Polscy kibice ostrzyli sobie apetyt na medal Jakuba Szymańskiego na halowych mistrzostwach świata w Nankinie. Nasz sprinter jednak niespodziewanie odpadł w półfinale biegu na 60 m przez płotki. Do końca o podium walczyła Ewa Swoboda, ale podobnie jak przed dwoma tygodniami w Apeldoorn wpadła na metę jako czwarta.
Szymański rozpoczął występy w Nankinie od wygranej w serii eliminacyjnej z czasem 7.55. Szybszy od Polaka na tym etapie był tylko żelazny faworyt czempionatu Grant Holloway (7.49), który przyleciał do Chin z zamiarem wywalczenia trzeciego z rzędu tytułu halowego mistrza świata.
Ten ostatni płotek
W półfinale wszystko szło idealnie, Szymański prowadził i wydawało się, iż nikt i nic nie odbierze mu awansu do finałowej serii. Jednak polski płotkarz potrącił ostatni płotek, zgubił rytm biegu i dał się wyprzedzić dwóm zawodnikom. Finiszował z czasem 7.63 i czekał w napięciu na wyniki dwóch kolejnych biegów półfinałowych. Niestety w trzeciej serii Jamajczyk Jerome Campbell uzyskał wynik 7.61 i Szymański pożegnał się z marzeniami o medalu.
Kierownik naszej reprezentacji Filip Moderski jeszcze składał protest, bo na telewizyjnej powtórce dopatrzył się udziału Chińczyka Weibo Quina w potknięciu Polaka, ale sędziowie tego wniosku nie uznali.
W półfinale rywalizację zakończył również Krzysztof Kiljan, który w trzeciej serii z wynikiem 7.68 zajął piąte miejsce.
fot. Sona Maleterova for World Athletics
W finale Holloway nie miał żadnych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Amerykanin uzyskał czas 7.42 i wyprzedził Francuza Wilhelma Belociana (7.54) oraz Chińczyka Junxi Liu (7.55). Szkoda medalowej szansy, tym bardziej, iż w wywiadach Szymański podkreślał, iż dobrze zaaklimatyzował się w Chinach, do których poleciał już 12 marca.
– Mogliśmy odbyć treningi – zarówno płotkarskie, jak i sprinty w hali – aby szybciej się zaadaptować. Moje oczekiwania to zdobycie medalu, bieg z Hollowayem i mam nadzieję, iż poprawię swój rekord życiowy – mówił Jakub Szymański przed półfinałem.
Swoboda znów czwarta
Ewa Swoboda rozpoczęła zawody od pewnych występów w eliminacjach i półfinale, uzyskując czasy 7.16 i 7.11.
W finałowym biegu nieco spóźniła start i mimo ambitnej walki ukończyła rywalizację na czwartej pozycji z wynikiem 7.09. Medal przegrała z tymi samymi zawodniczkami, które pokonały ją dwa tygodnie wcześniej podczas halowych mistrzostw Europy.
fot. Dan Vernon for World Athletics
– Niepotrzebnie rzuciłam się na mecie. To koniec sezonu, czas na chwilę odpoczynku. Te dwa czwarte miejsca – tutaj i w Apeldoorn – dadzą mi motywację do szybkiego biegania latem – skomentowała Ewa Swoboda.
Wygrała Szwajcarka Mujinga Kambundji, która wzięła rewanż na Włoszce Zaynab Dosso za przegrane mistrzostwo Starego Kontynentu. W Nankinie sprinterki zamieniły się miejscami i tym razem tryumfowała Kambundji z czasem 7.04. To drugi tytuł halowej mistrzyni świata w dorobku tej zawodniczki. Poprzednio 32-latka wywalczyła złoto w 2022 roku w Belgradzie.
– Kiedy przekroczyłam linię mety, wiedziałam, iż było dobrze, ponieważ czułam, iż eliminacje i półfinały nie poszły najlepiej. Nie byłam pewna, czy wystarczy to do zwycięstwa, więc tym bardziej się cieszę. Moja technika w nie była najlepsza, brakowało agresywności. Byłam więc naprawdę podekscytowana i zdenerwowana przed finałem, ale to mi pomogło – mówiła po biegu Szwajcarka.
Druga Dosso zanotowała wynik 7.06, a trzecie miejsce zapewniła sobie Patricia van der Weken z Luksemburga (7.07)
Święty-Ersetic: Liczyłam na więcej
Justyna Święty-Ersetic po raz piąty w karierze wystąpiła w finale halowych mistrzostw świata na 400 metrów. Doświadczona reprezentantka Polski pierwszy raz rywalizowała o medal globalnego czempionatu pod dachem w 2014 roku w Sopocie, gdzie zajęła czwarte miejsce. W Nankinie finiszowała piąta z czasem 51.97.
fot. Sona Maleterova for World Athletics
Wygrała Brytyjka Amber Anning (50.60) przed Amerykanką Alexis Holmes (50.63) i Norweżką Henriette Jaeger (50.92).
– Liczyłam na więcej. Od początku coś w tym biegu nie zagrało. Teraz pozostaje mi skupić się na sztafecie – mamy szansę na medal, ale w rywalizacji drużynowej wszystko może się zdarzyć – powiedziała Justyna Święty-Ersetic.
Wielgosz powalczy o medal
Dobrą passę kontynuuje Anna Wielgosz. Halowa mistrzyni Europy w biegu na 800 metrów pewnie awansowała do finału mistrzostw świata. W półfinale była trzecia z czasem 2:01.36. Szybsze od Polki były tylko Szwajcarka Audrey Werro (2:01.11) i reprezentująca RPA Prudence Sekgodiso (2:01.21).
fot. Dan Vernon for World Athletics
Stawkę finalistek uzupełniły Etiopki – Tsige Duguma (2:03.85) i Nigist Getachew (2:04.01) oraz Portugalka Patricia Silva (2:04.20).
– Najgroźniejsze rywalki odpadły, jestem dobrej myśli przed finałem – zapewniła Anna Wielgosz, która o medale powalczy w niedzielę o godz. 13:54.
Mniej szczęścia miał Patryk Sieradzki, który zakończył rywalizację na półfinale. Upadek jednego z rywali wybił go z rytmu, co przełożyło się na wynik 1:47.55 i brak awansu do finału.
Ostatnia szansa na medale
W niedzielę odbędą się ostatnie starty mistrzostw w Nankinie. O medale powalczą m.in. Anna Matuszewicz (skok w dal), Pia Skrzyszowska (60 metrów przez płotki), Anna Wielgosz (800 metrów), Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą) oraz kobieca sztafeta 4 × 400 metrów.
Źródło: PZLA, World Athletics, red
fot. w nagłówku Tomasz Kasjaniuk