Dramatyczny mecz Widzewa z Górnikiem. Niebywały koszmar

2 godzin temu
Pierwsze dwa niedzielne mecze Ekstraklasy mogły rozbudzić apetyty kibiców. W spotkaniach Lecha Poznań i Korony Kielce padło łącznie aż osiem bramek. Starcie Widzewa z Górnikiem również zapowiadało się ciekawie, ale do przerwy grał tylko zespół gości - Widzew nie oddał choćby jednego strzału! Druga połowa była znacznie gorsza i ostatecznie też nie przyniosła żadnej bramki - mecz skończył się remisem 0:0.
Widzew Łódź czy Legia Warszawa? Wydaje się coraz bardziej pewne, iż jeden z tych dwóch zasłużonych klubów spadnie w tym sezonie z Ekstraklasy. Łodzianie mogli opuścić dziś strefę spadkową, ale musieli wygrać z Górnikiem i liczyć na to, iż Legia maksymalnie zremisuje z Rakowem Częstochowa.

REKLAMA







Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"



Beznadziejny Widzew do przerwy. Nie oddali żadnego strzału
Tylko iż trudno jest wygrać mecz, gdy nie oddaje się żadnych strzałów. A właśnie takiej sztuki dokonał Widzew w pierwszej połowie meczu z Górnikiem na własnym stadionie. Kibice mogli być zawiedzeni, bo przez 45 minut gospodarze jedynie się bronili.


A Górnik? Nie były to może huraganowe ataki, ale gdyby Zabrzanie wygrywali do przerwy, to byłoby to prowadzenie zasłużone. Najwięcej zagrożenia sprawiał Maksym Chłań, który dobrze rozgrywał piłkę, ale kilkakrotnie próbował też zaskoczyć Bartłomieja Drągowskiego. Ukrainiec sprawiał duże problemy obrońcom Widzewa. Łodzian przed stratą bramki w pierwszej połowie uratowała głównie nieskuteczność rywali.
Widzew po przerwie grał trochę lepiej, bo przynajmniej Górnik Zabrze przestał dochodzić do sytuacji. Problem gospodarzy polegał jednak na tym, iż dalej nie zmieniło się to, iż oni sami nie byli w stanie oddać choćby jednego strzału. Dostaliśmy więc mecz, w którym obie drużyny głównie walczyły o piłkę w środku boiska. Nic dziwnego, iż w okolicach 65. minuty trenerzy obu drużyn zdecydowali się na dokonanie zmian.


W 71. minucie bardzo ładną, ale niepotrzebną interwencją popisał się Bartłomiej Drągowski. Oddający strzał Lukas Sadilek znajdował się na spalonym. To oznaczało, iż w drugiej połowie wciąż nie mieliśmy choćby jednego uderzenia, które mogliby odnotować statystycy - no chyba iż liczyć zablokowany w tej samej akcji strzał Pawła Olkowskiego.



W 76. minucie strzał w obrońcę Górnika oddał Zeqiri. Była to najgroźniejsza okazja Widzewa wykreowana przez ponad godzinę gry. Trzy minuty później próbę z dystansu podjął Kornvig - nie był choćby blisko zdobycia gola, ale przynajmniej cokolwiek się wydarzyło. To samo można powiedzieć o próbie przewrotki Zeqiriego, którą zatrzymał Paweł Bochniewicz.








Druga połowa meczu ostatecznie też nie przyniosła bramki (a choćby celnego strzału). Z remisu 0:0 bardziej zadowolony może być Widzew, bo w pierwszej połowie Górnik był zdecydowanie lepszy. Dla Łodzian ten wynik oznacza, iż zrównali się punktami z Legią Warszawa. Górnik Zabrze nie wykorzystał okazji, żeby zrównać się punktami z Zagłębiem Lubin i Jagiellonią Białystok.
Przed nami ostatni mecz Ekstraklasy w tej kolejce. O 20:15 rozpocznie się starcie Legii Warszawa z Rakowem Łódź. Zachęcamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału