Po pewnym zwycięstwie z Chinami w pierwszej kolejce polskie szczypiornistki miały obowiązek odnieść kolejne przekonujące zwycięstwo. Były wskazywane jako murowane faworytki starcia z Tunezją. Wygrała zapewniłaby im awans do drugiej rundy z bonusem w postaci dwóch punktów na starcie.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali
Nieoczekiwane kłopoty Polek
Spodziewano się, iż jedynie pierwsze kilka minut będzie wyrównane, a Polki będą potem odjeżdżać. Ale niespodziewanie to Tunezyjki wyglądały na lepszy zespół i prowadziły przez większość pierwszej połowy. Biało-Czerwone grały przede wszystkim nerwowo.
Były nieskuteczne w ataku i niepewne w obronie. Mocno polegały na umiejętnościach bramkarskich Adrianny Płaczek i Barbary Zimy, które robiły co mogły, aby utrzymać naszą drużynę w grze. W ataku dobrze wyglądała tylko Monika Kobylińska, ale brakowało jej wsparcia ze środkowej strefy i na skrzydłach. Odpowiedniego rytmu nie mogła złapać Magda Balsam.
Tunezyjki z łatwością dochodziły do sytuacji rzutowych. W pewnym momencie miały aż cztery bramki przewagi, prowadziły 8:4. Ale od tego momentu gra Polek zaczęła się poprawiać. Przyspieszyły w ofensywie, podejmowały lepsze decyzje. Udało się odblokować skrzydła, tam dobrze wyglądały Natalia Janas i Dagmara Nocuń. W środku wyższy bieg wrzuciły Paulina Uścinowicz i Karolina Kochaniak. Biało-Czerwone stały się bardziej konsekwentne w obronie.
Poprawa konkretnych elementów pozwoliła odwrócić sytuację i wyjść na prowadzenie 12:9. Ale w końcówce wkradł się moment dekoncentracji, Polki nie mogły też wykończyć kontrataków. Na przerwę schodziły przy zaskakującym remisie 13:13.
Udało się odwrócić sytuację na naszą korzyść
W drugiej połowie Polki cały czas miały problem ze skutecznością, nie mogły wykończyć akcji choćby z czystych pozycji. To się mściło, bo zamiast odjeżdżać Tunezyjkom, to musiały gonić wynik.
Moment zwrotny nastąpił w 42. minucie, kiedy Katarzyna Cygan wygarnęła piłkę z rąk obrotowej Tunezji, a potem Zima uruchomiła kontrę, którą wykończyła Daria Michalak. Chwilę później kolejną bramkę w meczu zdobyła Balsam. Była ona bardziej skuteczna w drugiej części. To pozwoliło zbudować skromną, ale jakże istotną przewagę w tym meczu.
Zobacz też: Tak Zieliński pomógł Interowi. Było 0:0, gdy Polak wszedł na boisko
Tunezyjki nie odpuszczały, ale częściej pudłowały. Polki nie wykorzystywały tego, same popełniały błędy w ataku. Brak oczekiwanej skuteczności był dziś dużą bolączką Biało-Czerwonych. Dlatego utrzymywała się różnica jednego lub dwóch goli. Na szczęście na naszą korzyść.
Udało się utrzymać przewagę w końcówce. Dobrą robotę w obronie wykonały Balsam i Cygan. Druga z wymienionych miała dwa dobre rzuty z dystansu, które były tu na wagę złota.
Dramat w końcówce
Tuż przed końcem meczu doszło do dramatycznej sytuacji. Jlezi potrzebowała pilnej pomocy po pojedynku z Natalią Pankowską. Tunezyjka padła z impetem na parkiet po starciu i nie mogła wstać o własnych siłach. W pewnym momencie wydawało się, iż straciła przytomność. Na hali zapadła cisza. Tunezyjkę ułożono w pozycji bocznej ustalonej. gwałtownie pojawili się przy niej ratownicy. Obrotowa kadry Tunezji opuściła halę na noszach. Na razie nie ma szczegółowych informacji na temat stanu zdrowia zawodniczki.
Grę po krótkiej przerwie wznowiono. W ostatniej minucie pewnym rzutem popisała się Kochaniak i zamknęła ten mecz wynikiem 29:26 dla Polski. Jest awans do drugiej rundy po mało przekonującym meczu.

1 godzina temu














