Drużynowy Puchar Świata rozgrywany na Stadionie Narodowym przeszedł do historii. Kibice zgromadzeni na warszawskim obiekcie zobaczyli świetne zawody w wykonaniu Australijczyków. To właśnie reprezentacja kraju spoza europejskiego kontynentu odniosła zwycięstwo. Po zakończeniu rywalizacji mieliśmy okazję rozmawiać z Ryanem Douglasem. Debiutant nie krył wielkiej euforii i wzruszenia.
Australijczycy od samego początku pokazali klasę. Wszak podopieczni Marka Lemona w pierwszych czterech biegach odnosili zwycięstwa, co przełożyło się na perfekcyjną zdobycz punktową po pierwszej serii. Później nie dali żadnej z pozostałych reprezetnacji odrobić wypracowanej przewagi, dzięki czemu zdobyli mistrzostwo świata.
– Mistrz świata brzmi to trochę surrealistycznie. Będąc szczerym, to niesamowite uczucie. Jestem tak bardzo szczęśliwy. Nie sądzę, żebym poczuł to jeszcze w pełni, ale uczestnictwo w takich zawodach jest czymś wyjątkowym. Stadion i publiczność były niesamowite, a jazda w tym zespole była czymś, czego nie zapomnę do końca życia – mówił nam po zawodach Ryan Douglas.
Dla zawodnika reprezentującego w polskich rozgrywkach barwy Hunters PSŻ-u Poznań był to prawdziwy sprawdzian w zawodach o tak wielką stawkę. Australijczyk zdał egzamin celująco, a po pierwszych trzech seriach był liderem swojej reprezentacji. Tak Douglas opowiedział o napięciu towarzyszącym zmaganiom.
– Starałem się nie myśleć za dużo o zawodach i skoncentrować się na pojedynczych startach. Po prostu próbowałem się zrelaksować za każdym razem i robić to, co robię podczas innych zawodów. Na szczęście się to udało. Najlepiej wyszedłem ze startu i wygrałem swój pierwszy bieg, a to pozwoliło mi się jeszcze bardziej wyluzować. Po tym próbowałem powtarzać to z wyścigu na wyścig – zaznaczył Douglas.
Taki występ w finale Drużynowego Pucharu Świata potwierdza, iż Ryan Douglas w przyszłości może powalczyć o znalezienie się w cyklu FIM Speedway Grand Prix. Do tego pozostaje jednak jeszcze długa droga, a jak przyznał sam zainteresowany w chwili obecnej skupia się on na rywalizacji w tym sezonie.
– Nigdy nie wiadomo. Jestem zadowolony z tego, co pokazałem w dzisiejszych zawodach. Nie jestem daleko od tego poziomu teraz, więc zobaczymy. Na ten moment jednak patrzę na niedzielę i miejsce, w którym jestem obecnie – stwierdził Australijczyk.
















