Dobry prognostyk przed EURO. Polki górą w Arenie Katowice

2 godzin temu

Reprezentacja Polski kobiet pod wodzą selekcjonera Arne Senstada wygrała z Islandią w ramach towarzyskiego spotkania w Arenie Katowice (35:34). Był to ostatni domowy mecz Biało-Czerwonych przed Mistrzostwami Europy 2026, które już w grudniu również odbędą się m.in. w Katowicach.

Polska – Islandia 35:34 (21:20)

Polska: Płaczek, Wdowiak – Olek, Gadzina 1, Noga 1, Kobylińska 3, Rosiak 2, Cygan 2, Balsam 10, Pankowska, Michalak 5, Zimnicka, Kochaniak 6, Górna, Uścinowicz 3, Jureńczyk, Łęgowska 2.

Islandia: Renotudottir, Helgadottir, Bjarnasen – D. Magnusdottir, Agustsdottir 1, Eliasdottir, Thorkelsdottir 9, Thompson 2, Erlingsdóttir 5, E. Magnusdottir 2, Asmundsdottir 1, Sturludottir 6, Jensdóttir 4, Hagalin, Sigsteinsdottir 2, Gudmundsdottir 2, Hjaltadottir, Jonsdottir.

Reprezentacje Polski i Islandii po raz drugi spotkały się na parkiecie Areny Katowice, tym razem w oficjalnym meczu towarzyskim. Czwartkowe spotkanie treningowe zakończyło się zwycięstwem Islandek 35:32, a sobotni oficjalny sparing stanowił zwieńczenie tygodniowego zgrupowania obu zespołów w Katowicach.

Dla obu reprezentacji był to przede wszystkim kolejny sprawdzian przed grudniowymi Mistrzostwami Europy Kobiet 2026, które po raz pierwszy w historii odbędą się również w Polsce. Katowice będą jedną z głównych aren turnieju.

W sobotnim meczu selekcjoner Arne Senstad miał do dyspozycji wszystkie 18 zawodniczek powołanych na zgrupowanie. Przed szansą na debiut w narodowych barwach stanęła więc rozgrywająca Monika Łęgowska.

Początek spotkania nie ułożył się po myśli Biało-Czerwonych. Już w 3. minucie Islandki objęły prowadzenie 4:1, ale ich euforia nie trwała długo. Polki błyskawicznie odrobiły straty, a bramkę dającą remis (4:4) rzuciła Monika Kobylińska. W kolejnych fragmentach gra toczyła się w wyrównanym rytmie, z lekkim wskazaniem na przyjezdne. W 10. minucie za Aleksandrę Olek na boisku pojawiła się Patrycja Noga, która w pierwszej akcji wywalczyła rzut karny, ze spokojem wykorzystany przez Magdę Balsam.

W dalszej fazie pierwszej połowy Polki deptały rywalkom po piętach. Podopieczne Arne Senstada potrafiły wykreować sobie czyste pozycje rzutowe, a w bramce skutecznymi interwencjami wyróżniała się Adrianna Płaczek. Solidna postawa w defensywie i bezbłędna z siódmego metra Balsam zaowocowały remisem 11:11.

Biało-Czerwone z czasem łapały adekwatny rytm. Trener Senstad konsekwentnie rotował składem, wpuszczając na parkiet m.in. rozgrywające Aleksandrę Rosiak i Katarzynę Cygan. Przynosiło to efekty, po dynamicznym wbiegnięciu w strefę i rzucie Karoliny Kochaniak tablica wyników ponownie wskazała remis (13:13).

W 22. minucie w seniorskiej reprezentacji zadebiutowała Monika Łęgowska. Rozgrywająca potrzebowała zaledwie kilkudziesięciu sekund, by zdobyć swojego pierwszego gola w narodowych barwach (16:17). Wraz z nią szansę dostały Adrianna Górna, Paulina Uścinowicz i Joanna Gadzina, która chwilę później perfekcyjnie wykończyła akcję w przewadze (17:17).

Końcówka pierwszej połowy to gra cios za cios. Łęgowska dołożyła trafienie z prawego rozegrania, a na minutę przed przerwą Uścinowicz dała Polsce pierwsze w tym meczu prowadzenie. Choć Islandki wyrównały z rzutu karnego, ostatnie słowo należało do gospodyń. Tuż przed syreną Aleksandra Rosiak rzutem na 21:20 ustaliła wynik do przerwy.

Po zmianie stron Islandki ruszyły do mocnego natarcia, gwałtownie odzyskując prowadzenie (23:21). Polki przetrwały jednak ten napór i dzięki szczelnej obronie w 36. minucie znów doprowadziły do wyrównania. W bramce dobrze zameldowała się Paulina Wdowiak, a na środku rozegrania brylowała Karolina Kochaniak. Rozgrywająca odnajdywała luki w defensywie rywalek i punktowała celnymi rzutami z szóstego metra.

Odpowiedzią rywalek na dobrą grę Polek była zmiana systemu gry w obronie. Przyjezdne przeszły na wariant z wysuniętą wyżej zawodniczką. Sprawiło to Polkom sporo problemów i spowodowało kilka błędnych decyzji w ataku. W trudnym momencie odpowiedzialność na swoje barki wzięła Kochaniak, przełamując impas w ataku (28:29). Na boisku pojawiła się również Magdalena Drażyk i niedługo po wejściu na parkiet w 47. minucie wywalczyła rzut karny, który na bramkę zamieniła niezawodna Balsam (29:29). Chwilę później trybuny poderwała Adrianna Płaczek, która weszła między słupki specjalnie na rzut karny i popisała się fantastyczną interwencją.

Finałowe dziesięć minut to gra bramka za bramkę. Niesione głośnym dopingiem katowickiej publiczności Biało-Czerwone zaczęły jednak przejmować inicjatywę. Praca Kochaniak w ataku oraz wywalczony przez Aleksandrę Olek i wykorzystany przez Balsam rzut karny pozwoliły Polkom odskoczyć. Na trzy minuty przed końcową syreną gospodynie prowadziły 34:32.

Choć w końcówce momentami w polskie szeregi wkradała się nerwowość, gospodynie stawiały w obronie trudne warunki. Na 40 sekund przed końcem Katarzyna Cygan potężnym rzutem z dziewiątego metra dała Polkom dwubramkowe prowadzenie na 35:33. Czas wzięty przez trenera Islandek przyniósł przyjezdnym bramkę kontaktową w ostatnich sekundach, ale na więcej nie było czasu. Polska wygrała 35:34, z optymizmem kończąc tygodniowe zgrupowanie w Katowicach. Tytułem MVP spotkania została wyróżniona Magda Balsam, która zapisała na swoim koncie 10 bramek.

Sobotnie spotkanie zakończyło październikowe zgrupowanie Biało-Czerwonych w Katowicach. Reprezentantki Polski ponownie spotkają się 22 listopada, kiedy rozpoczną bezpośrednie przygotowania do Mistrzostw Europy Kobiet 2026. Turniej odbędzie się w dniach od 3 do 20 grudnia w pięciu krajach: Polsce, Rumunii, Czechach, Słowacji i Turcji. W katowickim Spodku Polki rozegrają wszystkie mecze rundy wstępnej, a w przypadku awansu także spotkania kolejnych etapów. Katowice ugoszczą także weekend finałowy. Więcej na temat EURO można przeczytać TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału