Dlatego Babiarz nie pojechał na igrzyska. "Pogodziłem się z tym"

2 godzin temu
Przemysław Babiarz nie pojechał na zimowe igrzyska olimpijskie do Włoch. Ze studia w Warszawie komentował zmagania łyżwiarzy figurowych, co było powrotem do korzeni - to był bowiem pierwszy sport, przy którym pracował doświadczony dziennikarz. Jak sam mówi, nie uważa decyzji TVP za złośliwość. W rozmowie dla Sportowych Faktów wyjawił też powód, przez który nie otrzymał biletu do Mediolanu.
Przemysław Babiarz od dekad był znakiem rozpoznawczym transmisji sportowych w Telewizji Polskiej. To zmieniło się przed dwoma laty. Dziennikarz krytycznie odniósł się do użycia piosenki Johna Lennona pt. "Imagine" podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Paryżu. Za słowa "To jest wizja komunizmu, niestety" został zawieszony przez TVP, ale po głośnych protestach współpracowników oraz telewidzów przywrócono go do pracy.

REKLAMA







Zobacz wideo Skrzyszowska: Na najważniejszej imprezie sezonu potrafię pokazać formę życia i być w najlepszej dyspozycji



Od tej pory jednak każda decyzja Telewizji Polskiej, która wpływa na pracę Przemysława Babiarza, uznawana jest za akt zemsty. Nie inaczej było kilka miesięcy temu, kiedy TVP ogłosiło delegację na tegoroczne igrzyska. Na liście dziennikarzy pracujących we Włoszech zabrakło 62-latka, co spowodowało falę negatywnych komentarzy internautów.


Przemysław Babiarz nie pojechał na igrzyska. Oto powód
Nie oznacza to, iż telewidzowie nie mogli usłyszeć głosu Babiarza podczas igrzysk w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Doświadczony dziennikarz skomentował rywalizację w łyżwiarstwie figurowym wraz z Haliną Gordon-Półtorak. Relacja została jednak przeprowadzona ze studia w Warszawie, a nie z mediolańskiego lodowiska.
Zobacz też: Małysz reaguje na to, co stało się z Kacprem Tomasiakiem. "Będę namawiał"
Tym samym Przemysław Babiarz pierwszy raz od wręcz niepamiętnych czasów nie znalazł się w centrum olimpijskich zmagań. W wywiadzie ze Sportowymi Faktami wytłumaczył powody takiej decyzji Telewizji Polskiej. - Igrzyska to droga impreza, więc trzeba było minimalizować i tak ogromne wydatki - stwierdził dziennikarz.



62-latek zdradził, iż o planach TVP został poinformowany z odpowiednim wyprzedzeniem. - Już sporo czasu przed igrzyskami zostałem zaproszony na rozmowę i tam ogłoszono mi, iż nie jadę na igrzyska - wyjaśnił. Jednocześnie stwierdził, iż decyzję nadawcy przyjął ze zrozumieniem.
Przemysław Babiarz o decyzji TVP
- Pogodziłem się z tym. Miałem satysfakcję z komentowania zawodów łyżwiarstwa figurowego - powiedział. Babiarz nie twierdzi też, iż motywem działania TVP była chęć dania mu nauczki po komentarzach podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Paryżu. - Absolutnie nie odbieram tego w ten sposób i nie mam do nikogo pretensji. (...) Naprawdę, pogodziłem się z tym - zapewnił.
Dziennikarz był bardzo zadowolony na samą myśl o pracy ze swoją współkomentatorką. - Przede wszystkim cieszyłem się, iż mogę relacjonować zawody z Haliną Gordon-Półtorak. Dla mnie to był powrót do korzeni, bo 28 lat temu na mistrzostwach Europy w Mediolanie debiutowałem jako komentator łyżwiarstwa figurowego. Czerpałem olbrzymią przyjemność, iż znów mogłem komentować z panią Haliną u boku - powiedział 62-latek.


Przemysław Babiarz relacjonował i komentował zmagania na igrzyskach olimpijskich od 1992 roku i imprezy w Barcelonie. Jego głos nierozłącznie kojarzy się z transmisjami pływania, lekkoatletyki czy łyżwiarstwa figurowego, a także skoków i biegów narciarskich.
Idź do oryginalnego materiału