Djoković kontra Alcaraz. Finał, który napisze wielką historię

11 godzin temu

To będzie historyczny mecz. Na pewno. Niezależnie od tego, jak obaj zagrają i co zaprezentują na korcie. Nie ma też znaczenia, który ostatecznie wygra, w jakim stylu i jak wysoko. Historia i tak zostanie napisana. Novak Djoković staje bowiem przed szansą wygrania 25. turnieju wielkoszlemowego w karierze. Nikt w świecie singlowego tenisa nie ma ich więcej. A Carlos Alcaraz? On może skompletować Karierowego Wielkiego Szlema jako szósty gracz w historii. Brakuje mu do tego tylko triumfu w Melbourne. Więc jeszcze raz: historyczny mecz. Po prostu.

Spis treści

  1. Djoković vs Alcaraz, czyli bitwa o historię
  2. Wielki w finałach i na każdej nawierzchni
  3. Rekordzista? O jeden mecz od (kolejnej) historii
  4. Czytaj więcej o tenisie:

Djoković vs Alcaraz, czyli bitwa o historię

Gdy spotkali się pierwszy raz, było to starcie weterana kortów – ale wciąż w znakomitej formie – z przyszłym mistrzem. Wszyscy bowiem przewidywali, iż Carlos Alcaraz nim zostanie, choć mało kto przypuszczał, iż gdy wychodzili na kort w okresie 2022 w Madrycie, by zmierzyć się w półfinale tego turnieju, to Hiszpan wyjdzie z tego starcia zwycięsko.

A jednak tak właśnie się stało. Carlos nie tylko wygrał z Novakiem, ale zrobił to w tym bardziej imponujący sposób, że:

  • przegrał pierwszego seta i odrobił tę stratę;
  • wygrał dwa kolejne sety rozstrzygając je w końcówkach;
  • okazał się lepszy od Novaka w tie-breaku trzeciej partii, gdy liczy się nie tylko sam tenis, ale też silna psychika i doświadczenie.

To była zapowiedź tego, co miało nadejść. Po tym meczu zagrali ze sobą jeszcze ośmiokrotnie. Aktualnie bilans świadczy na korzyść Serba – jest 5:4 dla niego. Ale z tych najistotniejszych meczów Nole wygrał jeden – finał igrzysk olimpijskich w Paryżu, znakomite spotkanie, w którym triumfował po dwóch tie-breakach. Carlos zabrał mu jednak – rok po roku – dwa wimbledońskie finały. Ten pierwszy, jak się okazało, był jedynym meczem w Wielkim Szlemie, który Djoković przegrał w całym sezonie 2023.

To było świetne starcie, fantastyczna pięciosetówka. Zupełnie inaczej było rok później, gdy Novaka po problemach zdrowotnych Hiszpan ograł łatwo, w trzech setach. jeżeli chodzi o ich spotkania wielkoszlemowe, to poza tymi mierzyli się ze sobą jeszcze trzy razy: na Roland Garros 2023 (wygrał Novak, po dwóch znakomitych setach Alcaraz miał problemy ze skurczami), Australian Open 2025 (lepszy był Serb) i US Open 2025 (triumf Carlosa).

W Szlemach jest więc 3:2 dla Hiszpana. W finałach – jakichkolwiek – z kolei mamy remis, 2:2. Cała lista ich meczów – od najnowszych do najstarszych – prezentuje się tak (podane nazwisko odpowiada zwycięzcy):

  • 2025. US Open. Półfinał. Carlos Alcaraz: 6:4, 7:6 (4), 6:2.
  • 2025. Australian Open. Ćwierćfinał. Novak Djoković: 4:6, 6:4, 6:3, 6:4.
  • 2024. Igrzyska olimpijskie. Finał. Novak Djoković: 7:6 (3), 7:6 (2).
  • 2024. Wimbledon. Finał. Carlos Alcaraz: 6:2, 6:2, 7:6 (4).
  • 2023. ATP Finals. Półfinał. Novak Djoković: 6:3, 6:2.
  • 2023. Cincinnati. Finał. Novak Djoković: 5:7, 7:6 (7), 7:6 (4).
  • 2023. Wimbledon. Finał. Carlos Alcaraz: 1:6, 7:6 (6), 6:1, 3:6, 6:4.
  • 2023. Roland Garros. Półfinał. Novak Djoković: 6:3, 5:7, 6:1, 6:1.
  • 2022. Madryt. Półfinał. Carlos Alcaraz: 6:7 (5), 7:5, 7:6 (5).

Finał Australian Open będzie więc ich 10. meczem. Do niedawna Melbourne było królestwem Novaka, ale pozbawił go tego tronu Jannik Sinner. Do niedawna też Carlos Alcaraz nie przegrywał w wielkoszlemowych finałach, ale tej statystyki pozbawił go… też Jannik. Jednak Sinnera w turnieju już nie ma, Włocha wyrzucił z niego Novak Djoković, po świetnym, pięciosetowym starciu. Też pięć setów – dramatycznych, pełnych zwrotów akcji, rozegrał Carlos Alcaraz.

A teraz powalczy o Karierowego Wielkiego Szlema.

Wielki w finałach i na każdej nawierzchni

Carlos Alcaraz to mentalny gigant. Serio. Udowadniał to już nie raz. Ot, choćby wtedy gdy pokonał Novaka Djokovicia na Wimbledonie w 2023 roku. Nole wydawał się tam być poza zasięgiem wszystkich, Carlitos niemal nie grał na trawie. I co? I gwałtownie okazało się, iż jest na tej nawierzchni wybitny, a do tego jest w stanie stać się tym Dawidem, co to ustrzeli Goliata.

Ale przykładów jest więcej.

To jak podniósł się po porażce w finale igrzysk. To jak wyciągnął na swoją korzyść finał ubiegłorocznego Roland Garros. Albo ten wczorajszy mecz ze Zverevem w półfinale. Bo to nie tylko fakt, iż jego przygotowanie fizyczne pozwoliło mu przetrwać dobrze ponad pięć godzin. To też fakt, iż w kluczowych momentach nie pękł. Utrzymał nerwy na wodzy. Zmusił Saschę do gry i popełniania błędów.

Wielki jest Carlos Alcaraz. I wielkie są jego statystyki.

W finałach szlemów przegrał raz na siedem meczów. Jannik Sinner ograł go na Wimbledonie, w turnieju, w którym Hiszpan od początku nie wyglądał najlepiej. Poza tym Carlitos robił swoje. I w wieku 22 lat może mieć skompletowanego Wielkiego Szlema. Karierowego, ale jednak. Wygrywał już (dwukrotnie) na Wimbledonie. Wygrywał już (dwukrotnie) na US Open. I wygrywał już (dwukrotnie) na Roland Garros.

Do podbicia została tylko Australia. Teren Novaka Djokovicia, przynajmniej do niedawna, a chyba i nadal, skoro Nole odprawił Jannika Sinnera, by dojść do meczu o tytuł. To starcie będzie hitem, może ostatnim takim, bo kto wie, czy Novak jeszcze kiedykolwiek zagra o wielkoszlemowy tytuł? Jest w końcu starszy od Rogera Federera na Wimbledonie 2019 i czy Rafy Nadala na Roland Garros 2022 (starszym finalistą jest w całej historii tylko Ken Rosewall).

To ostatnie wielkie chwile Novaka, na pewno. A czy potrwają jeszcze tylko jutro, czy kolejny rok – to inna kwestia.

Niemniej: Serb ma zadanie niesamowicie trudne. Choć Alcaraz też. Ze Zverevem zawiodło go zdrowie, nie wiadomo w jakiej formie wyjdzie na finał. A Novak nie pozwoli sobie na wpadkę taką jak Sascha. Z drugiej strony Djoković też musiał wylać z baku wiele paliwa, by przejść Sinnera. Obaj wyjdą więc na kort zmęczeni (choć Novak miał też nieco luzu w drabince – dostał walkowera w jednej z rund, w innej rywal skreczował… gdy prowadził 2:0 w setach), ale i naładowani adrenaliną.

Carlos szczególnie. Bo Karierowy Wielki Szlem to marzenie nieosiągalne dla wielu. Serio – nie ma go na przykład Pete Sampras, nie udało się też takim tenisistom jak Boris Becker, Bjoern Borg, Ivan Lendl, John McEnroe i cała rzesza innych. Karierowego Wielkiego Szlema w erze open mają tylko Rod Laver (jako jedyny ma też tradycyjnego, wygrał wszystkie cztery turnieje w jednym sezonie), Andre Agassi, no i Wielka Trójka: Roger Federer, Rafa przez cały czas i Novak Djoković.

Możliwe, iż dołączy do nich Alcaraz. Brakuje mu do tego jednego meczu. A jeżeli się uda – będzie najmłodszym tenisistą, który tego dokonał.

Rekordzista? O jeden mecz od (kolejnej) historii

Novak Djoković jest największym tenisistą w historii. I piszę to jako zadeklarowany „federerysta”. Wszystko na to wskazuje: liczba Szlemów, liczba tygodni na szczycie rankingu, wygrane z największymi rywalami. I tak dalej, i tak dalej. Sam Novak twierdzi, iż już adekwatnie za niczym nie goni. No, może poza jedną rzeczą. Bo rekord Szlemów musi go kusić.

Choć ten z ery open już ma. Został tylko ten ogólny.

Rekordzistką jest bowiem Margaret Court. Wielka Australijka wygrała 24 tytuły – tyle co Novak, ale wiadomo, dokonała tego jako pierwsza – część jednak przed początkiem ery open. Djoković jej dorównał, ale od ponad dwóch lat próbuje przebić. Po US Open 2023 zagrał jednak tylko w jednym finale – tym na Wimbledonie, gdy ograł go Carlos Alcaraz. W zeszłym sezonie ani razu w Szlemie nie walczył o tytuł – to była pierwsza taka sytuacja od 2017 roku.

Teraz wrócił. Ale czy wrócił po to, by wygrać?

Z jednej strony chciałoby się napisać, iż nie. Że nie pokona i Jannika Sinnera, i Carlosa Alcaraza w jednym turnieju. A z drugiej: kto jak nie on? Nikt z młodszego pokolenia nie jest na to gotowy, to pewniak. Zostaje tylko 38-letni Nole. Poza tym są problemy zdrowotne Alcaraza. Poza tym presja zdobycia Karierowego Szlema, która może trafić do głowy Hiszpana. No i jeszcze jedno – o ile Carlosowi przydarzyła się porażka w wielkoszlemowym finale, o tyle Novaka nikt nigdy nie pokonał w finale Australian Open.

Serio. Tak wygląda lista jego meczów w finale (podane nazwisko to rywal Novaka).

  • 2008. Jo-Wilfried Tsonga. 4:6, 6:4, 6:3, 7:6 (2).
  • 2011. Andy Murray. 6:4, 6:2, 6:3.
  • 2012. Rafa Nadal. 5:7, 6:4, 6:2, 6:7 (5), 7:5.
  • 2013. Andy Murray. 6:7 (2), 7:6 (3), 6:3, 6:2.
  • 2015. Andy Murray. 7:6 (5), 6:7 (4), 6:3, 6:0.
  • 2016. Andy Murray. 6:1, 7:5, 7:6 (3).
  • 2019. Rafa Nadal. 6:3, 6:2, 6:3.
  • 2020. Dominic Thiem. 6:4, 4:6, 2:6, 6:3, 6:4.
  • 2021. Daniił Miedwiediew. 7:5, 6:2, 6:2.
  • 2023. Stefanos Tsitsipas. 6:3, 7:6 (4), 7:6 (5).

Są tu niemal wszyscy. Niemal, bo – choć to trochę szalone – nigdy w Australii w finale nie zagrali ze sobą Djoković i Federer.

Dlaczego szalone? Bo licząc od 2008 roku (pierwszy tytuł Novaka) do 2021 (ostatni występ Federera w AO) łącznie zaliczyli 13 finałów na 14 możliwych. I zawsze się wymijali, opcjonalnie spotykali wcześniej. Federer grał w tym czasie o tytuł cztery razy, wygrał trzy. Djoković dziewięciokrotnie, no i wygrał wszystkich tych dziewięć. I tylko raz wtrącili się w to Stan Wawrinka z Rafą Nadalem, którzy w 2014 roku zagrali o tytuł ze sobą.

Ale to wątek poboczny. Poza tym Djoković ogrywał najlepszego tenisistę spoza Wielkiej Trójki (i to cztery razy, Andy Murray cierpiał w Melbourne), swojego największego rywala (dwukrotnie, w tym szalonym finale z 2012 roku, najdłuższym meczu w historii Australian Open) i przedstawicieli młodszych pokoleń – Thiema, Miedwiediewa oraz Tsitsipasa.

Jeśli chciało się go pokonać w Melbourne, trzeba było zrobić to wcześniej. Nie w finale. Wtedy – do tej pory – nie było takiej możliwości. A czy okaże się, iż Novak z wiekiem straci i tę statystykę? Przekonamy się jutro.

Ale jeżeli ktoś ma mu ją odebrać, przerwać tę wielką serię, to właśnie Carlos Alcaraz. A jeżeli ktoś ma pokonać Alcaraza na drodze do pierwszego tytułu w Australii, to właśnie Novak Djoković.

I oby to był taki mecz, w którym niepowstrzymana siła naruszy nieporuszalny obiekt. Prawdziwe starcie gigantów.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie:

  • Sabalenka znów przegrała finał! Rybakina mistrzynią Australian Open
  • Tenisowy darwinizm i Iga Świątek. jeżeli nie ewoluujesz – giniesz [KOMENTARZ]
  • 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze: Lewy, Świątek i igrzyska
Idź do oryginalnego materiału