Denis Labryga w KSW? Pracownik przekazał jasny komunikat

5 miesięcy temu


Czy Denis Labryga trafi finalnie do Federacji KSW? Zawodnik znany z występów we freak fightach, w których jest wyróżniającą się postacią znajduje się na celowniku pro sportowych organizacji. Jedną z nich może być choćby Federacja KSW. Przynajmniej taki dostajemy komunikat od jednego z komentatorów gal polskiego giganta.

Denis Labryga to jeden z najlepszych freak fighterów walczących w kategorii ciężkiej. „Labryga-S” jest choćby zwycięzcą turniejowym z gali FAME 26, w którym zgarnął milion złotych podany w sztabkach złota. W tym turnieju pokonywał on Tomasza Sararę, Alberto Simao i Mateusza Kubiszyna. W przeszłości Labryga walczył także na gali Babilon MMA, gdzie pokonał w pierwszej rundzie Karola Frąckowiaka.

  • ZOBACZ TAKŻE: Krzysztof Jotko wprost o przyszłości KSW. „Pomału się kończy”

Teraz o przyszłości Labrygi w kontekście na przykład występów w Federacji KSW wypowiedział się pracownik tej organizacji, a także komentator gal KSW – Dominik Durniat.

Denis Labryga w KSW?

Durniat gościł w podcaście Mój Świat, w którym przedstawiał swój punkt widzenia na dzisiejsze MMA i rozwój tej dyscypliny w branży sportowej. Nie unikał także pytań o Federację KSW, choćby tych trudniejszych. A jednym z nich było pytanie o przyszłość Denisa Labrygi.

Pracownik KSW zmierzył się z pytaniem o to, czy Denis Labryga powinien trafić do KSW i czy KSW powinno być w ogóle zainteresowane jego usługami. Durniat dał jasny komunikat w tej sprawie – KSW powinno być nim zainteresowane:

„Myślę, iż jakby zajął się na poważnie trenowanie – wiem, iż trenuje na poważnie, ale nie wiem czy nazwijmy to „na pełen etat”, czyli tyle co profesjonalni zawodnicy, żeby być solidnym zawodnikiem MMA, takim solidnym. KSW powinno być nim zainteresowane. Od początku on kojarzy się jako zawodnik w świecie freaków. Nie kojarzę, żeby był freakiem, raczej jest przedstawiany jako zawodnik sportów walki walczący we freak fightach.” – powiedział Durniat.

KSW otwiera się na freaki

Co najciekawsze w tej sprawie to fakt, iż KSW od pewnego czasu coraz wyraźniej otwiera się na angażowanie zawodników ze świata freak fightów, co jeszcze kilka lat temu wydawało się trudne do wyobrażenia w kontekście sportowych ambicji federacji. Dobitnym przykładem tego trendu była ostatnia gala KSW 113, na której doszło do nietypowego starcia Adama Josefa z Piotrem Liskiem. Tego typu zestawienia pokazują, iż organizacja dostrzega potencjał marketingowy i zainteresowanie kibiców pojedynkami osób znanych spoza klasycznego środowiska MMA, jednocześnie próbując wkomponować je w swoją galową narrację.

Warto jednak podkreślić, iż KSW ma w tym obszarze ogromne doświadczenie, bo to właśnie ta federacja jako pierwsza w Polsce odważnie sięgnęła po formułę, którą dziś nazywamy freak fightami. Symbolicznym początkiem tej ery była walka Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem, która wywołała gigantyczne zainteresowanie mediów i kibiców, a przy okazji na zawsze zmieniła krajobraz polskich sportów walki. Późniejsze pojedynki Pudzianowskiego tylko umacniały ten kierunek, udowadniając, iż widowiskowość i rozpoznawalne nazwiska potrafią przyciągnąć przed ekrany miliony widzów.

Na przestrzeni lat federacja incydentalnie wracała do tego modelu, czego dowodem były choćby starcia Pudzianowskiego z takimi rywalami jak Eddie Hall. Dziś, gdy rynek freak fightów w Polsce jest niezwykle rozwinięty, KSW zdaje się ponownie adaptować do realiów, w których granica między sportem a rozrywką coraz bardziej się zaciera. Otwarcie na freak fighterów nie oznacza porzucenia sportowej tożsamości, ale raczej próbę znalezienia balansu między wysokim poziomem MMA a widowiskami, które od lat napędzają popularność tej federacji.

Idź do oryginalnego materiału