Dawno tego nie było: Widzew zagrał dobry mecz!

2 godzin temu

Dla Widzewa nie było w zasadzie innej opcji, niż wygrać dzisiaj z Motorem Lublin – już po porażce z Radomiakiem nastroje były grobowe, a co dopiero, gdyby łodzianie przegrali jeszcze tydzień później u siebie. Ale tym razem można się przynajmniej przez chwilę pocieszyć: Widzew wygrał i wypadł całkiem nieźle.

To znaczy – trzeba złapać skalę, bo nie był to jakiś wielki mecz, który będziemy wspominać bardzo długo i chwalić Widzew, iż tak właśnie powinna wyglądać drużyna złożona za miliony euro. Natomiast jeżeli porównać to starcie do wielu innych, w których ekipa najpierw Sopicia, potem Czubaka, a potem Jovicevicia, a teraz Vukovicia prezentowała się słabo, no to dzisiaj po prostu było porządnie.

Widzew – to akurat już po raz kolejny za kadencji Vukovicia – dobrze wyglądał z tyłu. Nie pozwalał Motorowi na zbyt wiele (profesurę grał Wiśniewski), może i napastnik klasy Czubaka powinien lepiej wykorzystać dośrodkowanie od Ndiaye, ale to była jedna z nielicznych udanych akcji Motoru. Goście w pierwszej połowie przypominali zmęczonego życiem komara, który coś tam brzęczy, aczkolwiek nie jest to wcale uciążliwe, a w drugiej byli już komarem potraktowanym kapciem.

W każdym razie do tej pory rzadko Widzewowi udało się dołożyć do sensu z tyłu sens z przodu, ale dziś stało się inaczej. Owszem, jeszcze gol Isaaca był dość przypadkowy, bo po stałym fragmencie i kotłowaninie w polu karnym, natomiast druga bramka? Już bardzo ładna i składna akcja. Pod linią boczną uwolnił się Alvarez, wypuścił Bergiera, a ten w szesnastce znalazł Leragera.

𝐋𝐔𝐊𝐀𝐒 𝐋𝐄𝐑𝐀𝐆𝐄𝐑! Świetna akcja Widzewa na 2:0!

Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/JltdrgOfwX

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 26, 2026

Takie akcje w wykonaniu Widzewa chciałoby się oglądać wcześniej

I też za to można pochwalić gospodarzy – gdy prowadzili 1:0, chcieli iść 2:0. Gdy prowadzili 2:0, chcieli strzelić trzecią bramkę. To się ostatecznie nie udało, ale można sobie wyobrazić, iż przy tym stanie tabeli drużyna ładuje farfocla na 1:0, chowa się i czeka na ostatni gwizdek. Tutaj mental Widzewa zadziałał inaczej i bardzo dobrze. Zarówno pod względem tego meczu i nadziei dla kibiców tego klubu, iż ich drużyna wytrzyma psychicznie ciężką końcówkę.

Dziś dała na to nadzieję, a to coś nowego. Ta wygrana waży więcej niż na przykład zwycięstwo z Bruk-Betem, bo nie z prawie pewnym spadkowiczem i nie przy grze w przewadze.

A przed spotkaniem z Legią taki zastrzyk optymizmu był konieczny.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Błąd sędziego Sylwestrzaka dał remis Cracovii?
  • Trzy miesiące bez gola i asysty. Czas na przełamanie Patrika Walemarka

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału