Dariusz Mioduski przekracza granice żenady. To jest kompromitacja

2 godzin temu
Mimo iż obecna sytuacja Legii woła o pomstę do nieba, Dariusz Mioduski udzielił wywiadu zagranicznemu portalowi, w którym snuje wizje o sukcesach i awansie do Ligi Mistrzów. I można byłoby się tym faktem zdziwić, gdyby nie to, iż Mioduski w tym wywiadzie pokazał całego siebie: właściciela klubu bez krzty refleksji, konkretnych wniosków i pełnego irracjonalnego optymizmu - pisze Konrad Ferszter ze Sport.pl.
To jeden z najgorszych, o ile nie najgorszy sezon w historii Legii Warszawa. Na zwycięstwo w ekstraklasie drużyna czeka od 28 września, jesienią ustanowiła niechlubny rekord 11 meczów z rzędu bez wygranej we wszystkich rozgrywkach. W efekcie legioniści nie tylko odpadli z Pucharu Polski i Ligi Konferencji, ale też - drugi raz w ciągu czterech lat - spędzili przerwę zimową w strefie spadkowej ekstraklasy.

REKLAMA







Zobacz wideo To uratuje Legię Warszawa? Kałucki: Nie liczę na cuda Marka Papszuna



Każdy przyzwoity, odpowiedzialny właściciel klubu w takiej sytuacji sypałby głowę popiołem i przepraszał za błędy. Albo w ciszy pracował nad ich naprawą. Ale nie Dariusz Mioduski. On udzielił wywiadu, w którym przyznał, iż jakieś błędy może i były, ale jednocześnie nie przeszkodziło mu to opowiadać bajek o wielkiej Legii. Bajek, które opowiadał już 12 lat temu, kiedy kupował klub i które wciąż nie mogą doczekać się szczęśliwego zakończenia.
Mioduski, który od dłuższego czasu nie wypowiadał się w polskich mediach na temat sytuacji Legii, tym razem porozmawiał z zagranicznym portalem beIN Sports. Można unieść brwi ze zdziwienia. Bo mimo iż Legia znów znalazła się w strefie spadkowej, to Mioduski opowiada o niej jak o potentacie i czołowej sile naszego futbolu.
"Moja długoterminowa wizja jako właściciela Legii opiera się na dwóch filarach: dominacji sportowej i wszechstronnym rozwoju organizacyjnym" - mówi właściciel klubu, który na mistrzostwo Polski czeka od 2021 r. i który w ciągu ostatnich dziewięciu lat 13 razy zmieniał trenera. "Musimy natychmiast wrócić na adekwatną drogę - tę, która prowadzi nie tylko do Ligi Konferencji, ale docelowo do Ligi Europy i Ligi Mistrzów" - dodaje. To wyjątkowo odważna teza jak na właściciela klubu ze strefy spadkowej ekstraklasy. Tak samo, jak ta: "Mamy wszystko, co potrzebne do osiągnięcia sukcesu".
"To są jakieś opowieści nie z tej ziemi. Rozpływanie się nad strukturami klubowymi, poziomem organizacji, zaawansowania rozwoju klubu, irracjonalne fantazjowanie o Lidze Mistrzów. Ten człowiek chyba naprawdę nie ma świadomości, gdzie doprowadził klub. Zdumiewające" - skomentował na portalu X dziennikarz Marcin Borzęcki.



Mioduski wciąż buja w obłokach
I tak, można się zdziwić tym, co w obecnej sytuacji Legii opowiadał o niej jej właściciel. Nie ma w tym wywiadzie krzty refleksji, konkretnych wniosków, co w ostatnich latach zostało zrobione źle. Zamiast tego jest bujanie w obłokach, snucie długofalowych wizji i niczym niepoparty optymizm.
Właśnie dlatego mnie ten wywiad w ogóle nie zdziwił. Wszystko to, co się w nim znalazło, od lat charakteryzuje Mioduskiego. Właściciela klubu, który opowiada o sukcesach i udziale w Lidze Mistrzów, a w rzeczywistości niszczy jego potencjał i doprowadził go na skraj spadku z ligi. Właściciela, który chwali się strukturami, a co chwilę zmienia doradców, sposób budowania drużyny, trenerów i dyrektorów sportowych.
W wywiadzie znajdziemy puste slogany, które Mioduski opowiadał w polskich mediach przy okazji poprzedniego kryzysu. "Najważniejszy jest sport, który zawiera w sobie tak wiele nieprzewidywalności, emocji i czynnika ludzkiego, iż pomimo doświadczenia nie da się uniknąć różnych błędów i pomyłek, z których trzeba się uczyć" - powiedział. Gdyby Mioduski rzeczywiście uczył się na błędach, dziś byłby pewnie najlepiej wyedukowanym w tym temacie właścicielem klubu piłkarskiego w Europie. Wystarczy spojrzeć w tabelę, by zobaczyć, iż tak jednak nie jest.
"Traktujemy ten sezon jako bolesną lekcję i wyciągamy z niego wnioski, aby taka wpadka się nie powtórzyła" - stwierdził Mioduski. Dokładnie to samo mówił cztery lata temu, kiedy Legia też była w strefie spadkowej. Wniosek jest banalnie prosty: Mioduski nie wyciąga żadnych wniosków. Albo robi to koszmarnie źle.



Na koniec warto zwrócić uwagę, iż miejsce, w którym ukazał się wywiad z właścicielem Legii, nie było przypadkowe. Portal beIN zarządzany jest przez grupę medialną beIN Media Group, której liderem jest prezes PSG - Nasser Al-Khelaifi. Mioduski wielokrotnie chwalił się znajomością z Katarczykiem, którą nawiązał w trakcie pracy w Europejskim Stowarzyszeniu Klubów (EFC). Wydaje się, iż właściciel Legii znalazł odpowiedni grunt, na którym mógł opowiadać te same puste slogany, które w Polsce opowiadał już 12 lat temu. Ale w polskiej piłce mało kto już w nie wierzy.
Tam jednak nikt nie zadał Mioduskiemu trudnych pytań i nie skonfrontował go z brutalną dla niego rzeczywistością, czego doświadczyłby w wywiadzie z polskimi mediami. Wywiadzie, którego skądinąd od dawna nie udzielił. Za granicą właściciel Legii mógł za to robić to, co lubi najbardziej: błyszczeć i opowiadać o rzeczach - przynajmniej na razie - nierealnych. Ze szkodą dla własnego klubu i jego kibiców.
Idź do oryginalnego materiału