Kolejne federacje przywracają do rywalizacji rosyjskich sportowców. Zachętą dla zmiany stanowiska jest decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który dał zielone światło na udział rodaków Władimira Putina w igrzyskach olimpijskich w 2028 roku. Z tym trendem nie zamierza iść lekkoatletyczna centrala. Na początku lipca Rada World Athletics utrzymała sankcje dla zawodników z Rosji i Białorusi.
Twarde stanowisko World Athletics
Światowe władze lekkiej atletyki nie zmieniają zdania na temat udziału rosyjskich i białoruskich sportowców w zawodach. Obowiązujące od 2022 roku, a więc od momentu inwazji na Ukrainę, wykluczenie z udziału w międzynarodowych imprezach lekkoatletycznych zostało utrzymane.
– Pierwotna decyzja dotycząca sankcji pozostaje w mocy, ponieważ chronią one integralność i uczciwość naszych zawodów, a nie doszło do żadnego rzeczywistego postępu w kierunku negocjacji pokojowych – powiedział prezydent World Athletics, Sebastian Coe.
Sebastian Coe – World AthleticsRada World Athletics argumentuje, iż rosyjska inwazja na Ukrainę uniemożliwia regularne organizowania tam zawodów, co wpływa na zdolność zawodników do uzyskiwania minimów kwalifikacyjnych i/lub zdobywania punktów rankingowych. Odrębną kwestią jest poważnie uszkodzona infrastruktura lekkoatletyczna na Ukrainie.
– Specjalny fundusz, który World Athletics utworzyło w 2022 roku w celu wsparcia Ukrainy, pomaga łagodzić część tych skutków, jednak nie ma wątpliwości, iż możliwości Ukrainy i jej zawodników w zakresie treningu i rywalizacji przez cały czas pozostają poważnie ograniczone – czytamy w najnowszym oświadczeniu.
Rosjanie skarżą na Sebastiana Coe do CAS
Rosyjska Federacja Lekkoatletyczna nie zgadza się z decyzjami World Athletics i regularnie śle na centralę skargi do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS). W lipcowym odwołaniu Rosjanie zakwestionowali przedłużenie zakazu udziału swoich sportowców w międzynarodowych zawodach. Miesiąc później wystosowali kolejną skargę. Tym razem sprzeciwiają się obostrzeniom nałożonym na swoją federację.
– Sankcje wobec Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej są bezprecedensowe. Żadna inna federacja sportowa nie mierzy się z tak surowymi ograniczeniami – oświadczył Boris Jaryszewski, dyrektor wykonawczy Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej. – Dlatego będziemy konsekwentnie bronić naszych praw, dążyć do zniesienia sankcji na drodze sądowej i kontynuować działania w tym kierunku. Już przygotowujemy kolejne kroki, aby przywrócić sprawiedliwość – dodał.
Na mocy obecnych ograniczeń Rosjanie nie mogą wysyłać swoich przedstawicieli do ciał roboczych World Athletics, gdzie ustalane są zasady i podejmowane są strategiczne decyzje. Federacja nie uczestniczy w posiedzeniach ani głosowaniach World Athletics, a rosyjscy szkoleniowcy są wykluczeni z międzynarodowych konferencji trenerskich, seminariów i innych specjalistycznych wydarzeń.
– Świat jest przerażony tym, co zrobiła Rosja, wspierana przez Białoruś. Światowi przywódcy starali się uniknąć tej inwazji drogą dyplomatyczną, ale bez skutku. Bezprecedensowe sankcje nakładane na Rosję i Białoruś wydają się być jedynym pokojowym sposobem na przywrócenie pokoju – tak w marcu 2022 roku argumentował podejście World Athletics Sebastian Coe.
W Moskwie wyniki lepsze niż na Diamentowej Lidze?
Ban od World Athletics nie oznacza, iż w Rosji lekkoatletyczne życie nie istnieje. Na początku czerwca w Moskwie odbył się mocno obsadzony mityng, w którym udział wzięła m.in. Marileidy Paulino.
Mistrzyni olimpijska na 400 m wygrała z czasem 49.89 s. Na dystansie 10 000 metrów zwyciężył Etiopczyk Eyob Simegn (27:55.75), wyprzedzając rosyjskiego rekordzistę kraju Władimira Nikitina, który finiszował w 27:56.24.
Zawody zorganizowane na stadionie Łużniki zostały opisane w rosyjskich mediach jako wielki sukces – sportowy i organizacyjny.
– Rosyjska tyczkarka Polina Knoroz uzyskała 4.87 metra, a Danil Lysenko wygrał skok wzwyż z rezultatem 2.32 m. Oba wyniki były lepsze niż podczas Diamentowej Ligi w Rzymie, gdzie Brytyjka Molly Caudery skoczyła 4.80 m, a Włoch Matteo Sioli 2.28 m – skrupulatnie odnotowano na stronie rosyjskiej federacji lekkoatletycznej.
Według informacji RFL (Rosyjska Federacja Lekkoatletyczna) w zawodach wzięło udział 120 sportowców z czterech kontynentów: Afryki, Azji, Europy i Ameryki Południowej.
MKOl daje Rosji zielone światło
Podczas gdy World Athletics przedłuża sankcje, Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) na początku lipca br. zdecydował o „tymczasowym zniesieniu zakazu” dla Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Oznacza to, iż Rosyjscy sportowcy mogliby wziąć udział w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles (2028).
Ostatnimi letnimi igrzyskami, na których Rosjanie startowali pod swoimi barwami było Rio (2016). Już wtedy MKOl wykazał się dość miękkim podejściem do rodaków Władimira Putina, ponieważ Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) domagała się wykluczenia Rosji z brazylijskich igrzysk. Było to pokłosie afery dopingowej, która rozpętała się po zimowych igrzyskach olimpijskich (ZIO) w Soczi (2014).
Przypomnijmy, iż Rosjanie zdominowali ZIO na swojej ziemi i z dorobkiem 13 złotych krążków wygrali klasyfikację medalową. W 2016 roku śledztwo WADA wykazało, iż za sukcesem stała dopingowa machina. Moskiewskie Laboratorium Antydopingowe miało kryć sportowców, a próbki dopingowe miały być w Soczi podmieniane. Cały proceder miał odbywać się pod nadzorem ministerstwa sportu.
W międzyczasie niemiecka telewizja ARD wyemitowała materiał „Sekrety dopingu na najwyższym poziomie: jak Rosja robi zwycięzców”, w którym zarzucono rosyjskim lekkoatletom, iż systematycznie przyjmowali zakazane leki za wiedzą trenerów i działaczy.
Powyższe informacje nie poskutkowały jednak zawieszeniem i Rosjanie pojechali do Rio. Zdobyli tam 56 medali i byli czwartą siłą. Dopiero w grudniu 2017 roku specjalna komisja MKOl potwierdziła istnienie rosyjskiego programu dopingowego i wyrzuciła reprezentację tego kraju z kolejnych igrzysk. Zaczęły się starty jako Rosyjski Komitet Olimpijski lub ANA (sportowcy neutralni) – bez hymnu i biało-niebiesko-czerwonych barw. MKOl zmienia jednak front i widzi Rosjan w Los Angeles, choć nie podjęto jeszcze decyzji dotyczącej używania rosyjskiej flagi.
– MKOl musi poruszać się po złożonej rzeczywistości i konsekwencjach obecnego kontekstu geopolitycznego. W obliczu narastającej globalnej niestabilności i konfliktów MKOl musi realizować swoją misję zachowania opartej na wartościach i prawdziwie globalnej platformy sportowej, która daje światu nadzieję – czytamy w uzasadnieniu do lipcowej decyzji.
Polska jak World Athletics
Decyzja MKOl została w Polsce przyjęta krytycznie. Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki stwierdził, iż „Rosyjska agresja na Ukrainę wymaga zachowania szczególnej odpowiedzialności również w obszarze sportu międzynarodowego”.
– Stanowczo potępiam decyzję Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o tymczasowym zniesieniu zawieszenia Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (…) Decyzja MKOl nie zmienia obowiązujących rekomendacji dotyczących zakazu udziału zawodników z Rosji i Białorusi we współzawodnictwie sportowym na terenie Polski pod symbolami narodowymi – napisał Jakub Rutnicki na platformie X.
Twarde stanowisko w stosunku do Rosji można też od lat usłyszeć od przedstawicieli Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, który wspiera działania World Athletics w zakresie sankcji.
– Sebastian Coe inspiruje wszystkie związki zrzeszone w światowej federacji w sprawie sytuacji ukraińskich sportowców. Przypomina cały czas o rosyjskiej agresji i apeluje o solidarność z narodem ukraińskim. Dla nas – dla środowiska lekkoatletycznego – temat startów Rosjan i Białorusinów w zawodach lekkoatletycznych jest zamknięty. Dopóki trwa wojna, nie ma dla nich miejsca – powiedział w rozmowie z PAP, w 2024 roku, dyrektor sportowy PZLA, Krzysztof Kęcki.
Siatkówka znowu dla Rosjan
Jedną ze światowych federacji, która podąża za odwilżą MKOl jest FIVB (Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej). Siatkarska centrala zapowiedziała, iż reprezentacje Rosji – męska i żeńska – wystąpią w przyszłorocznej edycji Ligi Narodów. Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, krytycznie przyjął odwieszenie Sbornej.
– Zapraszam na Ukrainę tych panów, którzy podjęli tę decyzję, żeby zobaczyli, jak życie wygląda tam na co dzień. Ciekawe, jakby się zachowywali, gdyby Rosja zaatakowała ich kraj, i czy wtedy też podejmowaliby takie decyzje tak szybko – powiedział w rozmowie z TVPSPORT.PL.
Dodajmy, iż w przyszłym roku siatkarski mundial odbędzie się w Polsce. Rosjanie podjęli jednak decyzję, iż nie wystąpią nad Wisłą. – Podjęliśmy decyzję o rezygnacji ze względów bezpieczeństwa. Dodatkowo uważamy, iż podczas tych mistrzostw sport będzie odgrywał znikomą rolę, a zbyt dużą polityka – stwierdził Stanisław Szewczenko, prezes rosyjskiej federacji piłki siatkowej.
Przy okazji mistrzostw świata do spięć zatem nie dojdzie. Nie wiadomo natomiast, jak zachowa się reprezentacja Polski podczas rywalizacji z Rosją w Lidze Narodów. Bojkot mógłby oznaczać, iż podopieczni Nikoli Grbicia wykluczą się z walki o obronę tytułu.
– Każdy będzie miał prawo do własnych przemyśleń. Nie będę nikogo zmuszał do gry lub do absencji. Każdy musi sam odpowiedzieć na to pytanie. jeżeli będzie taka sytuacja, spotkamy się z rządem, żeby wiedzieć, jak się zachować – zaznaczył w rozmowie z WP Sportowe Fakty, Sebastian Świderski.
W ostatnim czasie poza FIVB decyzje o przywróceniu Rosjan do rywalizacji podjęły m.in. FIA (sporty motorowe) czy World Aquatics (światowa federacja pływacka).
Bez Rosjan „czegoś mi brakuje”
Zwolennicy przywracania Rosjan do rywalizacji argumentują, iż polityka nie powinna mieć wpływu na sport. W dyskusji na ten temat przebił się głos Michała Kubiaka, byłego przyjmującego siatkarskiej reprezentacji Polski
– Odwróćmy sytuację. Nie chciałbym z powodu czyjejś politycznej decyzji, żeby zabrano mi pięć lat uprawiania sportu na najwyższym poziomie. Dlaczego ja mam ponosić odpowiedzialność jako sportowiec za decyzję polityków? — pytał w podcaście „W cieniu sportu” Przeglądu Sportowego Onet.
Osobną kwestią jest zapewnienie wysokiego poziomu rywalizacji. – Chciałbym, żeby wrócili jako sportowcy. Nie wnikam w to, czy jako naród pod banderą Putina… Nie wiem. Ja bym chciał, żeby jako jeden z najlepszych sportowo państw wrócili do rozgrywek międzynarodowych. Bo bez nich czegoś mi brakuje – przyznał Kubiak.

3 tygodni temu










