Czy maszyna odpali w Rzeszowie? Coś jest na rzeczy
Zdjęcie: Kamil Semeniuk
Wszystko zaczęło się na osiedlu Pogorzelec w Kędzierzynie-Koźle. Mały Kamil z bratem Sylwkiem rozwieszali na podwórku siatkę, skrzykiwali kolegów i na małym betonowym boisku rozgrywali wielkie mecze. – Dla nas te spotkania były jak święto. Potrafiliśmy tak grać choćby przez osiem godzin – opowiadali bracia w rozmowie z Jakubem Radomskim na łamach „Przeglądu Sportowego”.

1 godzina temu















