Czułem się wtedy najwstrętniej w moim piłkarskim życiu

1 godzina temu
Zdjęcie: Tomasz Frankowski


W dogrywce rewanżowego meczu Wisły z Panathinaikosem w Atenach — nie istniałem. Łapały mnie po trzy skurcze na minutę, było 1:4, a ja czułem, iż z niczym nie nadążam — wspomina Tomasz Frankowski w komentarzu z cyklu "Podcinka".
Idź do oryginalnego materiału