Cztery lata piłkarskich traum. Ten baraż będzie najtrudniejszy

3 godzin temu
Na dwa ostatnie wielkie turnieje, czyli na mundial w Katarze i Euro 2024, polscy piłkarze zakwalifikowali się przez baraże. Tym razem w walce o awans na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku skala trudności jest zdecydowanie wyższa.
Decyzja, by zbojkotować barażowy mecz z Rosją 24 marca 2022 roku w Moskwie, była brawurowa i ryzykowna. Ówczesny wiceprezes UEFA Zbigniew Boniek przestrzegał przed tym, iż FIFA zdyskwalifikuje Polskę, co by znaczyło, iż nasi piłkarze nie pojadą do Kataru na mundial.

REKLAMA







Zobacz wideo Potulski w reprezentacji Polski? "Kolejny piłkarz znikąd"



"My, piłkarze, nie zagramy z Rosją"
Prezes PZPN Cezary Kulesza początkowo przekonywał, iż chodzi o bezpieczeństwo polskich piłkarzy, którzy nie mogą grać w stolicy Rosji, gdy ta prowadzi wojnę. Potem jednak wydał oświadczenie, iż - bez względu na konsekwencje - Polska bojkotuje mecz z reprezentacją kraju, który napadł na swojego sąsiada.
"My, piłkarze reprezentacji Polski, wspólnie z PZPN podjęliśmy decyzję, iż w wyniku agresji Rosji na Ukrainę nie zamierzamy wystąpić w barażowym meczu z Rosją. Nie jest to łatwa decyzja, ale w życiu są ważniejsze sprawy niż piłka nożna. Myślami jesteśmy z narodem ukraińskim i naszym przyjacielem z reprezentacji Tomkiem Kędziorą, który wraz z rodziną wciąż przebywa w Kijowie" - napisali kadrowicze.
Do protestu Polaków przyłączyli się Szwedzi i Czesi, a potem inne kraje. W końcu FIFA, w porozumieniu z UEFA, zawiesiła wszystkie rosyjskie drużyny klubowe i reprezentacyjne do odwołania.
Skutek był taki, iż Polska awansowała walkowerem do finału baraży o mundial w Katarze. Jej rywalem byli Szwedzi, którzy w półfinale pokonali Czechów po dogrywce 1:0.



29 marca 2022 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polska wygrała ze Szwedami 2:0 po bramkach Roberta Lewandowskiego z karnego i Piotra Zielińskiego. Z tamtej drużyny, prowadzonej przez Czesława Michniewicza, do dziś w kadrze pozostali Jan Bednarek, Matty Cash, Jakub Moder, Bartosz Bereszyński, Sebastian Szymański i oczywiście obaj strzelcy goli. Kamil Grabara i Łukasz Skorupski byli wtedy rezerwowymi Wojciecha Szczęsnego. Tomasz Kędziora, Kamil Grosicki i Krzysztof Piątek siedzieli na ławce. Poza kontuzjowanym Skorupskim i Szczęsnym, który zakończył reprezentacyjną karierę, wszyscy są powołani przez Jana Urbana na baraże o mundial 2026.


Kolejne zwycięskie baraże Polska rozegrała w marcu 2024 roku. 21 marca na Stadionie Narodowym w Warszawie piłkarze Michała Probierza pokonali Estonię 5:1. Mecz rozstrzygnął się już po 27 minutach, gdy Polska prowadziła 1:0, a Maksim Paskotsi dostał czerwoną kartkę. Pięć dni później w Cardiff drużyna narodowa zagrała finał z Walią. Przez 120 minut meczu z dogrywką Polacy nie oddali celnego strzału na bramkę gospodarzy, ale wygrali serię rzutów karnych 5:4. W ostatniej kolejce Szczęsny obronił strzał Daniela Jamesa.
W drużynie Probierza w Cardiff grali Jakub Kiwior i Nicola Zalewski, kluczowi piłkarze także w kadrze Urbana. Ten drugi, ukarany za kartki, nie może jednak zagrać z Albanią 26 marca w Warszawie. A ten trzeci baraż, który czeka teraz Polaków, jest z pewnością najtrudniejszy.
Albania (63. pozycja w rankingu FIFA) jest zespołem co najmniej o klasę lepszym od Estonii (129.). Drużyna Brazylijczyka Sylvinho wyprzedziła Polaków w eliminacjach Euro 2024, w kwalifikacjach do MŚ 2026 lepsi od niej w grupie byli tylko Anglicy.



Z Albanią można przegrać
Piłkarze z Albanii nie grali jeszcze na mundialu. Przeżywają jednak najlepszy czas w swojej historii. Byli na Euro 2016 i Euro 2024. Dwa razy przepadli w fazie grupowej, ale za pierwszym razem pokonali Rumunię 1:0, za drugim zremisowali z Chorwacją 2:2. Drużyna jest oparta na bramkarzu Thomasa Strakoshę i obrońców Elseida Hysaia, Adriana Ismajliego, Berata Djimsitiego. Wszyscy oni pokonali Polskę w Tiranie we wrześniu 2023 roku i grali przeciw Anglii w listopadzie 2025 w eliminacjach MŚ. Tak samo jak pomocnik Kristjan Asllani i napastnik Myrto Uzuni. Jasir Asani i Mirlind Daku, którzy wbili Polsce gole, w spotkaniu z Anglią dwa lata później byli na ławce. Na baraże Sylvinho nie zabiera tylko ostatniego.
Tak więc zespół albański ma stabilny skład, dobrze wyszkolonych graczy, którzy lubią grę z kontrataku, ale też potrafią prowadzić atak pozycyjny. Trudność meczu z Albanią będzie polegała również na tym, iż w Polsce nikt nie wyobraża sobie porażki. Zwycięstwo w czwartek na Stadionie Narodowym zostanie uznane za wykonanie planu minimum, w takich meczach obciążenie psychiczne dla faworyta jest większe.


Dlatego Urban stroni od dywagacji, czy wolałby grać w finale ze Szwedami, czy Ukraińcami. Tak czy siak skala wyzwania będzie bardzo wysoka. Szwedzi grali w eliminacjach fatalnie, ale mają duży potencjał i dobrych piłkarzy w świetnych klubach - to Roony Bardghji (FC Barcelona), Lucas Bergvall (Tottenham), Anthony Elanga (Newcastle United), Viktor Gyokeres (Arsenal) czy Jesper Karlstrom (Udinese), były pomocnik Lech Poznań, który w barażu o mundial w Katarze sfaulował Grzegorza Krychowiaka w polu karnym.
Ukraina – ze wszystkich rywali tej ścieżki baraży - zajmuje najwyższe miejsce w rankingu FIFA (30.). Ze Szwecją zagra w Walencji. Serhij Rebrow ma w kadrze bramkarza Anatolija Trubina i pomocnika Georgija Sudakowa z Benfiki Lizbona, obrońcę Illę Zabarnyja z PSG, Witalija Mykołenko z Evertonu, Jehora Jarmoluka z Brentfordu, napastników Wiktora Cyhankowa i Władyslawa Wanata z Girony. W grupie eliminacyjnej Ukraińcy byli w sytuacji tak samo trudnej jak Albańczycy i Polacy, musieli rywalizować z Francją – jedną ze światowych potęg.



Zespół Sylvinho przegrał dwa razy z Anglikami, drużyna Rebrowa zakończyła bezpośrednią rywalizację z Francuzami bez punktu, z bilansem bramkowym 0:6. Tymczasem zespół Urbana dwa spotkania z Holandią zremisował po 1:1, szczególnie to drugie w Warszawie udowodniło, iż Polacy wciąż mają spore atuty. Mimo iż ostatnie cztery lata były wyjątkowo trudne, chwilami wręcz traumatyczne dla narodowej drużyny.
Michniewicz wywalczył awans do 1/8 finału mundialu w Katarze. Polska wyszła z grupy w mistrzostwach świata pierwszy raz od 1986 roku, czyli od 36 lat. Styl gry zespołu był brzydki, defensywny, ale selekcjoner stracił posadę ze względów pozasportowych. Ze stanowiska zdmuchnęła go afera premiowa. Ówczesny premier Mateusz Morawiecki obiecał piłkarzom 30 mln złotych za awans z grupy, co wywołało głębokie oburzenie opinii publicznej w kraju. W oczach rodaków wyglądało to tak jakby piłkarze-milionerzy wyciągali ręce po pieniądze z budżetu. Posadą zapłacił za to Michniewicz.


To nie był jednak koniec, ale początek nieszczęść. Kadencję dwóch kolejnych selekcjonerów - Portugalczyka Fernando Santosa i Michała Probierza - naznaczyły kompromitujące porażki z Mołdawią w Kiszyniowie w eliminacjach Euro 2024 i Finlandią w Helsinkach w kwalifikacjach do MŚ 2026. Ta druga poprzedzona konfliktem z Lewandowskim o opaskę kapitana drużyny narodowej, po której napastnik Barcelony ogłosił, iż rezygnuje z gry w reprezentacji Probierza.
Urban przywrócił spokój w kadrze. Jesienią jego drużyna grała na miarę możliwości. Nowy selekcjoner poprowadził ją w sześciu meczach - bez porażki, z czego cztery wygrała i dwa razy zremisowała z Holendrami. To, co najważniejsze, właśnie nadchodzi. W barażach skala trudności jest bardzo wysoka, stawka ogromna i nie ma marginesu na błąd. Selekcjoner o tym wie. Aby zapomnieć okres traum futbolowych z ostatnich czterech lat, Polacy muszą wywalczyć prawo gry na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku.
Idź do oryginalnego materiału