W sobotę (28 marca) zawodnicy reprezentacji Ukrainy zostali oficjalnie nagrodzeni srebrnymi medalami mistrzostw świata z 2011 roku. To efekt decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, który uznał rosyjskiego biathlonistę Jewgienija Ustiugowa winnym naruszenia przepisów antydopingowych. W konsekwencji anulowano wyniki całej rosyjskiej sztafety, która pierwotnie zajęła drugie miejsce. Poza Ustiugowem w składzie sztafety znaleźli się: Anton Szypulin, Maksim Maksimow i Iwan Czerezow.
REKLAMA
Zobacz wideo Skocznie, na których wychował się Tomasiak, mogły nie istnieć!
Spóźniona nagroda dla Ukrainy
Srebro trafiło do Ukrainy, która w 2011 roku była trzecia. W skład zespołu wchodzili m.in. Ołeksandr Biłanenko i Serhij Sedniew - to właśnie oni odebrali medale podczas ceremonii w Bukowelu. W grudniu ubiegłego roku medal odebrał Siemionow. Teraz nagrody wręczył prezydent Międzynarodowej Unii Biathlonu, Olle Dahlin, który nie ukrywał emocji.
- Cieszymy się, iż możemy to zrobić teraz. To późno, ale bardzo dobrze, iż sportowcy, którzy naprawdę zasługują na medale, w końcu je otrzymają - podkreślił, cytowany przez serwis sport24.ru.
Historia sięga mistrzostw świata w Chanty-Mansyjsku, gdzie rosyjska sztafeta początkowo wywalczyła srebro. Dopiero po latach, w wyniku postępowania antydopingowego, wyniki zostały anulowane. Złoto w tamtym biegu zdobyła Norwegia, natomiast brąz - po zmianach w klasyfikacji - przypadł reprezentacji Szwecji.
Jasny sygnał ze strony władz biathlonu
Ceremonia wręczenia medali miała miejsce podczas mistrzostw Ukrainy. Dahlin wykorzystał tę okazję, by jasno określić stanowisko w sprawie rosyjskich sportowców. Szef IBU podkreślił, iż nie widzi możliwości ich powrotu do międzynarodowej rywalizacji.
Choć na sprawiedliwość trzeba było czekać aż 15 lat, decyzja ta stanowi istotny sygnał dla świata sportu - walka z dopingiem, choćby po latach, przynosi efekty.

2 godzin temu











