
Udział Iranu w tegorocznym mundialu przez tygodnie był wielkim znakiem zapytania. Trwa wojna, lotniska były zamknięte, minister sportu wykluczał wyjazd, Trump mówił, iż mu to obojętne. A teraz? Iran nie rezygnuje — ale gra o coś innego. Chce przenieść swoje mecze z USA do Meksyku. I czeka na odpowiedź FIFA.
28 lutego USA i Izrael rozpoczęły naloty na Iran. W ich wyniku zginął między innymi najwyższy przywódca kraju Ali Chamenei. Teheran odpowiedział atakami odwetowymi. W środku tego wszystkiego znalazła się piłkarska reprezentacja, która kilka miesięcy wcześniej spokojnie zakwalifikowała się na mundial — już po raz czwarty z rzędu — i trafiła do grupy G z Belgią, Egiptem i Nową Zelandią. Wszystkie trzy mecze zaplanowano na terenie USA: dwa w Los Angeles i jeden w Seattle.
Na domiar złego obywatele Iranu mają zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych od czerwca 2025 roku. Kibice na pewno nie przyjadą. A podczas grudniowego losowania grup wiele osób z irańskiej delegacji nie otrzymało wiz, choć ceremonia odbywała się właśnie w USA.
„Nie otrzymaliśmy odpowiedzi”
Iran nie porzucił walki o udział w turnieju — zmienił tylko taktykę. Minister sportu Ahmad Donyamali oświadczył niedawno: — Nasza prośba do FIFA pozostaje aktualna. Nie otrzymaliśmy jednak jeszcze odpowiedzi. o ile ona zostanie zaakceptowana, to udział Iranu na mistrzostwach świata będzie potwierdzony. Zgodnie z przepisami FIFA, w danym kraju należy zapewnić bezpieczeństwo.
Warunek jest więc prosty: przeniesienie meczów z USA do Meksyku. FIFA jak dotąd milczy — co samo w sobie mówi sporo.
Infantino: „Nie ma planu B”
Prezes FIFA Gianni Infantino nie pozostawia złudzeń. — Mecze zostaną rozegrane tam, gdzie powinny, zgodnie z terminarzem. Nie ma planu B, nie ma planu C, nie ma planu D. Iran zagra na mistrzostwach świata. Jesteśmy zachwyceni, bo to bardzo silna drużyna — powiedział.
Trump z kolei przez chwilę twierdził, iż mu to obojętne, po czym zapewnił Infantino, iż irańska drużyna jest mile widziana — ale ze względów bezpieczeństwa odradza jej przyjazd. Trudno o bardziej sprzeczne sygnały.
Iran gra na emocjach? Ekspert: „Efekt domina”
Mieszko Rajkiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej uważa, iż Teheran świadomie przeciąga sprawę. — Gdyby Irańczykom bardzo zależało na tym, żeby nie grać na mundialu, już dawno podjęliby taką decyzję. To rodzaj gry na emocjach globalnej opinii publicznej. Pozwala to przechylić szalę na stronę Iranu i dyskredytować stronę atakującą, czyli Amerykanów — powiedział w rozmowie ze Sport.pl. Dodał też, iż przeniesienie meczów do innego kraju uruchomiłoby efekt domina, a bojkot Iranu działaczom byłby bardzo nie na rękę.
Innymi słowy — Iran prowadzi geopolityczną grę, a mundial jest w niej kartą przetargową.
Kto mógłby zastąpić Iran, gdyby jednak nie pojechał?
Gdyby doszło do najgorszego scenariusza, FIFA musiałaby sięgnąć do Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Najpewniejszym kandydatem byłby Irak, który walczył w barażach interkontynentalnych z Boliwią. Gdyby Irak awansował boiskowo i Iran się wycofał — Irakijczycy jechaliby na mundial bez względu na wynik barażu. Alternatywą są Zjednoczone Emiraty Arabskie, które w azjatyckich eliminacjach przegrały właśnie z Irakiem.
Pojawiały się też kuriozalne pomysły o dzikiej karcie dla Rosji — można to zbyć milczeniem. A co do Polski — po odpadnięciu w barażach część kibiców snuła ten scenariusz, ale nie ma on żadnego oparcia w przepisach. Miejsce należy do AFC, nie do UEFA.
Na razie Iran czeka na odpowiedź FIFA. Mundial zaczyna się 11 czerwca.

2 godzin temu
















