Lech Poznań po ponad 4 latach odczarował Dolny Śląsk i po najwyższej wygranej we Wrocławiu w swojej historii umocnił się w czołówce PKO Ekstraklasy 2026/2027. Po meczu w strefie mieszanej pomocnicy obu drużyn mówili m.in. o jakości, która wyłoniła zwycięzcę. Doping kibiców Kolejorza pochwalił za to zawodnik Kolejorza, Filip Jagiełło.
Reklama
FILIP JAGIEŁŁO (POMOCNIK LECHA):
Lech wygrywa efektownie 4:1 i trzeci raz w historii zdobywa nowy stadion we Wrocławiu. Mam wrażenie, iż do Twojej bramki tak łatwo nie było, a kontrolę mieliście dopiero po strzeleniu gola?
– „Tak, ale ciężko oczekiwać, abyśmy kontrolowali cały mecz i był on 1 do 90 minuty pod nasze dyktando. Wiedzieliśmy o tym, iż Śląsk na nas ruszy, bo grał u siebie, było mnóstwo kibiców i chciał w końcu wygrać. Wytrzymaliśmy, przetrwaliśmy początek, wiedzieliśmy o przestrzeniach, które się stworzą. Po mojej bramce pokazaliśmy jeszcze więcej jakości i strzeliliśmy jeszcze więcej bramek.”
Drużyna Śląska grała trochę bardziej odpowiedzialniej od Radomiaka. Przełamanie defensywy dużo dało?
– „Ciężko się gra przeciwko drużynom, które grają głęboko, dobrze bronią i przesuwają się. W meczu ze Śląskiem spodziewaliśmy się więcej wolnych przestrzeni za plecami rywala i trochę mieliśmy problemów z wejściem w pole karne. Na szczęście pokazaliśmy jakość, strzeliliśmy cztery gole, szkoda tylko tej straconej bramki.”
– „Doping był wyśmienity. Nasi kibice pokazali już nieraz, iż kilometry nie stoją na przeszkodzie, aby zmobilizować się i w komplecie udać się na mecz wyjazdowy. Szacunek dla nich. Czasem, jak kibice rykną, to aż przechodzą nas ciarki. Nie pozostaje nam innego, jak walczyć dalej.”
Pierwsza połowa meczu ze Śląskiem była jeszcze wyrównana, ale w drugiej połowie wyglądaliście inaczej. Co się zmieniło?
– „Nic. Robiliśmy dokładnie to samo, co w pierwszej połowie. Trzeba to powiedzieć – ciężko się gra przeciwko nam. jeżeli nawiązujesz z nami walkę i mecz jest wyrównany, to prędzej czy później trzeba się spodziewać, iż przyciśniemy, strzelimy gola i rywale nie podtrzymają tempa.”
5:1 z Radomiakiem, 4:1 ze Śląskiem. Takie wyniki fajnie byłoby przełożyć na puchary, ale wszyscy wiemy, z kim teraz zagracie. Bayer Leverkusen będzie bardzo trudnym wyzwaniem.
– „Na pewno będzie to bardzo ciężki mecz. Z całym szacunkiem dla Śląska – w czwartek rywal będzie dwie półki wyżej, więc będziemy musieli zagrać na maksimum swoich możliwości, aby go pokonać. Jesteśmy w stanie zrobić dobry rezultat.”
Wypadł Allahyar Sayyadmanesh, ale był Robert Gumny. Po wejściu Daniel Hakans zaliczył asystę, a Patrik Walemark zdobył dwie bramki. W Lechu jest niesamowita konkurencja.
– „To dobrze, ponieważ trener ma z kogo wybierać. Czasem nie wiadomo, kto wyjdzie w danym meczu i trener może kombinować ze składem. Cieszymy się z tego, oby wszyscy byli zdrowi i jedziemy dalej.”
GRZEGORZ TOMASIEWICZ (POMOCNIK ŚLĄSKA):
Dziś lepiej graliście w pierwszej połowie i słabiej w drugiej. Zwykle było odwrotnie. Wraz z rozwojem meczu z Lechem raczej wyglądaliście słabiej?
– „Pierwsza połowa była niezła, w drugiej gwałtownie straciliśmy dwa gole. Po tych bramkach było już praktycznie po meczu, a my staraliśmy sę strzelić wtedy chociaż jednego gola. Szkoda sytuacji na 1:2. Na mecz przyszło bardzo wielu kibiców, za wszelką cenę chcieliśmy wygrać, na boisku od początku była bardzo duża determinacja. No nic – po porażce musimy pracować dalej.”
– „W drugiej połowie były na boisku większe odległości aniżeli w pierwszej odsłonie. Lech Poznań to klasowy zespół, ma wielką jakość. Jakości byli zawodnicy z pierwszego składu czy ci, którzy weszli z ławki. Patrik Walemark wszedł, zdobył dwie bramki i było po meczu.”
To trochę taki słodko-gorzki mecz. Była wysoka porażka, ale też premierowe trafienie w barwach Śląska.
– „Fajnie, iż strzeliłem bramkę, ale mogę nie strzelać, nie muszę asystować. Te liczby są dla dziennikarzy, ja jestem na boisku od tzw. czarnej roboty i mnie nie interesuje, czy strzelę bramkę. W drużynie są inni od zdobywania bramek.”
Autor: Filip Miller
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

















