„Chris Holder został indywidualnym mistrzem świata!” takie nagłówki czytaliśmy w 2012 roku, gdy Australijczyk na toruńskiej Motoarenie odbierał złoty medal za zwycięstwo w cyklu Grand Prix. w tej chwili jednak po tak mistrzowskiej jeździe pozostały tylko wspomnienia, a kibice Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wytykają weteranowi brak zaangażowania. Tomasz Gapiński po meczu nie krył rozczarowania jego postawą
Nie zabrakło gorzkich słów w kierunku Chrisa Holdera, który był po prostu wolny. Australijczyk kompletnie zawalił mecz w Ostrowie i to jego fatalna dyspozycja była bezpośrednią przyczyną tego, iż Ostrovia ani przez moment nie prowadziła w meczu z Dakar Development Stalą Rzeszów.
– No ja widziałem jak dziś prezentował się Chris. Mówiliśmy mu, iż musi trzymać gaz, bo na takim torze jak się gaz przymknie to motocykl się już nie zbierze. Nie ma siły, ani mocy, aby potem móc rywalizować, chociażby z juniorami. My nie żądamy od Chrisa Bóg wie jakiej zdobyczy punktowej. Był przebłysk w Łodzi, ale dzisiaj wrócił się do tego co było od początku i ciężko też jest mi się za niego wypowiadać.
Gapiński potwierdza. Nowy zawodnik zasili Ostrovię!
Faktem jest, iż drużyna w Ostrowie nie ma w tej chwili kim zastępstwa dla Chrisa Holdera. Wiele mówi się o tym, iż zespół wzmocnić ma młody Australijczyk, Tate Zischke (więcej TUTAJ), który będzie mógł występować jako rezerwowy z numerem osiem lub szesnaście. Na ten transfer Ostrovia musi czekać jednak do końca fazy zasadniczej.
– Nie chciałbym tego, żebyśmy spadli. Wczoraj trenował u nas zawodnik, którego zakontraktujemy. Musimy jednak czekać do 17 sierpnia, bo niestety nie ma podpisanej żadnej umowy „warszawskiej”. Zobaczymy co dalej. Będziemy na pewno szukać. Tych zawodników nie ma wielu, a potrzebujemy zawodnika, który będzie chociaż walczył o te punkty… Wielu zawodników już nie ma
Obecnie jednak trzeba „rzeźbić z tego co się ma”, ale perspektyw nie ma. Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski jest w koszmarnym położeniu, a jeżeli swojej dyspozycji nie poprawi także m.in. Gleb Czugunow to widmo spadku naprawdę poważnie patrzy w oczy. Tomasz Gapiński ma przed sobą bardzo trudne zadanie, żeby to wszystko „posklejać” i sezon zakończyć szczęśliwie utrzymując się w rozgrywkach.













