Khamzat Chimaev nie ma zamiaru w nieskończoność czekać na kolejnego przeciwnika w oktagonie. Były mistrz kategorii średniej przyznał, iż w tej chwili nie ma kontaktu z matchmakerami UFC i coraz poważniej myśli o tym, by jeżeli sytuacja się nie zmieni, zrobić sobie dłuższą przerwę na uporządkowanie problemów zdrowotnych.
Popularny „Borz” jeszcze do niedawna był bodaj największym postrachem całego UFC. Perfekcyjny rekord bez żadnej porażki, efektowne zwycięstwa nad Kevinem Hollandem, Robertem Whittakerem, a w końcu także nad Dricusem Du Plessisem sprawiły, iż Chimaev wreszcie sięgnął po upragniony mistrzowski pas.
Tytuł stracił jednak już przy pierwszej obronie. Sean Strickland nie dał się zdominować w parterze, a z każdą kolejną minutą Chimaev wyraźnie tracił siły. Ostatecznie Amerykanin wygrał niejednogłośną decyzją sędziów i odebrał „Borzowi” mistrzostwo.
Chimaev bez kontaktu z UFC. „Próbuję znaleźć sobie rywala”
Pomysł natychmiastowego rewanżu, kolokwialnie mówiąc, gwałtownie „spadł z rowerka”. Sam Chimaev dał jasno do zrozumienia, iż nie zamierza czekać na Stricklanda.
W międzyczasie były mistrz skupił się na rywalizacji zapaśniczej w RAF, gdzie pokonał Dillona Danisa i Tyrona Woodleya. Pytanie brzmi jednak: kiedy znów zobaczymy go w oktagonie UFC?
Jak się okazuje, może to trochę potrwać.
W rozmowie z Adamem Zubayraevem Chimaev zdradził, iż w tej chwili nie ma adekwatnie żadnego kontaktu z osobami odpowiedzialnymi za matchmaking w UFC.
– Jestem w dziwnym położeniu. Nikt do mnie nie dzwoni, ani inaczej nie próbuje się ze mną skontaktować. Powiedziałem, iż chcę walczyć w Abu Dhabi. Nie musi być to walka o pas.
„Borz” zaznaczył też, iż jest świadomy sytuacji Stricklanda i nie zamierza dostosowywać całej swojej kariery do jego zdrowia czy terminu powrotu.
– Wiem, iż Strickland nie przyleci tu na walkę. Powiedziałem, iż nie chcę czekać rok, czy dwa, aż wróci do pełni sprawności. Jak tylko to usłyszeli, dali walkę o pas Imavovowi. Tak przynajmniej słyszałem, choć nie wiem, czy to oficjalne. jeżeli tak, to niech po prostu dadzą mi z kimś powalczyć, żebym mógł zarobić i szybciej wrócić do mistrzowskiej rozgrywki.
Chimaev nie ukrywa więc, iż zależy mu przede wszystkim na aktywności. Nie musi to być od razu kolejna walka mistrzowska. Były czempion chce po prostu wrócić do oktagonu i ponownie rozpocząć marsz w stronę pasa.
Jeżeli jednak UFC przez cały czas nie przedstawi mu konkretnej propozycji, możliwy jest zupełnie inny scenariusz.
– Próbuję znaleźć sobie rywala. Próbowałem na październik, spróbuję na grudzień. jeżeli w grudniu nic z tego nie wyjdzie, zrobię sobie przerwę. Mam sporo kontuzji, trzeba je wreszcie wyleczyć. Za długo zwlekam z operacjami i na każdą walkę wychodzę z jakimiś problemami. Nie lubię za bardzo mówić o swoich urazach, ale ludzie i tak wiedzą, iż często choruję. Nie mam połowy tarczycy, przeszedłem siedem znieczuleń i sześć operacji.
Słowa Chimaeva pokazują, iż jego najbliższe miesiące mogą pójść w dwóch zupełnie różnych kierunkach. Albo UFC znajdzie mu rywala i „Borz” gwałtownie wróci do gry, albo były mistrz zrobi dłuższą przerwę i wreszcie zajmie się zdrowiem. Na ten moment pewne jest tylko jedno: czekanie bez konkretnego planu nie jest już opcją.















