
Patryk Chacia zabrał głos po nieoczekiwanej przegranej na GROMDZIE. Szczery wpis polskiego wojownika.
Gala GROMDA 24: VENDETTA przyniosła kibicom dokładnie to, czego oczekiwali: emocje, dramaturgię i bezkompromisową bitkę na gołe pięści. W main evencie wydarzenia organizowanego przez Mariusza Grabowskiego zmierzyli się – Chacia i Heavyheart. Starcie od początku zapowiadało się na twardą wojnę i dokładnie takie było.
Już od pierwszych sekund było widać, iż obaj zawodnicy nie zamierzają kalkulować. Chacia wyszedł pewny siebie, dobrze przygotowany kondycyjnie i – jak sam podkreślał po walce – czuł się świetnie fizycznie, choćby w formule NO LIMIT TIME. W pierwszych rundach próbował wyczuć rywala, jednak Heavyheart konsekwentnie trafiał w to samo miejsce. Jeden z precyzyjnych ciosów okazał się najważniejszy – mianowicie oko Patryka Chaci zostało poważnie uszkodzone i zaczęło się zamykać.
Walki na gołe pięści w federacji GROMDA rządzą się brutalnymi prawami. Tu nie ma miejsca na półśrodki, a każde trafienie zostawia ślad. Heavyheart, czyli Fifen Arami Gbeyi wykazał się zimną krwią i świetnym wyczuciem dystansu. Co prawda systematycznie nie rozbijał przeciwnika, budując przewagę, jednakże Chacia, mimo iż mentalnie pozostawał odporny na zaczepki i presję medialną, w drugiej połowie pojedynku musiał zmierzyć się z fizycznym ograniczeniem – wspomniane widzenie na jedno oko w takiej formule to ogromne ryzyko.
ZOBACZ TAKŻE: To nie Garry ma walczyć z Makhachevem. Gigantyczna walka na horyzoncie UFC
Decyzja o przerwaniu walki była trudna, ale rozsądna. Zdrowie okazało się ważniejsze niż ambicja. Do tej pory Chacia udowadniał, iż potrafi iść do końca, jednak tym razem kontynuowanie starcia mogło skończyć się poważniejszymi konsekwencjami. Mimo porażki przyciągnął kibiców z Polski i zagranicy, a w ringu zostawił serce, za co każdy oddaje mu szacunek.
Chacia zabrał głos po przegranej
Ta przegrana ma jednak sportowe konsekwencje. Chacia z pewnością nie zawalczy teraz o pas z mistrzem federacji, Mateuszem Kubiszynem, znanym rzecz jasna jako „Don Diego”. Wszystko wskazuje na to, iż to właśnie Heavyheart stanie przed szansą walki o tytuł.
Dla Chaci to bolesna lekcja, ale też punkt zwrotny. Jak zapowiada, dopiero się rozkręca. A patrząc na charakter i determinację, można być pewnym, iż jeszcze wróci do gry o najwyższe cele. Teraz, po parudziesięciu godzinach polski rzeźnik zabrał głos w sprawie swojego występu w swoich social mediach:
Ze względu na stan oka przerwałem walkę, ponieważ było całkowicie zamknięte. Dla mnie zdrowie jest ważniejsze niż ewentualne problemy, które mogłyby zostać ze mną do końca życia. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Tak jak w walce z Sebastianem w main evencie szliśmy do końca, tak teraz w main evencie nie miałem takiej możliwości – mój przeciwnik dobrze wycelował i zamknął mi oko. Oczywiście gratuluję mu zwycięstwa! Od początku czułem się bardzo dobrze. Kondycyjnie nie odczuwałem nawet, iż walczyliśmy w formule No Limit Time, dlatego pod względem przygotowania kondycyjnego nic nie zamierzam zmieniać. W pierwszych rundach mogłem bardziej postarać się wyczuć przeciwnika, ale trafiał mnie w to samo miejsce i wyszło, jak wyszło. (…) Śmiać mi się chce, jak bardzo mój przeciwnik próbował wejść mi do głowy – jestem na takie rzeczy tak odporny, iż sam jestem w szoku.
– napisał Patryk Chacia na Instagramie.
ZOBACZ TAKŻE: „Wchodzę w to”. Mateusz Gamrot otwarty na walkę poza UFC
Co ciekawe, Chacia potrafi na to spojrzeć z bardzo pozytywnej strony, co jest w tym wszystkim niezwykle ważne. Świadczy o tym nie tylko powyższy wpis, ale również fakt, iż rad jest, iż teraz nie będzie zobligowany walczyć ze wspomnianym Kubiszynem, który na papierze prezentuje wyższy poziom od bohaterów gali z numerem 24.

1 dzień temu
















