179 - tyle dni minęło od ujawnienia afery dopingowej z Jannikiem Sinnerem do zamknięcia sprawy przez Światową Agencję Antydopingową. Najpierw Sinner stracił punkty i nagrodę pieniężną za turniej w Indian Wells, a teraz został zawieszony na trzy miesiące. Do gry wróci 4 maja, a więc przed dwoma turniejami wielkoszlemowymi - Roland Garros i Wimbledonem.
REKLAMA
Zobacz wideo Konflikt Igi Świątek z Danielle Collins? Wesołowicz: To jednostronny beef
Czytaj także:
Petković ujawnia o grze Świątek. "To pierwszy raz"
WADA nie wierzyła w tłumaczenia Sinnera, iż clostebol dostał się do jego organizmu przypadkowo. Giacomo Naldi, ówczesny fizjoterapeuta Sinnera, użył sprayu zawierającego clostebol w celu leczenia małej rany. "To doprowadziło do nieświadomego skażenia przezskórnego" - pisała Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa (ITIA).
WADA podeszła do sprawy Sinnera ostrzej, niż do przypadku Igi Świątek. Organizacja, której szefem jest Witold Bańka, odwołała się od decyzji ITIA i żądała rocznego lub dwuletniego zawieszenia dla Sinnera. Sprawa została załatwiona polubownie. "Bazując na faktach zebranych w sprawie, WADA uznała, iż kara zawieszenia na okres trzech miesięcy będzie adekwatna do winy zawodnika" - pisała w oświadczeniu.
WADA tłumaczy decyzję ws. Sinnera. "Milion mil od dopingu"
We wtorek Ross Wenzel, radca prawny WADA rozmawiał z BBC o sprawie dopingowej Sinnera i wyraźnie odrzucił stwierdzenie, iż Włoch został potraktowany wyjątkowo. - To był przypadek, który jest milion mil od dopingu. Opinie naukowe, które otrzymaliśmy, były takie, iż nie mógł to być przypadek z celowym dopingiem - tłumaczył Wenzel.
WADA wycofała wniosek do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS), a Sinner nie może oficjalnie trenować do 13 kwietnia. Poza tym opuści turnieje w Indian Wells, Miami, Monte Carlo i Madrycie. Kiedy wróci po zawieszeniu, raczej utrzyma przewagę nad Alexandrem Zverevem i pozostanie liderem ATP.
Czytaj także:
Świątek po meczu wzięła mikrofon. Cały świat usłyszał. Rosjanin się wściekł
- WADA potwierdziła fakty ustalone przez niezależny trybunał. Jasno widać, iż Jannik nie zrobił tego intencjonalnie, nie wiedział o tym i nie uzyskał w ten sposób przewagi. Niestety, do takiej sytuacji doprowadziły błędy członków jego zespołu - mówił Jamie Singer, radca prawny Sinnera po ogłoszeniu decyzji WADA.
Włosi bronią Sinnera jak niepodległości. "Jest kozłem ofiarnym"
Wątpliwości przy całej sprawie dodawał fakt, iż Sinner uzyskał pozytywne wyniki testów antydopingowych w marcu 2024 r. podczas turnieju w Miami, a informacja o tym fakcie wyciekła pięć miesięcy później i do tego czasu Sinner mógł normalnie grać. Kamil Majchrzak, który był zawieszony na 13 miesięcy, mówił wprost, iż są "równi i równiejsi".
Jaką perspektywę na to mają włoscy dziennikarze? - Sinner nie powinien zostać zawieszony choćby na jeden dzień. Sam poszedłbym do CAS, by poświadczyć o jego niewinności, jak wynika z każdej analizy medyczno-naukowej. Przyczyna jego pozytywnego wyniku została ustalona. Dowody medyczne i naukowe z niezależnego procesu sądowego, z udziałem najlepszych specjalistów w tej dziedzinie wykazały, iż nie było dopingu czy przewagi konkurencyjnej - mówi nam Marco Mazzoni z portalu livetennis.it.
- We Włoszech nikt nie uważa Sinnera za dopingowicza, bo sama WADA stwierdziła, iż nim nie jest. Dzień po werdykcie bank Intesa Sanpaolo, a więc najważniejszy ze sponsorów Jannika, wykupił stronę w gazecie, by zapewnić go o swoim maksymalnym wsparciu. We Włoszech taki problem nie istnieje. Sinner bardzo dobrze zrobił, iż zawarł ugodę, bo proces zawsze jest ryzykowny. choćby o ile jesteś niewinny - odpowiada Luigi Ansaloni, współpracownik "La Gazzetta dello Sport".
- Sinner przegrał w tej sprawie, bo został zawieszony, nie będąc na dopingu. Wizerunkowo przegrywa, bo udowodniono naukowo, iż jest niewinny, a musi pauzować. Jego jedynym zwycięstwem, o ile można to tak nazwać, jest wyraźne stwierdzenie przez WADA, iż Jannik nie stosował dopingu. Poszkodowanym jest tylko i wyłącznie Sinner. Gdyby doszło do wyjątkowego traktowania, to wiadomość o pozytywnym wyniku testu byłaby nieujawniona do dzisiaj. We Włoszech mówimy, iż Sinner jest kozłem ofiarnym, bo płaci za wszystkich nie ze swojej winy - dodał Mazzoni.
Czytaj także:
Świątek reaguje na decyzję WTA ws. Raducanu. W punkt
Ekspert zaskoczył ws. Sinnera i Świątek. Ważne słowa
W kontekście Świątek i Sinnera warto zadać pytanie: czy Polka nie została potraktowana ulgowo, dostając trzy razy krótszą karę zawieszenia od Włocha? Mazzoni zaznacza w naszej rozmowie, iż oba przypadki są zupełnie inne, więc trudno o porównywanie sytuacji 1:1.
- Iga przyjmowała melatoninę dobrowolnie i miała pecha, bo jej produkt był zanieczyszczony. Sinner przyjął clostebol pośrednio. Przypadek Igi jest również zły i moim zdaniem, po ustaleniu, iż jej melatonina była zanieczyszczona, nie zasłużyła choćby na minutę zawieszenia. Czy tenisiści powinni myśleć o grze w tenisa, czy powinni być chemikami wyposażonymi w sprzęt do badania każdej substancji, której używają? - pyta retorycznie nasz rozmówca.
- Iga nie miała jak tego uniknąć, a Jannik paradoksalnie miał. Tu wychodzi zaniedbanie polegające na tym, iż nie kontrolował swojego teamu. Zgodnie z kodeksem, absurdalnym, bo absurdalnym, Jannik mógł go naruszyć, a Świątek nie - mówi Ansaloni, przedstawiając inny punkt widzenia.
Włoski dziennikarz punktuje Djokovicia. "Wygodnie puszczać dezinformację"
Sprawa Sinnera od miesięcy wzbudzała ogromne kontrowersje i wątpliwości, także wśród byłych i obecnych tenisistów. Gdy WADA ogłosiła decyzję, to Nick Kyrgios, a więc naczelny krytyk Sinnera, stwierdził wprost, iż "uczciwość w tenisie nie istnieje". Stan Wawrinka napisał w serwisie X, iż "nie wierzy w czysty sport". Martina Navratilova dodała, iż sprawa przez cały czas śmierdzi i tenis stracił na każdej możliwej płaszczyźnie.
Do sprawy odnosił się także Novak Djoković. - To nie jest dobry wizerunek dla naszego sportu, to pewne. Wielu zawodników uważa, iż proces nie był sprawiedliwy i doszło do faworyzowania. Wydaje się, iż jeżeli jesteś najlepszym graczem i masz dostęp do najlepszych prawników, możesz wpłynąć na wynik. Częściowo fakty o tym świadczą. Jannik został zawieszony na trzy miesiące z powodu błędów i zaniedbań niektórych członków jego zespołu, którzy wciąż pracują w Tourze - komentował Djoković, który przypominał też przypadki Simony Halep i Tary Moore.
Czytaj także:
Epicki pojedynek w Dubaju! A spędziły na korcie ponad pięć godzin
Mazzoni nie zostawił na Djokoviciu suchej nitki.
- Wawrinka i Djoković są źle poinformowani. Djoković mówi, iż z drogimi prawnikami można zmienić wyrok. Dla jego informacji, pierwszy i jedyny wyrok uznał Sinnera za niewinnego. Zapytałbym Djokovicia, Wawrinkę czy Kyrgiosa: dlaczego nie byli na spotkaniu w Melbourne zorganizowanym przez ITIA i WADA, by zrozumieć zasady i procedury? Był tylko Chris Eubanks, który doinformował się i w rzeczywistości jest po stronie Sinnera. Wygodnie jest puszczać dezinformację, mówiąc ogólnikowo i strzelając na pałę. W ten sposób, drogi Djokoviciu, szerzy się dezinformację - odpowiedział dziennikarz.
- Tacy ludzie jak Djoković czy Wawrinka mają jednak rację mówiąc, iż wiarygodność "systemu" wynosi zero, bo w przeszłości też stosowano nieodpowiednie środki. To jednak nie jest wina Sinnera. Jannik był traktowany zgodnie z obowiązującymi zasadami. jeżeli w przeszłości inni nie byli tak traktowani, trzeba o to pytać ITIA, WADA, ATP, ITF, WTA, ale nie Sinnera - zauważa Mazzoni.
- Wawrinka czy Djoković nie mają racji. Zdecydowana większość tenisistów nie przeczytała całej treści tego orzeczenia, nie czytała nic o postępowaniu, więc choćby nie zna zasad - dodaje Ansaloni, uderzając w Djokovicia.
Zobacz też: Andriejewa narzeka przed meczem ze Świątek. Będzie o tym głośno
Gromy w organizację Witolda Bańki. "Desperacki sposób"
W trakcie naszej rozmowy nie sposób było nie skomentować postawy Światowej Agencji Antydopingowej, którą zarządza Witold Bańka. Mazzoni uważa wprost, iż WADA wychodzi bardzo źle po zakończeniu sprawy Sinnera. - Po co cały ten teatr? Prawda jest taka, iż WADA w desperacki sposób próbowała o sobie przypomnieć po wielu ostatnich skandalach, choćby z chińskimi pływakami - tłumaczy.
W 2021 r. 23 chińskich pływaków uzyskało pozytywny wynik testu antydopingowego. W organizmie każdego z nich wykryto trimetazydynę. Ostatecznie Chińczycy nie zostali zawieszeni i normalnie wystąpili na igrzyskach olimpijskich w Tokio. A WADA do dziś jest oskarżana za zatuszowanie sprawy.
- Poprosili o apelację do CAS, bo uważali, iż całkowite uniewinnienie nie jest prawidłowe i przez miesiące nalegali na rok-dwa dyskwalifikacji. Potem ta sama WADA wiedząc, iż CAS na 99 proc. poprze Sinnera, to zaproponowała trzymiesięczne zawieszenie, a gdy doszła do porozumienia, to napisała, iż Sinner nie stosował dopingu. Ci, którzy mają ochotę przeczytać gazety, mogą wyrobić sobie opinię, jak bardzo WADA się pomyliła - mówi Mazzoni.
Dlatego Sinner wraca przed Roland Garros. "Lekko zardzewiały, ale sprawny"
Jak pisaliśmy wyżej, Sinner może wrócić do gry 4 maja, a więc na turniej w Rzymie. Potem przed nim są dwa turnieje wielkoszlemowe. Dlaczego właśnie w ten sposób dobrano daty zawieszenia?
- Anulowanie odwołania do CAS zostało osiągnięte dzięki ugodzie i jest pewne, iż prawnicy Sinnera dogadali je tak szybko, jak to możliwe, by nie narazić Jannika na brak gry w Wielkich Szlemach. Gdyby sprawa trafiła do CAS, ostateczny wyrok zapadłby latem, może choćby pod koniec lata, więc Sinner zaakceptował zawieszenie po poradach od prawników - mówi Mazzoni.
- To nie jest zbieg okoliczności. Jannik oraz jego zespół prawny dobrze wyliczyli moment, w którym zdecydowali się zaakceptować propozycję ugody. To nie był przypadek i stoi za tym rozsądek - komentuje Ansaloni.
Czego należy spodziewać się od Sinnera po powrocie do gry? Warto zaznaczyć, iż Świątek dotarla do półfinału Australian Open i turnieju WTA 1000 w Dosze. Sinner wróci akurat na tę część sezonu, gdzie gra przenosi się na korty ziemne.
- Miejmy nadzieję, iż wróci lekko zardzewiały po przerwie, ale sprawny. Obawiam się, iż powrót akurat na mączkę, która jest jego najmniej ulubioną nawierzchnią, może być pewnym problemem. Sinner na kortach ziemnych zawsze się męczy, bo tam potrzebna jest siła fizyczna oraz inny sposób uderzenia piłki. Nie spodziewam się świetnych wyników, choć w zeszłym roku był bliski pokonania Alcaraza w Paryżu, a miał problemy z biodrem. Mam nadzieję, iż na Wimbledonie zaskoczy, a przede wszystkim da z siebie 100 proc - mówi Mazzoni.
Inaczej powrót Sinnera przewiduje Ansaloni. - Sinner będzie teraz psychicznie wolny od tego tematu. Nie sądzę, iż będzie miał trudności w powrocie do gry. Bardzo dobrze zagra w Rzymie, będzie faworytem w Paryżu i będzie jednym z kandydatów do Wimbledonu. Gdy pozbędzie się już tego ciężaru z dopingiem, to może być niszczycielski. Dodatkowo w drugiej części sezonu będzie bardziej wypoczęty od reszty stawki - podsumowuje.