Cała Polska czeka na ten występ! Polska gwiazda jedzie po medal

2 godzin temu
Kolejny polski medal? Czemu nie już w niedzielę? Kacper Tomasiak, który zdobył już we Włoszech srebro i brąz w skokach przed przyjazdem na igrzyska nie stał na podium Pucharu Świata indywidualnie. Zupełnie jak Maryna Gąsienica-Daniel, nasza gwiazda zimowego sportu, która właśnie staje przed szansą na życiowy sukces. - To jej najlepszy okres w karierze - mówi Sport.pl Matteo Baldissarutti, były członek sztabu polskiej zawodniczki.
Gąsienica-Daniel w najlepszych dotychczasowych startach w gigancie zajmowała piąte miejsce w Pucharze Świata. Pierwsze podium w rywalizacji w zawodach najwyższej rangi podczas igrzysk? Brzmi chyba aż zbyt pięknie, ale nie pogardzimy taką niespodzianką.

REKLAMA







Zobacz wideo Największy pechowiec igrzysk. Wszystko zaczęło się 20 lat temu w markecie [Reportaż]



Włoch pracował z Maryną Gąsienicą-Daniel i widzi dla niej szansę. "Jeździ naprawdę świetnie"
- Scenariusz może być taki, iż Julia Scheib, Camile Rast, Sara Hector, Alice Robinson i Mikaela Shiffrin powinny pozostać największymi faworytkami do miejsc na podium. Na igrzyskach zawsze mogą jednak pojawić się jakieś zawodniczki zza nich, które pojadą dobrze i powalczą o medal. W tym widzę także szansę dla Maryny Gąsienicy-Daniel - opisuje w rozmowie ze Sport.pl Matteo Baldissarutti. - Ostatnio jeździ naprawdę świetnie. Mocna będzie też Thea Louise Stjernesund, ale wiele zależy od ułożenia trasy i tego, jak będzie wyglądał na niej śnieg - dodaje Włoch.
Szkoleniowiec pracował z Polką przez kilka lat w przeszłości, a teraz obserwuje, jak nasza zawodniczka spisuje się w Pucharze Świata z perspektywy trenera kadry juniorów w polskim związku. - Moja kooperacja z ich sztabem zaczęła się dość dawno. Siedem-osiem lat temu. Wtedy startowała w Pucharze Europy. Wygrywała zawody i prowadziła tam w gigancie. Potem przeszliśmy do Pucharu Świata, a ona weszła na wyższy poziom i coraz bardziej się rozwijała. Następnie pracowałem z Petrą Vlhovą, ale wróciłem po dwóch latach. Pierwszy rok był dobry, ale nie mogła wykonać tego ostatniego kroku, który pozwoliłby jej w końcu wejść na podium. Czasem jakiś mały błąd, czasem problemy na jednym z przejazdów i nie miała w pełni czystych występów. W ostatnim roku miała spore trudności z materiałem, którego używała i chyba potrzebowała pewnych zmian wewnątrz zespołu. Nie wiem, może żeby się trochę wyciszyć. I teraz z wyłącznie polskim sztabem radzi sobie naprawdę dobrze z mniejszą presją. Nie nakłada jej na siebie w takim stopniu jak wcześniej i dla niej to chyba najlepsza opcja. Jeździ wtedy z o wiele większą swobodą - wskazuje Baldissarutti.


"To jej najlepszy okres w karierze"
Czego Włoch oczekuje po niedzielnej rywalizacji w przypadku Maryny i jak ocenia jej progres w ostatnim czasie? - Widzę, iż jeździ jak wiele lat temu. Wtedy świetnie radziła sobie psychicznie, jeździła "full gaz", nie myślała zbyt wiele. Nie miała respektu do tras, robiła swoje. Teraz widzę coś podobnego. Z tym iż jest bardziej doświadczona i dokładnie wie, co ma robić. Ma wszystko pod kontrolą. Według mnie może jej pójść naprawdę nieźle. Pytanie tylko, jak poradzi sobie z niższą partią trasy, która będzie już niemalże płaska z pewnymi wybrzuszeniami. Musi dobrze pracować z terenem, w płynny sposób. To będzie najważniejsza część jej występu - przekonuje.
- Widzę jej sytuację w pozytywnym świetle. Rozmawiałem z Marcinem Orłowskim, jej trenerem, wysłałem mu wiadomość. Widziałem, jak jeździ w ostatnim czasie i to jej najlepszy okres w karierze. Znaleźli dobre rozwiązanie, taki układ, za pomocą którego czuje się komfortowo i pewna siebie. To może być kluczowe, żeby stanąć na podium w przyszłości. Już w niedzielę dostanie swoją szansę. A czy to zrobi? Zależy od presji, którą będzie miała na sobie i jak to wytrzyma. Mam nadzieję, iż będzie w stanie tego dokonać - podsumowuje Matteo Baldissarutti.



Pracuje w Polsce, ale miał ofertę od organizatorów igrzysk. Odmówił
Włoski trener pracuje w Polsce, a pochodzi z okolic Cortiny d'Ampezzo. Dla niego te igrzyska są wyjątkowe, a mogły być jeszcze bardziej szczególne. - Jestem bardzo dumny, iż to się dzieje u mnie. Dostałem choćby szansę pracy z organizatorami. Zadzwonili z pytaniem o sporą rolę i myślałem długo o tym, czy nie wybrać tej oferty. Zastanawiałem się też, czy nie mógłbym łączyć pracy w Polsce z funkcją zarządzającego pewnym obszarem w trakcie igrzysk. Potem zrozumiałem, iż to niemożliwe. Chciałem być profesjonalistą, a tu miałem wybór pomiędzy robieniem czegoś dobrze, albo dwóch rzeczy kiepsko. Zdecydowałem, iż pozostanę z moim zespołem i się tym cieszę. Jednocześnie igrzyska w Cortinie to dla mnie duma. Wiele rzeczy na miejscu się zmieniło, więc pozwoli nam się rozwinąć w przyszłości - wskazuje.
- Jestem dość zadowolony z pracy w Polsce. Ludzie tu są fair i w porządku wobec siebie i innych. Na pewno nie ma tu wielkiej kultury tego sportu, narciarstwo alpejskie nie jest tak popularne. Mam jednak nadzieję, iż to wzrośnie, ale myślę, iż to zabierze jeszcze trochę czasu. We Włoszech mamy z tą dyscypliną jak tu ze skokami. Da się odczuć tę różnicę. Pytanie o to, co dzieje się w polskim narciarstwie alpejskim nie jest dla mnie takie łatwe. Macie sporo dzieci, które jeżdżą na nartach i może choćby chciałyby to robić na najwyższym poziomie, ale problemem jest przejście na coraz wyższy poziom, pojawienie się w zawodach FIS. Wiele osób kończy, nie kontynuuje tej drogi. W Polsce są możliwości dotyczące tras i jazdy w górach, ale nie tak dobre jak mamy w Alpach. Maryna pomaga temu procesowi. Kibice oglądają ją i śledzą. Robią to też młodzi zawodnicy, co sam obserwuję. Próbują ją choćby kopiować. To pomoże Polsce w przyszłości. Reszta zależy od związku i ministerstwa sportu. Chyba powinni skupić się na długofalowej wizji, a nie najbliższych kilku latach. Liczę, iż tak właśnie będzie - przekonuje Baldissarutti.


Start giganta z udziałem Maryny Gąsienicy-Daniel już o 10 w niedzielę. Drugi przejazd na trasie w Cortinie d'Ampezzo zaplanowano na 13:30. Polka pojedzie z numerem 13 - nie trafiła najlepiej, bo im wyższy numer tym lepiej, a mogła mieć choćby ósmy. Liczymy jednak, iż i tak jej forma pozwoli Polce na znakomity wynik. I kto wie, może także walkę o medal. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału