"Kulisy pracy Roberta Moreno w PFK Soczi odsłonił Andriej Orłow, były dyrektor sportowy klubu. Początkowo Hiszpan robił bardzo dobre wrażenie, jednak z czasem zaczęły wychodzić mankamenty szkoleniowca, w tym przywiązanie do technologii. Było to nadmierne" - pisał Hubert Rybkowski na Sport.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. "Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!"
Rosjanin zarzucił hiszpańskiemu trenerowi nadmierne korzystanie z AI
Zdaniem Orłowa, były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, który pracował w rosyjskim klubie w latach 2023-2025, niemal każdą decyzję dotyczącą drużyny zawierzał oprogramowaniu ChatGPT. - Oto zabawny przykład kiedy przygotowywaliśmy się do wyjazdu do Chabarowska. Robert powiedział: "Mam już wszystko zaplanowane. Ustawiłem wszystkie parametry wyjazdu w ChatGPT. Musimy dotrzeć na miejsce w dniu meczu. Będziemy trenować w Soczi godzinę wcześniej, a dwa dni przed wylotem zaczniemy trening o siódmej rano - mówił na łamach portalu sports.ru.
- Obejrzałem prezentację: wynikało z niej, iż zawodnicy nie będą spać przez 28 godzin. Zapytałem: "Robert, wszystko super, ale kiedy chłopaki pójdą spać?". Moreno wprowadził nowe parametry i prezentacja została zaktualizowana. Ostatecznie postępowaliśmy zgodnie z harmonogramem stworzonym przez ChatGPT - dodał.
Ponadto sztuczna inteligencja miała być wykorzystywana przy kwestiach transferowych. Ostatecznie po fatalnym początku bieżącego sezonu, Moreno został zwolniony wraz z końcem sierpnia ubiegłego roku. Jako jeden z głównych powodów tej decyzji podano właśnie nadmierne korzystanie z technologii.
Moreno odpowiedział na zarzuty. "To kompletna bzdura"
Na odpowiedź 48-letniego szkoleniowca nie trzeba było długo czekać. Hiszpan wystosował list otwarty, który opublikowała Marca. Już na samym początku Moreno postanowił oddalić zarzuty i zaznaczyć, iż taka sytuacja nigdy nie miała miejsca.
- Nigdy nie używałem ChataGPT czy innej sztucznej inteligencji w przygotowaniu do meczów, do wyboru wyjściowego składu czy zawodników. To kompletna bzdura - zaczął, po czym dodał, iż wersję Orłowa dot. planu na wyjazd do Chabarowska, można w bardzo prosty sposób obalić.
- Mecz, o którym wspomniał, wygraliśmy 1:0. Przedstawianie go w ramach metodologicznej porażki nie ma sensu. To miasto z ośmiogodzinną różnicą czasu, a przygotowania były wyzwaniem. Ostatecznie wszyscy zaakceptowaliśmy plan, choć ostateczna decyzja należała do mnie - zaznaczył.
W dalszej części listu Moreno odwołał się do kwestii decydowania o transferach przez ChatGPT. Mowa o napastniku, Arturze Szuszanaczowie, którego w Soczi już nie ma - latem 2025 roku wrócił do Kazachstanu, gdzie reprezentuje barwy Aktobe.
- Transfer odbył się za zgodą dyrektora sportowego i personelu medycznego. Zawodnik strzelił gola w Pucharze, a następnie doznał kontuzji, która wpłynęła na jego ciągłość gry - tak, jak to bywa w każdej drużynie. Nie znałem kazachskiego rynku, więc propozycja ściągnięcia go pochodziła ze strony dyrektora sportowego - odbił piłeczkę Hiszpan.
- Moja kariera w piłce nożnej rozpoczęła się od analizy danych i wideo. To moja specjalizacja, która pomogła zrobić różnicę na początku mojej drogi w futbolu. Jak każdy profesjonalny sztab trenerski, korzystamy z narzędzi analitycznych, jak GPS, Wyscout czy platformy skautingowe. Technologia pomaga szybciej przetwarzać informacje, ale decyzje sportowe zawsze podejmuje sztab trenerski - podkreślił szkoleniowiec, który stwierdził również, iż Orłow nie jest wiarygodnym źródłem, a klub nie potwierdził jego wersji w żadnym oficjalnym oświadczeniu.
- Przedstawianie mojego odejścia jako "zwolnienia za korzystanie z ChataGPT", upraszcza coś dużo bardziej złożonego i nie jest prawdą - podsumował 48-latek, który wciąż pozostaje bez klubu.
Robert Moreno pracę jako trener zaczął w 2003 r. Później był m.in. asystentem Luisa Enrique w AS Romie (2011-2012), Celcie Vigo (2013-2014) oraz FC Barcelonie (2014-2017), gdy ta ostatnia zdobyła choćby potrójną koronę w rozgrywkach 2014/15. Z Enrique poszedł do reprezentacji Hiszpanii, wspólnie byli m.in. na mundialu w Rosji, a w okresie od czerwca do listopada 2019 był choćby pierwszym trenerem kadry - Enrique zrezygnował ze względu na ciężko chorą córkę, a po jej śmierci zgłosił chęć powrotu, co doprowadziło do rozłamu między nimi i oskarżeń o "nielojalność". Przed PFK Soczi 48-latek prowadził jeszcze AS Monaco (2019-2020) oraz Granadę (2021-2022).
Zobacz też: Wielki problem Widzewa. A dopiero co tam trafił

2 godzin temu













