Były prezes PZN apeluje do Małysza i Piesiewicza. Nie może uwierzyć

1 godzina temu
Trwa medialny konflikt między Adamem Małyszem a Radosławem Piesiewiczem dotyczący składu naszej kadry na zbliżające się zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. W wojnę sportowych działaczy włączył się były prezes PZN, Paweł Włodarczyk. List otwarty od Włodarczyka otrzymały zwaśnione strony i Przegląd Sportowy. Oto stanowisko byłego prezesa.
Wrze między prezesem PZN Adamem Małyszem a przewodniczącym Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Radosławem Piesiewiczem. Konflikt dotyczy polskiej kadry na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Zamiast Piotra Habdasa wbrew woli Polskiego Związku Narciarskiego na imprezę 4-lecia pojedzie Michał Jasiczek, to reprezentanci kraju w narciarstwie alpejskim.

REKLAMA







Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem



Jest reakcja byłego prezesa PZN. "Przepisy zostały stworzone nieprecyzyjnie"
Na konflikt Małysza z Piesiewiczem zareagował były prezes PZN Paweł Włodarczyk, który skierował list otwarty do zwaśnionych stron i Przeglądu Sportowego. Były działacz podkreśla, iż przepisy dotyczące wyboru składu olimpijskiego są zupełnie niejasne.


"Ale analizując zaistniałą sytuację opisaną przez media i wypowiadających się działaczy mogę stwierdzić, iż w przypadku alpejczyków, sytuacja przedstawiana w mediach nie do końca jest jasna. o ile zostały ustalone kryteria uczestnictwa przed tym sezonem i one zostały wypełnione przez Piotra Habdasa to nie ma tu żadnej dyskusji - on ma jechać na olimpiadę. Jeśli, jak słyszę, obowiązują kryteria awansu do kadry olimpijskiej z roku 2024, a nie z ostatniego sezonu, co by było nie do pomyślenia i spełnił je Michał Jasiczek to on ma jechać bez dyskusji na olimpiadę. jeżeli jednak przepisy zostały stworzone nieprecyzyjnie, czyli nijak, lub celowo aby można było dowolnie je interpretować, w zależności od czyjegoś interesu, co by było skandalem, to niestety w tym przypadku obowiązywać powinien aktualny poziom zawodnika, czyli ilość tak zwanych FIS-punktów, prawo startu w Pucharach Świata i uzyskane tam wyniki. I o tym ma wyłącznie decydować zarząd PZN a nie PKOL" - czytamy we fragmencie listu udostępnionego Przeglądowi Sportowemu.
Zobacz też: "Doszło do niesprawiedliwości". Już złożyli protest






Włodarczyk zwrócił się personalnie do Piesiewicza. "Przyjmuje pana decyzję ze zdumieniem"
Paweł Włodarczyk zwrócił się również personalnie do Radosława Piesiewicza. Podkreślił, iż decyzję o zamianie zawodników przyjął ze zdumieniem, a sytuacja jest skandaliczna.



"Przez kadencję PKOl byłem wiceprezesem zarządu, więc znam te organizację. Dzisiaj jednak ze zdumieniem przyjmuję Pana i członków zarządu decyzję o zamianie nazwisk dwóch alpejczyków i to w skandalicznej sytuacji, bez wysłuchania strony PZN i bez zgody PZN. Powoływanie zawodników PZN na Zimowe Igrzyska Olimpijskie zawsze budziły zainteresowanie i kontrowersje. To rzecz normalna. I za moich czasów zdarzały się sytuacje, gdzie było dwóch równych sobie zawodników, spełniających niemal te same kryteria. Ale w takiej sytuacji Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego na wniosek prezesa PZN zawsze rozważał możliwość nie robienia krzywdy jednemu z nich. I zawsze kończyło się to decyzją iż PKOL znalazł dodatkowe środki, o które w tamtych czasach nie było łatwo i wysyłał obu tych zawodników na Igrzyska Olimpijskie" - podkreślił w liście udostępnionym Przeglądowi Sportowemu Włodarczyk.


Igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo startują 6 lutego. Reprezentanci Polski wystąpią w 12 z 16 olimpijskich konkurencji. Impreza 4-lecia zakończy się ceremonią zamknięcia, 22 lutego.
Idź do oryginalnego materiału