
Znany freak fighter poskromił napastliwego agresora. Były kibic Legii Warszawa bez szans w konfrontacji na ulicy.
Paweł Tyburski jest niewątpliwie jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny freak fightów. Najwięcej uwagę przyciągają jego starcia z bardziej doświadczonymi rywalami, w tym byłymi zawodnikami UFC, z którymi zawsze daje fantastyczne show, a także tzw. „dymy” z jego udziałem.
Ostatnie miesiące były dla niego okresem licznych napięć poza klatką. Tyburski często brał udział w ostrych wymianach słownych podczas rożnych konferencji czy programów, co dla wielu jest już zresztą jego znakiem rozpoznawczym. Kontrowersje związane z jego działalnością charytatywną oraz konflikt chociażby z Marcinem Wrzoskiem wzbudziły wielkie, wręcz kolosalne emocje, które doprowadziły między innymi do tego, iż Paweł stoczył walkę właśnie z byłym mistrzem KSW przy okazji gali FAME 28: Armagedon.
ZOBACZ TAKŻE: W bólu i cierpieniu odnalazł Boga. Świadectwo wiary byłego zawodnika UFC
Tak więc „Księżniczka” nie jest jedynie postacią od show i prowokacji. Mimo freak fightowego charakteru gal, w których występuje, potrafi zaprezentować charakter i niezwykłą determinację. To właśnie to sprawia, iż jego kolejne pojedynki wciąż budzą emocje i pozostają jednym z ciekawszych punktów kart walk niezależnie od jej reszty.
kibic Legii bez szans na ulicy
Co prawda aktualnie, a adekwatnie rzecz ujmując to już od dawna bardzo rzetelnie przykłada się do treningów – szczególnie tych wydolnościowych, jednakże mimo to nie bierze udziału w najbliższej gali FAME. Zabraknie go już w tę sobotę w Tarnowie, przy okazji gali FAME 29, jednakże nie zabrakło jego opinii na temat tego wydarzenia.
Otóż daniem głównym tej gali będzie „S-Class Tournament”, czyli turniej na zasadach MMA bez parteru, w którym ośmiu solidnych zawodników stoczy zmagania o Mercedesa klasy S wartego 800 tysięcy złotych. Niewątpliwie Tyburski byłby ciekawym urozmaiceniem składu tego turnieju, w którym znajdują się choćby: Mateusz Kubiszyn, Izu Ugonoh czy Tomasz Sarara.
ZOBACZ TAKŻE: Eddie Hall zawalczy ponownie w KSW? Jest zaskakujący chętny do walki z olbrzymem
W trakcie ostatniego wywiadu, który Paweł udzielił Hubertowi Mściwujewskiemu, przyznał, iż w jego opinii w finale tej rywalizacji znaleźć się mogą – „Don Diego” oraz Sarara. Podczas tej rozmowy zmierzył się także z pytaniami o poszczególnych zawodników turnieju, a mianowicie o to, czy byłby w stanie pokonać danego rywala. W przypadku Kubiszyna, Ugonoha czy Muradova odpowiedział twierdząco, z kolei przy okazji kolosalnego Marcina Sianosa mieliśmy do czynienia z nietypową odpowiedzią:
Kiedyś nasłali na mnie kogoś takiego, jak on…
– oznajmił freak fighter.
Następnie dodał dość ogólnikowo, iż owe „nasłanie” podyktowane to było tym, iż zakończył on pewną współpracę z pewnymi osobami, a następnie jedna z tych osób chciała utworzyć z nim to samo od nowa, co nie przypadło do gustu reszcie. Podobno zdecydowali się oni – mówiąc delikatnie – zniechęcić Pawła do tworzenia czegoś nowego właśnie za pomocą nasłania na niego potężnie zbudowanego mężczyzny, który podobno aktualnie jest pozbawiony wolności za rozboje. Jak w ogóle wyglądała ta konfrontacja z udziałem Pawła?
Przyszli mi do restauracji, siedziałem wtedy ze znajomymi, z Piotrkiem też. Oni podeszli we dwóch, pukają mnie, a ja mówię: „co jest?”, a oni do mnie: „wyjdź na chwilę”. No ch*j, wychodzę przed tą restaurację, tam przy placu Zawiszy. Stoję ja, on i ten jego kolega, trzech takich z tyłu tam jeszcze było i ten co nasłał… z dzieckiem ku*wa przyszedł.
-powiedział „Tybori”, po czym kontynuował:
No i on do mnie: – nie będę mówił ksywami – „szukasz tego?”, a ja mówię: „nie, nie szukam”. I on do mnie „to go ku*wa nie szukaj”, a ja się tak spojrzałem i mówię: „Ty, ku*wa, jak będę chciał go szukać, to go będę szukał” i spojrzałem się na drugiego, a ten mi wtedy bombę wy*ebał, w tym samym momencie. To była jedyna bomba, jaką wyprowadził, tak go naj*bałem ku*wa… tam w ogóle chłopacy z Legii, wszyscy o tym wiedzą, bo to był chłopak z Legii kiedyś właśnie, co się wyj*bał, bo palił tam tematu za dużo itd. i odpierd*alał jakieś krzywe akcje ludziom za parę groszy. No i dusiłem go tak na ziemi, iż już był siny i tylko mnie brat z niego ściągał, bo już kwiczał.
– podsumował Paweł Tyburski na kanale ,,MMA-Bądź na bieżąco„.
Co się wydarzyło później? Z relacji Tyburskiego wynika, iż powstało zamieszanie, bowiem ze wspomnianej restauracji wybiegła reszta jego znajomych, z kolei agresorzy podobną mieli siebie nawoływać do wyciągnięcia „kos”, tj. noży. Oczywiście nikt nie próbował robić z siebie bohatera, a sam Paweł – jak mówi w wywiadzie z Hubertem Mściewujewskim – od razu uciekał w stronę auta, w celu znalezienia schronienia.

3 godzin temu















