Było tuż po konkursie, kiedy wieści dotarły do Tomasiaka. "Nie ukrywam"

2 godzin temu
- Nie ukrywam, iż przed zawodami trochę na to liczyłem - mówi wprost o Top 10 Turnieju Czterech Skoczni Kacper Tomasiak już po konkursie w Ga-Pa. Właśnie do niej awansował - zajął ósme miejsce i do Austrii pojedzie jako jeden z najlepszych zawodników całej rywalizacji.
14. miejsce w Oberstdorfie i ósme miejsce w Garmisch-Partenkirchen - tak wyglądała niemiecka część 74. Turnieju Czterech Skoczni dla debiutującego w nim Tomasiaka. Te znakomite wyniki dały mu dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej TCS na półmetku rywalizacji. W klasyfikacji generalnej PŚ - z dorobkiem 252 punktów - jest już jedenasty.


REKLAMA


Zobacz wideo Czy Austriacy nagięli przepisy o wiązaniach? FIS musiał zareagować


Tomasiak już przed konkursem myślał o Top10 TCS. "Trochę na to liczyłem"
O dziewiątym miejscu w TCS po połowie konkursów 18-latek dowiedział się od mediów. - Nie ukrywam, iż przed zawodami trochę na to liczyłem. Udało się oddać w miarę dobre skoki, więc udało się to liczenie na taki wynik spełnić i po prostu być w tej dziesiątce - opisał.
W Ga-Pa Tomasiak skakał bardzo równo - uzyskał najpierw 130,5, a potem 129,5 metra. Cieszył zwłaszcza ten drugi skok, bo w nim Polak, jako jeden z ostatnich na tym etapie zawodów, trafił na dość trudne warunki i silniejszy wiatr z tyłu skoczni. Miał dodane aż 12,8 punktu (0,82 metra na sekundę wiatru w plecy). Szkoda też not za styl, bo przez błąd przy lądowaniu zostały mu dość mocno obniżone przez sędziów. Jednak i tak do siódmego Niemca Philippa Raimunda stracił aż 10,2 punktu. Tak łatwo by tego nie odrobił.
W pierwszej serii, w parze systemu KO, Tomasiak zmierzył się z Simonem Ammannem. Dobrano w niej jednego z najmłodszych i jednego z najbardziej doświadczonych zawodników w Pucharze Świata. Razem mają 63 lata. - Chwilę porozmawialiśmy, ale o niczym konkretnym, zwykły small-talk - przekazał Polak. Przed finałową serią zajmował wysokie, siódme miejsce.


Po drugim skoku Tomasiak na dole stał już sam i zastanawiał się, jak zakończy się dla niego konkurs. Oddał 13. najlepszy skok drugiej serii, ale zajął ósme miejsce. - Chłopaki mówili, iż skoczyłem daleko. I ta zielona linia też daleko była. Nie wiedziałem, jak będzie i po prostu czekałem aż ten wynik pokażą, żeby już być pewnym. Czułem, iż skok był dobry i iż może to być na pewno trochę więcej niż w Oberstdorfie. Na początku lotu nie było takiego dobrego noszenia i nie nabrałem aż takiej wysokości, więc troszeczkę odczuwalne były inne, trudniejsze warunki - tłumaczył Tomasiak po zawodach.


Jakby nie miał układu nerwowego. "To cechuje Kacpra"
Maciej Kot mówi, iż Tomasiak czasem wygląda, jakby nie miał w sobie emocji. - Myślę, iż to właśnie cechuje Kacpra. Czasem wygląda, jakby nie miał układu nerwowego. Po prostu robi swoje i skacze bardzo dobrze, regularnie, stabilnie i fajnie się na to patrzy - ocenił.
- Myślę, iż jest jednym z najgłośniejszych objawień, wydarzeń w ostatnich latach. Wiadomo, iż tych nazwisk przewijało się sporo, ale nikt nie wszedł przebojem do Pucharu Świata. Przede wszystkim Kacper, nie dość, iż wszedł tu przebojem, to utrzymuje się w czołówce. Podejrzewam, iż byli ludzie, którzy myśleli, iż początek miał fajny, ale wiadomo, iż im dalej w sezon tym będzie coraz gorzej. A na Turnieju to w ogóle liczy się doświadczenie, mocna psychika i tam sobie nie da rady. On udowadnia, iż się mylą - stwierdził zawodnik, który w czwartek w Ga-Pa był na 23. miejscu.


- Stres przed drugą serią? Trochę go było, chociaż udaje mi się, pomimo tego stresu, nie psuć skoków technicznie. A choćby to dodaje trochę adrenaliny. Oczywiście, jest troszeczkę mocniejszy niż na treningach, ale udaje się go przekuć w przewagę, a nie coś, na czym mógłbym tracić - wskazał Kacper Tomasiak w temacie swojej psychiki.
Tak Stoch zareagował na wieści ws. Tomasiaka. "Cieszmy się"
"Pierwszego stycznia 2026 roku w Garmisch-Partenkirchen po raz pierwszy od 19 lat zobaczyliśmy polskiego nastolatka w top 10 konkursu w ramach Turnieju Czterech Skoczni! Ostatni raz z czegoś takiego cieszyliśmy się 6934 dni temu – 7 stycznia 2007 roku, gdy Kamil Stoch był dziewiąty w Bischofshofen. Stoch miał wówczas 19 lat i siedem miesięcy. Tomasiaka nie było jeszcze wtedy na świecie – urodził się 13 dni później, 20 stycznia 2007 roku." - pisał o tym, co w Nowy Rok zrobił Tomasiak dziennikarz Sport.pl Łukasz Jachimiak. - To bardzo dobra historia. Cieszmy się - zachęcał Stoch, kiedy usłyszał o tej statystyce. Trzykrotny mistrz olimpijski w Ga-Pa był 20., ale myśli optymistycznie i już czeka na kolejne zawody.


Bardzo dobrze, iż trzeci przystanek podczas Turnieju Czterech Skoczni to obiekt Bergisel w Innsbrucku. Czyli taki, który Tomasiak zna, bo skakał na nim podczas jednego ze zgrupowań. I polubił tę austriacką skocznię. - Wyniki z Niemiec to naprawdę dobry prognostyk też na przyszłość, na tą austriacką część, żeby się udało tak, powtarzać przynajmniej te wyniki, żeby było tak samo dobrze.


Zawody w Innsbrucku rozpoczną sobotnie treningi i kwalifikacje. Konkurs zaplanowano na niedzielę o godzinie 13:30. W piątek polscy skoczkowie będą mieli dzień wolny.
Idź do oryginalnego materiału