Było 0:2, kiedy Polak wszedł na boisko w meczu z BVB

2 godzin temu
Piątkowy wieczór nie okazał się szczęśliwy dla Kacpra Potulskiego. 18-latek zaczął spotkanie z Borussią Dortmund na ławce rezerwowych. Gdy BVB prowadziło już 2:0, młodzieżowy reprezentant Polski wszedł na boisko za kontuzjowanego Bella. Niestety, gospodarze dołożyli jeszcze dwa trafienia. Przy obu sytuacjach nie popisał się Potulski. W końcówce mógł zanotować asystę, ale sytuację zmarnował Weiper.
Mainz broni się przed spadkiem z Bundesligi. Podopieczni Ursa Fischera zanotowali fantastyczną passę - aż cztery zwycięstwa w pięciu ostatnich meczach sprawiły, iż drużyna z Moguncji nie tylko wyszła ze strefy spadkowej. Przewaga nad 16. Werderem wynosi dwa, a nad 17. St. Pauli - cztery punkty.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki o rozmowach motywacyjnych z kibolami: o ile nie wygracie meczu to...



Piątkowy wieczór przyniósł jednak wielkie wyzwanie - wyjazdowe starcie z wiceliderem, Borussią Dortmund. BVB jest jedyną drużyną ligi z kompletem punktów zdobytych w poprzednich pięciu kolejkach, odrabiając aż pięć punktów do liderującego Bayernu. Mainz miało więc przed sobą wielkie wyzwanie, ale dwa tygodnie temu poradzili sobie z podobnie trudnym wyzwaniem. Zwycięstwo 2:1 w Lipsku to najbardziej imponujący triumf Kacpra Potulskiego i spółki.


Kacper Potulski z kolejnym meczem
Tym razem jednak młodzieżowy reprezentant Polski rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Mecz w Dortmundzie został wyjaśniony w kwadrans. W 10. minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Serhou Guirassy, a pięć minut później wynik podwyższył Maximilian Beier. Przy obu golach asysty zaliczył Julian Ryerson. Co gorsza, z kontuzją z boiska zejść musiał Stefan Bell. W jego miejsce w 27. minucie pojawił się Kacper Potulski.






Zobacz też: Była 69. minuta. Wszyscy zobaczyli, co zrobił Szymański w meczu z wielkim PSG
Polak nie odmienił jednak losów spotkania. W końcówce pierwszej połowy z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Ryerson. Potulski przegrał pojedynek główkowy z Guirassym, który z paru metrów pokonał Daniela Batza. Na przerwę Mainz schodziło, więc przegrywając aż 0:3. Na wyjeździe, z niepokonaną w lidze od października Borussią - nie sposób choćby wierzyć w odrobienie strat.



Borussia Dortmund w kontroli
I faktycznie BVB nie tylko kontrolowało przebieg wydarzeń na własnym boisku, ale szukało też kolejnych trafień. Szanse na skompletowanie hat-tricka miał Guirassy, a celne strzały oddawali też Felix Nmecha czy Julian Brandt. W Mainz nie kleiło się nic. Potrójna zmiana przeprowadzona przez trenera Ursa Fischera nie zmieniła obrazu meczu. Gości stać było co najwyżej na okazjonalne kontry.
Borussia dopełniła dzieła zniszczenia w 84. minucie. Po raz kolejny dośrodkował z rzutu rożnego Ryerson, jednak tym razem przy jego nazwisku nie pojawiła się asysta. Samobójcze trafienie zanotował bowiem Dominik Kohr. Po raz kolejny lepiej mógł zachować się Kacper Potulski. Nie można jednak obwiniać młodego obrońcy za porażkę - Mainz przegrywało już dwiema bramkami, gdy Polak wszedł na boisko.
18-latek miał szansę w końcówce poprawić nieco swoje notowania. Jego strzał głową okazał się zbyt słaby, ale okazało się podaniem do Nelsona Weipera. Wprowadzony na ostatnie 20 minut Niemiec nie był jednak w stanie pokonać Kobela.


Borussia Dortmund 4:0 Mainz (3:0)

Gole: Guirassy (10', 42'), Beier (15'), Kohr (84' - sam.)
Borussia: Kobel, Bensebaini, Anton, Sule (46' Reggiani), Svensson, Ryerson, Bellingham, Nmecha, Brandt (61' Chukwuemeka), Beier (61' Silva), Guirassy.
trener: Niko Kovac
Mainz: Batz, Kohr, Bell (27' Potulski), Widmer (61' Widmer), Da Costa, Sano, Amiri, Lee Jae-Sung (61' Nebel), Tietz (73' Weiper), Silas (61' Becker).
trener: Urs Fischer
Idź do oryginalnego materiału