Venus Williams na kortach tenisowych nie liczy się od lat. Ostatnie sukcesy na kortach wielkoszlemowych odnosiła blisko dekadę temu, w 2017 roku. Potem było coraz gorzej, choć jeszcze przez trzy lata była w stanie utrzymać się w pierwszej setce światowego rankingu. Tylko iż ostatnie pięć lat więcej ma już wspólnego z grą hobbystyczną. Williams w tej chwili zajmuje 517. miejsce w rankingu WTA, a na poważniejszych turniejach pojawia się głównie dzięki dzikim kartom.
REKLAMA
Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"
Venus Williams gra za zasługi. "Niewygodna prawda"
Tak samo jest w Miami Open. Venus Williams otrzymała dziką kartę i w czwartek zagra z reprezentantką Wielkiej Brytanii Francescą Jones (93. WTA). Tylko iż nie każdy uważa, iż Amerykanka powinna otrzymać taki przywilej. Jack Beatnik z lastwordonsports.com uważa, iż "Venus Williams powinna otrzymać kwiaty, a nie dziką kartę".
Dziennikarz uważa, iż wielką historię Venus Williams należy oddzielić od teraźniejszości. "Ktoś gdzieś w komitecie zajmującym się przydzielaniem dzikich kart, zdecydował iż jej przeszłość i teraźniejszość to wystarczający argument za tym, żeby wzięła udział w tym turnieju. A nie jest" - czytamy.
Beatnik przypomina, iż dzika karta służy temu, żeby zakwalifikować zawodniczki, które nie mają na to szans z powodów rankingowych. zwykle dotyczy to trzech kategorii tenisistek: młodej i zdolnej zawodniczki, tenisistki wracającej po poważnej kontuzji oraz lokalnej zawodniczki, która ściągnie kibiców. Jego zdaniem Venus Williams nie spełnia choćby tej ostatniej kategorii, bo Miami Open jest turniejem, w którym biorą udział najlepsze zawodniczki świata - nie potrzeba więc Williams, żeby sprzedać bilety.
"W twierdzeniu, iż Venus powinna otrzymywać dzikie karty w ramach hołdu, jest coś protekcjonalnego. Sugeruje ono, iż jej gra w tenisa, jej rola jako zawodniczki, nie ma już znaczenia. Że stała się raczej eksponatem muzealnym, który należy pokazywać, a nie sportowcem, którego osiągnięcia należy oceniać" - uważa Beatnik.
"Zorganizujcie jej uroczystość w Miami. Prawdziwą uroczystość. Nazwijcie jeden z kortów jej imieniem. Nakręćcie film poświęcony jej pamięci i wyświetlcie go na dużym ekranie przed finałem. Zaproście ją do kabiny komentatorskiej" - proponuje dziennikarz, który raz jeszcze zaznacza, iż Williams zasługuje na wszelkie honory, ale nie na dziką kartę w ważnych turniejach. Nie ma jednak większych wątpliwości. To się raczej niedługo nie zmieni. "Niewygodna prawda jest taka, iż tradycja przyznawania Venus Williams dzikiej karty utrzymuje się właśnie dlatego, iż nikt nie chce być tym, kto ją złamie".

2 godzin temu






