Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 3:6 w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju. Zaledwie 17-letnia Rosjanka była lepsza i zasłużenie pokonała faworytkę.
REKLAMA
Zobacz wideo Iga Świątek zawiodła? "Nie było czego zbierać"
Drobny niesmak pozostawia może kontrowersyjna sytuacja z pierwszego seta. Choć nie wszyscy taki niesmak czują.
Gdy przy prowadzeniu 2:1, 40:15 Andriejewa nie zwolniła po akcji przy siatce i nogami wpadła właśnie w siatkę, to komentatorzy byli zaskoczeni reakcją Rosjanki. Dotknęła (siatki - red.) - rzuciła od razu Klaudia Jans-Ignacik na antenie Canal+Sport. Andriejewa wpadła w siatkę wyraźnie, ale nie przyznała się do tego, więc sytuacja była sprawdzana na powtórkach. W tym czasie Jans-Ignacik dyskutowała z Dawidem Celtem, który razem z nią komentował mecz. – Dotknęła siatki, tak to wygląda z naszej perspektywy – mówił trener tenisa. – Mogłaby się przyznać, jeżeli czuła, iż dotknęła – dodawała Jans-Ignacik. A wreszcie Celt, już widząc na powtórkach, iż Andriejewa miała pełną świadomość tego, co się stało, powiedział, iż zamiast przedłużać, mogła podnieść rękę i się przyznać, bo przecież i tak jest VAR.
Jans-Ignacik wyjaśniała jeszcze, iż Rosjanka mogłaby dotknąć siatki, ale za podpórką. Przestrzeń między słupkiem a podpórką jest nietykalna w meczach deblowych. Natomiast w meczach singla zawodnicy mogą dotykać siatki w tej części kortu, w której pokrywa ona korytarz deblowy. Ale VAR nie pozostawił wątpliwości, iż Andriejewa popełniła błąd na wagę utraty punktu.
- Za podpórką Andriejewa mogłaby dotknąć siatki – potwierdza w rozmowie ze Sport.pl Gabriela Załoga. Ale nasza była sędzia międzynarodowa nie zgadza się z oceną zachowania Rosjanki. - To zabawne, iż ciągle różnie traktujemy zawodniczki: jak Iga się nie przyznaje do podwójnego odbicia [do takiej sytuacji doszło w meczu Świątek z Emmą Navarro na Australian Open], to mówimy "Mogła nie widzieć, to emocje, to decyzja sędziego", natomiast jak chodzi o przeciwniczkę, to mówimy "skandal, nie przyznała się, nie fair" – mówi Załoga. - Rolą zawodniczki jest grać, a sędziego – sędziować. To sędzia nie widział zdarzenia. I nie prowadziłabym narracji czy ona powinna była się przyznać, czy nie – dodaje ekspertka.
Andriejewa całą sytuacją ani trochę się nie przejęła. Wygrała i tego gema, i seta, i cały mecz. Podkreślamy jeszcze raz: mimo kontrowersyjnej sytuacji jej zwycięstwo nad Świątek było absolutnie zasłużone.