- Wiadomo, iż trochę prześmiewczo to powiedziałem. Po prostu chciałem podkreślić, iż moja głowa jest chyba już poważniejszym przypadkiem. Na razie pozostało za wcześnie, żeby takie decyzje podejmować. Wydaje mi się, iż muszę ochłonąć, bo mimo iż coraz więcej godzin upływa, to dalej jestem smutny i przybity. Jest mi przykro, bo nie na to się nastawiałem - mówi w rozmowie z Interią Konrad Bukowiecki, który drobiazgowo odnosi się do swoich problemów, jednoznacznie wskazując ich źródło.