Natalia Bukowiecka to mistrzyni olimpijska i mistrzyni Europy, która u siebie, w Toruniu, mogła zostać mistrzynią świata. Nie została, ale absolutnie nie zawiodła.
REKLAMA
Zobacz wideo Ada Sułek chce zdobyć medal w Los Angeles w 2028 roku. "Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł"
Czasem 50,83 s w finale Bukowiecka wyrównała swój rekord Polski (z 2023 roku). Swój finał wygrała. To nie jej wina, iż przez idiotyczne pomysły ludzi z World Athletics nie mogła się zmierzyć z czarnoskórą rewelacją z Czech, Lurdes Glorią Manuel.
Fotoreporterzy nie wiedzieli czy patrzeć na Bukowiecką, czy na rywalki
Była godzina 20.40, gdy nasza faworytka ruszyła do walki w pierwszym finale. W tym biegu oglądaliśmy trzecią, czwartą, piątą i szóstą zawodniczkę półfinałów. Ale jasne było, iż walkę o zwycięstwo zobaczymy między Polką a Holenderką Lieke Klaver. Od startu faworytki biegły mocno i bardzo równo. Po 200 metrach szybsza była Klaver, ale na drugim okrążeniu Bukowiecka zaatakowała i na finiszu wyprzedziła przeciwniczkę.
Krótko mówiąc, Bukowiecka zrobiła swoje. Po czym zamiast wziąć polską flagę i cieszyć się z wykonanej roboty z kibicami, siadła na pufie obok mety. A obok niej siadła Klaver. I razem czekały, co się wydarzy w drugim finale.
Osiem minut po Bukowieckiej i Klaver na starcie stanęły biegaczki, które w półfinałach miały pierwszy, drugi, siódmy i ósmy wynik. Szczerze mówiąc, byliśmy niemal pewni, iż Polka zdobędzie medal. Baliśmy się, iż wyprzedzić mogą ją Czeszka Manuel i Norweżka Henriette Jaeger. Finalnie przez starcie między nimi Jaeger zgubiła rytm, wytraciła rozpęd i do mety dobiegła ostatnia. Ale Manuel finiszowała pierwsza z czasem lepszym od Bukowieckiej i Klaver – 50,76 s.
Czeszka była od Polski szybsza o 0,07 s. Wielka szkoda, iż w pojedynku tylko korespondencyjnym.
- Widać było, iż Czeszka jest mega dobrze przygotowana, ale żałuję, iż nie biegłyśmy razem, bo uważam, iż taki bieg mógłby się inaczej potoczyć. Nie mówię, iż wtedy bym wygrała, natomiast miałam siłę na koniec i wydaje mi się, iż w bezpośredniej rywalizacji mogłabym powalczyć o to złoto – mówiła nam Bukowiecka po wszystkim. Po - brzydko, ale adekwatnie do tej sytuacji mówiąc - całym zamieszaniu. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której po finale jego uczestniczki w napięciu czekają, żeby się dowiedzieć, które miejsca zajęły? A fotoreporterzy nie wiedzą czy po pierwszym biegu próbować jak najlepiej uchwycić finisz drugiego biegu, czy reakcje bohaterek wcześniejszego finału.
Bukowiecka kompletuje medale, a kolejny chce zdobyć już w niedzielę
Obserwowanie takich rozterek denerwowało. A jeszcze bardziej wkurzało patrzenie na Bukowiecką, która się uśmiechała i doceniała swój medal, ale jednocześnie – to było wyraźne – czuła niedosyt. I niesprawiedliwość.
- Ten czas czekania czy będzie medal był mega długi. Nie powinno tak być, iż zostawiasz coś komuś, iż nie możesz powalczyć, nic zrobić. To mega dziwne i myślę, iż to nie jest dla nikogo korzystne. Zresztą, rozmawiałam z dziewczynami i z ich trenerami, i wiem, iż nikt nie jest zadowolony z tej formuły. Ja się cieszę z medalu, ale też czuję, iż trochę euforia z niego została mi zabrana. Powinnam móc się ucieszyć od razu, a było tak, iż naczekałam się na rundę honorową przed naszymi kibicami – mówi szczerze Bukowiecka.
- Ale generalnie jest w porządku, jestem zadowolona. Nie miałam jeszcze medalu mistrzostw świata w hali indywidualnie, a teraz mam. Możliwe, iż to była taka moja ostatnia szansa. Za dwa lata na takich mistrzostwach mnie nie będzie, bo wtedy wszystko podporządkuję pod przygotowania do igrzysk olimpijskich, powtórzę cykl, który mi się sprawdził przed Paryżem. A później już będę stara – uśmiecha się biegaczka, której dorobek już jest historyczny.
złoto mistrzostw Europy
srebro mistrzostw świata
brąz igrzysk olimpijskich
srebro mistrzostw świata w hali
Oto medale wywalczone przez Bukowiecką (z domu Kaczmarek) indywidualnie. Do kolekcji brakuje jej już tylko medalu z halowych mistrzostw Europy.
- Najbliższe mistrzostwa Europy w hali w Walencji kuszą – nie ukrywa Natalia. – Ale na razie tego jeszcze nie planuję. Teraz myślę o niedzielnej sztafecie tu, w Toruniu. Nie czuję się bardzo zmęczona, choć w eliminacjach na pewno nie pobiegnę, będę zbierała siły na finał. Ja jestem w formie, dziewczyny też są, więc liczę, iż powalczymy o kolejny medal – mówi Bukowiecka przed niedzielną rywalizacją sztafet 4x400 m.
Na szczęście w tej konkurencji wszystko odbędzie się według starych, dobrych zasad. Eliminacje ruszą o godzinie 12.05, finał zaplanowano na 20.47. Relacje na Sport.pl, transmisje w TVP.

3 godzin temu
![Będą kolejne medale Polaków? Ostatni dzień HMŚ w Toruniu [HARMONOGRAM]](https://bi.im-g.pl/im/ff/29/1f/z32677119IHG,DLOKA.jpg)







