Brutalny upadek słynnego mistrza UFC. Kiedyś walczył o pas z Błachowiczem

2 godzin temu
Swego czasu Israel Adesanya (24-6) był jedną z największych gwiazd UFC i mistrzem wagi średniej, który chciał choćby zdobyć pas wagi półciężkiej. Teraz jednak po dawnej formie nie ma już śladu. Były rywal Jana Błachowicza przegrał na gali UFC Fight Night w Seattle, rozbity ciosami przez Joe Pyfera (16-3). To jego czwarta porażka z rzędu.
Nie ma wątpliwości, iż Adesanya to jeden z najlepszych mistrzów, jakich UFC widziało w ostatnich latach. Po tym, jak w 2019 roku zdobył pas mistrzowski wagi średniej, do końcówki 2022 roku bronił go pięciokrotnie. Połasił się choćby w międzyczasie na walkę o mistrzostwo wagi półciężkiej, ale jego ambicje zostania podwójnym mistrzem zniszczył ówczesny czempion kategorii do 93 kg Jan Błachowicz. Polak wygrał z nim na punkty w marcu 2021 roku, zostając pierwszym pogromcą "The Last Stylebendera".

REKLAMA







Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny



Był na szczycie, choć Błachowicz nie dał mu sięgnąć nieba
Adesanya utracił pas w starciu ze swoim pogromcą z czasów kickbokserskich Alexem Pereirą, ale już przy pierwszej okazji znokautował Brazylijczyka, rewanżując mu się. Wydawało się, iż po tej wygranej najlepsza wersja Israela powróci. Stało się zupełnie na odwrót. We wrześniu 2023 roku pas odebrał mu Sean Strickland i jednocześnie zapoczątkował serię porażek Adesanyi. Najpierw poddał go były mistrz KSW Dricus Du Plessis, a potem znokautował Nassourdine Imamov. Nigeryjczyk reprezentujący też Nową Zelandię się jednak nie poddał. Wziął walkę z nr 14 rankingu wagi średniej Joe Pyferem. Dobry zawodnik z kilkoma cennymi zwycięstwami i serią trzech triumfów, ale osiągnięciami choćby nie jest zbliżony do Adesanyi.


Dramat trwa. Kolejna brutalna porażka zamiast wspaniałego triumfu
Miało być wielkie zwycięstwo na odbudowę, ale zamiast tego wyszła totalna klapa. Jeszcze w pierwszej rundzie obaj nie stronili od ostrych wymian. Adesanya choćby naruszył Amerykanina kolanem, za to sam zebrał kilka sierpowych. Podobnie wyglądało to w rundzie drugiej, ale w niej to Pyfer trafiał częściej i mocniej. Były mistrz już mocno się chwiał, a Amerykanin udanie go obalił. W parterze to już była gra do jednej bramki.


Pyfer zaszedł Adesanyi za plecy i już kompletnie rozpuścił ręce. Tłukł go, ile wlezie, a Israel już nie odpowiadał. Jedynie zasłaniał głowę. Widząc to, sędzia wkroczył i przerwał walkę na 42 sekundy przed końcem drugiej rundy. Amerykanin odniósł najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Adesanya z kolei przegrał czwarty raz z rzędu, z czego trzeci przed czasem. Mimo to w rozmowie z komentatorem Danielem Cormierem po walce zapowiedział, iż jeszcze powróci i nie chce słyszeć o kończeniu kariery.
Idź do oryginalnego materiału