Valtteri Bottas deklaruje, iż nie ma obaw o swoją najbliższą przyszłość w Formule 1, mimo zmiany na stanowisku szefa Cadillaka.
Po sierpniowych roszadach na najwyższych szczeblach władzy w amerykańskiej ekipie, Marcin Budkowski zaczął pracę w zespole i będzie chciał wprowadzić w nim swoją filozofię pracy. Polski inżynier deklaruje, iż odpowiada za całą stronę operacyjną zespołu i ma też udział w podejmowaniu decyzji w sprawie kierowców.
Cadillac korzysta w tej chwili z usług bardzo doświadczonego duetu zawodników – Valtteriego Bottasa i Sergio Pereza. Lepiej spisuje się Meksykanin, który jest młodszy i przynosi do ekipy spory budżet.
Gorzej wygląda pozycja Bottasa, który niedawno skończył 37 lat.
Fin został zapytany przez media podczas GP Holandii, czy nie boi się o swój fotel po zmianie władzy w Cadillaku.
“Nie w najbliższej przyszłości, nie. Wszystko jest już ustalone na przyszły rok. W końcu siądziemy i będziemy rozmawiać o tym, co będzie działo się po 2027 roku. Ale ten czas jeszcze nie nadszedł” – mówi Bottas, cytowany przez racingnews365.com.
Valtteri pytany o odejście Greame Lowdona z fotela szefa zespołu, mówi, iż “czas pokaże” czy była to dobra decyzja, ale “coś musiało się zmienić”.
“Szanuję tę decyzję i tak, jak przy każdej zmianie, nie da się od razu powiedzieć, czy jest ona dobra czy zła. Nie umiem przewidywać przyszłości i nie znam jeszcze Marcina. Nie pracowałem z nim w przeszłości, a pracowałem z Greamem przez jakiś czas. Czas pokaże” – mówi Bottas.
“Coś musiało się zmienić. Niektóre problemy ciągnęły się za długo, ale nie spodziewałem się tak dużej zmiany. Raczej czegoś z pracownikami w fabryce, ale nic więcej. Jako kierowcy nie widzimy jednak wszystkiego, co trzeba zmienić ponieważ skupiamy się na jeździe i dawaniu feedbacku. To nie my decydujemy o strukturze zespołu, to nie nasza rola” – dodaje Fin.

4 godzin temu
















