Mateusz Borek przekonuje, iż zamieszanie wokół Adriana Siemieńca może być tylko częścią znacznie większego problemu w polskim środowisku sędziowskim. Dziennikarz zwrócił uwagę na walkę o władzę w Kolegium Sędziów, zawiadomienie do prokuratury oraz poparcie, którego Arkadiuszowi Kamilowi Wójcikowi mieli udzielić trenerzy klubów Ekstraklasy.
Afera dotycząca Adriana Siemieńca od kilku dni rozgrzewa polską piłkę. Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok przed majowym meczem z GKS-em Katowice kontaktował się z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem. Chodziło o możliwość ostrzegania zawodników przed otrzymaniem żółtej kartki. Wiadomość trafiła następnie do Pawła Raczkowskiego, który prowadził spotkanie.
Sprawa ujrzała światło dzienne dopiero kilka miesięcy później. To właśnie ten wątek wzbudza kolejne pytania. Mateusz Borek w programie „Moc Futbolu” przyznał, iż próbował dowiedzieć się więcej o kulisach całego zamieszania.
Borek: „To jest grubsza sprawa”
Dziennikarz zwrócił uwagę przede wszystkim na działania władz Kolegium Sędziów. Według jego informacji Marcin Szulc miał wiedzieć o sprawie dotyczącej Siemieńca przez kilka tygodni.
„To jest grubsza sprawa” , stwierdził Borek.
Co więcej, według dziennikarza w tle trwał konflikt dotyczący przyszłości Kolegium Sędziów. Wójcik miał ambicje, aby stanąć na jego czele. Jednocześnie złożył zawiadomienie do prokuratury, które dotyczyło między innymi mobbingu oraz próby doprowadzenia do zakończenia jego kariery sędziowskiej.
Borek przekazał również bardzo ciekawą informację dotyczącą trenerów Ekstraklasy. Według jego ustaleń aż jedenastu szkoleniowców miało poprzeć kandydaturę Wójcika na stanowisko szefa polskich sędziów. Wśród nich znajdował się Adrian Siemieniec.
Dziennikarz nie ukrywał zdziwienia takim rozwiązaniem. Jego zdaniem trenerzy oraz przedstawiciele klubów nie powinni uczestniczyć w wyborze osoby odpowiadającej za środowisko sędziowskie. Kolegium powinno bowiem zachować możliwie największą niezależność.
Coraz więcej pytań wokół polskich sędziów
Podobne wątpliwości wcześniej pojawiały się wokół momentu przekazania sprawy do organów dyscyplinarnych. Mecz GKS Katowice z Jagiellonią rozegrano 17 maja. Tymczasem materiały dotyczące kontaktów Siemieńca trafiły do rzecznika dyscyplinarnego PZPN dopiero 9 lipca.
Dlatego sprawa przestała dotyczyć wyłącznie zachowania szkoleniowca Jagiellonii. W tle pojawiają się pytania o relacje wewnątrz środowiska sędziowskiego, przepływ informacji oraz walkę o stanowiska.
Tymczasem przypadkiem Siemieńca zajmuje się Komisja Ligi. Trener Jagiellonii wydał również oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie. To jednak nie zamyka całej historii. Słowa Borka sugerują, iż najciekawsze pytania mogą w tej chwili dotyczyć już nie samego szkoleniowca, ale tego, co dzieje się wokół Kolegium Sędziów.

1 godzina temu
















