Boniek zabrał głos w sprawie Urbana. „My się tak bawimy w trzy karty”

2 godzin temu

Zbigniew Boniek nie uważa, by kolejna zmiana selekcjonera była receptą na problemy reprezentacji Polski. Były prezes PZPN wskazał, czego potrzebuje Jan Urban, aby wyprowadzić drużynę z kryzysu. Jednocześnie wytknął mu błąd, który dał o sobie znać podczas spotkania z Bośnią i Hercegowiną.

Porażka 0:1 w Zenicy ponownie skierowała uwagę na przyszłość trenera Biało-Czerwonych. Jednak samo rozważanie kolejnych kandydatów na jego miejsce nie przekonuje Bońka. W jego ocenie dyskusja o reprezentacji zbyt łatwo sprowadza się do wymiany człowieka na ławce.

Po czterech spotkaniach Ligi Narodów Polska ma zaledwie cztery punkty. Natomiast wysokie zwycięstwo nad Rumunią nie przełożyło się na udane zakończenie zgrupowania. Przegrana z Bośnią sprawiła, iż pytania o dalszą pracę Urbana wróciły z jeszcze większą siłą.

Boniek wskazuje na zaufanie do selekcjonera

Były szef związku przyznaje, iż położenie kadry jest trudne. Jednak nie chce uczestniczyć w licytacji nazwisk potencjalnych następców Urbana. Przywołał przykład Jerzego Brzęczka, pokazując, jak gwałtownie rozmowa o naprawie zespołu zamienia się w poszukiwanie kolejnego szkoleniowca.

„My się tak bawimy w trzy karty”, stwierdził Boniek.

Zamiast tego zwrócił uwagę na relacje wewnątrz reprezentacji oraz wsparcie ze strony władz. Jego zdaniem trener potrzebuje poczucia, iż osoby odpowiedzialne za kadrę wierzą w jego pracę. Równie istotna jest jednak koncepcja, która zaczyna przynosić efekty.

Tym samym Boniek przesunął ciężar dyskusji z nazwiska selekcjonera na warunki jego pracy. Pytanie o rzeczywiste zaufanie do Urbana skierował do ludzi tworzących reprezentację. To oni mogą ocenić, czy drużyna przez cały czas wierzy we wspólny kierunek.

Obrona Urbana nie oznacza braku zarzutów

Jednocześnie Boniek wskazał konkretny problem sportowy. Przeciwko Bośni nie mógł wystąpić zawieszony za kartki Robert Lewandowski. Urban postawił więc w ataku na Mateusza Żukowskiego, ale były prezes PZPN uważa, iż zabrakło zawodnika o innej charakterystyce.

Chodziło o napastnika, który potrafi utrzymać piłkę między obrońcami i pozwolić kolegom przesunąć się wyżej. Natomiast Żukowski, w ocenie Bońka, oferuje inne atuty. Dlatego krytyka dotyczyła przede wszystkim wcześniejszych wyborów selekcjonera i braku odpowiednio przygotowanych wariantów.

Przekaz Bońka ma więc dwa wyraźne elementy. Sama wymiana trenera nie daje gwarancji poprawy. Jednak dalsza praca Urbana powinna iść w parze z rozwiązaniem problemów, które ujawniły ostatnie spotkania. Najbliższą okazję do odpowiedzi na boisku reprezentacja otrzyma w listopadzie, przeciwko Rumunii i Szwecji.

Idź do oryginalnego materiału