Boniek wydał wyrok ws. "efektu Papszuna". "Legia myślała, iż to wystarczy"

3 tygodni temu
- Efektu Papszuna nie widać i ciężko, żeby był efekt Papszuna - wypalił Zbigniew Boniek na widok tego, co wyprawia Legia Warszawa. Wyczekiwana zmiana trenera wciąż nie przyniosła jej oczekiwanych rezultatów. Zespół za kadencji Marka Papszuna wciąż nie wygrał meczu, a jego sytuacja w lidze tylko się pogorszyła. W tej sytuacji Boniek jasno wyrokował, na co maksymalnie stać Legię w tym sezonie.
Marek Papszun pod koniec grudnia objął drużynę Legii Warszawa. Wówczas zajmowała ona przedostatnie, 17. miejsce w tabeli, ale ze stratą zaledwie 11 punktów do liderującej Wisły Płock. Dlatego też sympatycy warszawskiego klubu liczyli na tzw. efekt Papszuna, za pomocą którego drużyna zacznie seryjnie wygrywać i włączy się do walki o czołowe miejsca. Jak na razie nic takiego nie nastąpiło.


REKLAMA


Zobacz wideo Maciej Maciusiak ujawnia, co działo się na wieży trenerskiej tuż po konkursie duetów


Wszyscy czekali na "efekt Papszuna". Boniek wydał wyrok. "10 czy 15 innych trenerów też..."
Legia w pierwszych trzech ligowych meczach za kadencji nowego szkoleniowca przez cały czas nie odniosła zwycięstwa. Sensacyjnie przegrała 1:2 z Koroną Kielce, zremisowała 2:2 z Arką Gdynia oraz 1:1 z GKS-em Katowice. W konsekwencji pozostała na przedostatnim miejscu w Ekstraklasie, tyle iż już z 15-punktową stratą do prowadzącej Jagiellonii Białystok. To, co wydarzyło się od przyjścia byłego trenera Rakowa, bezlitośnie podsumował Zbigniew Boniek.


W rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale "Prawda Futbolu" brutalnie rozprawił się z narracją o "efekcie Papszuna". - Efektu Papszuna nie widać i ciężko, żeby był efekt Papszuna. Podejrzewam, iż na koniec Papszun tę Legię w lidze utrzyma, ale to żaden efekt Papszuna, bo następnych 10 czy 15 innych trenerów też by tę Legię pewnie utrzymało - stwierdził wprost.
Tak Boniek podsumował Legię. "Drużyna spokojna, cicha"
Były prezes PZPN-u problemów Legii dopatrywał się gdzie indziej niż na ławce trenerskiej. - Jak patrzę na Legię, to wydaje mi się, iż na koniec uciekną z tej strefy [spadkowej - red.]. Nie wiem, kosztem kogo i czego. Ale jak patrzę na chłodno, to tam nie ma żadnego lidera na boisku, u którego czuć, iż jest duchem zespołu, iż w ważnych momentach chce piłkę, chce podać, chce zagrać, chce wszystko ustalić, krzyknie. To jest taka drużyna spokojna, cicha... - wyjaśnił.


Boniek nie spodziewa się więc, by Legię w tym sezonie było stać na cokolwiek więcej niż utrzymanie. Jego zdaniem ewentualne sukcesy Papszuna mogą przyjść dopiero w dłuższej perspektywie. - Niektórzy kupują piłkarzy, a Legia kupiła trenera, bo myślała, iż to jej wystarczy, żeby poukładać pewne rzeczy na początek - do czerwca. Do czerwca będzie czas, żeby pewne rzeczy przeanalizować, wzmocnić zespół i dopiero zaatakować w kolejnym sezonie. Bo Legii nie ma już w Pucharze Polski ani nigdzie indziej. Zobaczymy, czy ta chłodna kalkulacja im wypali - podsumował.
Idź do oryginalnego materiału