Bodo/Glimt i Fokus. Jak technologia pomaga robić transfery? [WYWIAD]

1 dzień temu

Lars Hegg Gundersen był jednym z trzech studentów, którzy zgłaszali się do norweskich klubów z pomysłem zbudowania platformy z danymi, która pomoże nie tylko w transferach, ale i w zarządzaniu zespołem. Bodo/Glimt było po pierwszym sukcesach, gdy zainteresowało się tematem. Razem urośli tak, iż Fokus z wewnętrznego narzędzia stał się firmą, z którą współpracuje pół Skandynawii oraz… Wisła Kraków. Jakie są sekrety udanych transferów Bodo/Glimt? Jak z Fokus korzystają inne kluby? Co trzeba robić, żeby odnieść sukces? Gundersen odsłania nam kulisy działania norweskiego hegemona oraz swojej platformy.

W cyklu „Sekrety Futbolu” zajrzę za kulisy polskich i europejskich klubów. W wybrane niedziele będą na was czekać dłuższe teksty, analizy i wywiady, w których pokażę wam pracę ludzi pracujących na sukces na boisku lub w ciszy i cieniu.

***

Spis treści

  1. Bodo/Glimt - sukces oparty na technologii i danych. Jak Fokus pomaga robić transfery i zarządzać klubem?
  2. Jak Fokus zaczął współpracę z Bodo/Glimt? "Pracują tam głodni, ambitni ludzie"
  3. Jak Fokus pomaga w transferach Bodo/Glimt? "Zbudowaliśmy platformę wokół procesu rekrutacji"
  4. Lars Gundersen: Większością odnoszących sukcesy zespołów zarządzają ludzie patrzący w tym samym kierunku. Nie ma tam polityki.
  5. Patrick Berg czołowym pomocnikiem w Lidze Mistrzów? Jak Fokus ocenia piłkarzy
  6. Jak wygląda skauting Bodo/Glimt? "Intensywność środkowego pomocnika jest nienegocjowalna, musi mieć wynik 10/10"
  7. "Nie byłoby Fokus bez Bodo/Glimt". Jak klub rozwinął platformę technologiczną?
  8. Fokus współpracuje z klubami w Norwegii, Szwecji i Polsce. "Wisła Kraków ma ogromny potencjał"

Bodo/Glimt – sukces oparty na technologii i danych. Jak Fokus pomaga robić transfery i zarządzać klubem?

Przyjemny rok dla człowieka z Bodo/Glimt, prawda?

Przyznaję, iż kompletnie szalony. Nikt nie spodziewał się takich rzeczy. Bodo/Glimt stało się klubem, o którym mówi cała Europa. Dobrze się bawiliśmy w ostatnich miesiącach.

Mogłeś się przyzwyczaić do takich momentów. Pierwsze spotkanie z ludźmi z klubu odbyłeś zaraz po wygranej 6:1 z AS Roma.

Parokrotnie rozmawialiśmy na wideo, ale faktycznie – pierwszy raz osobiście spotkaliśmy się po tym meczu i nie powiem: dla studenta, którym wciąż wówczas byłem, to ogromnie inspirujące, żeby pracować w takim otoczeniu.

Jak to się w ogóle wydarzyło, iż trzech studentów zaczęło współpracować z najlepszym klubem w Norwegii?

W 2021 roku Bodo/Glimt odnosiło sukcesy, ale chciało postawić następny krok. Wygrywali w Norwegii, tak, ale celowali wyżej i ciekawiło ich to, jak można tego dokonać. Od tego zaczął się nasz projekt, praca na danych. Nasza misja była konkretna – w jaki sposób można zwiększyć efektywność rekrutacji? Jak robić mądrzejsze, lepsze transfery?

Jak AI zmienia rynek transferowy?

Zaskoczyło was, iż w ogóle chcieli z wami rozmawiać? Byliście tylko studentami.

To był okres, w którym wiele klubów studiowało sukces Brighton, Liverpoolu – generalnie klubów zaliczanych do grona bardzo innowacyjnych. Napotykały ten sam problem: jak w ogóle zacząć? Ściągnąć programistę czy analityka danych? Próba zrobienia tego ze studentami nie była takim złym pomysłem. Coś na zasadzie: ok, spróbujmy, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Nie było problemem, iż nie mieliście przeszłości w piłce, sporcie?

Słuszna uwaga, bo każdy z nas grał w piłkę, ale wiadomo – amatorsko. Wywodziliśmy się ze świata komputerów i nauki komputerowej. Nasza przeszłość to dane i programowanie. Wiedzę piłkarską dał nam fakt, iż blisko współpracowaliśmy ze skautami. Myślę zresztą, iż w Europie nie ma wielu osób, które łączą wiedzę piłkarską, trenerską z wiedzą technologiczną. Połączenie efektów naszej pracy z opiniami skautów Bodo/Glimt pozwala stworzyć dobry, końcowy produkt.

Coś o piłce musieliście jednak wiedzieć, bez tego nie da się pracować.

Jasne. Każdy z trzech założycieli Fokus oglądał pięć czy dziesięć meczów w tygodniu. Żyliśmy futbolem, wiedzieliśmy wiele. To po prostu nie była wiedza bardzo zaawansowana taktycznie. To musieliśmy nadrobić, nauczyć się tego.

Fokus na wyjazdowym meczu Bodo/Glimt z Interem w Mediolanie

Jak Fokus zaczął współpracę z Bodo/Glimt? „Pracują tam głodni, ambitni ludzie”

Dlaczego chcieliście pracować akurat z Bodo/Glimt?

W zasadzie kontaktowaliśmy się z wieloma klubami w Norwegii. Spora część wykazała zainteresowanie, ale to Bodo/Glimt miało konkretną wizję współpracy. Podeszli do nas na zasadzie – jesteśmy najlepszym klubem w kraju, chcemy być najlepszym klubem nordyckim. Powinniście z nami pracować. Ludzie z Bodo/Glimt są niesamowicie ambitni. Od razu chcesz z nimi działać, bo czujesz ich energię.

Tyle iż pewnie podobnych ofert do waszej im nie brakowało.

Zapewne. Czemu wybrali naszą? Nie wiem, jak przebiegał ten proces, ale musieli zdawać sobie sprawę, iż mimo sukcesów – mistrzostwa Norwegii – ich procesy nie były do końca ustrukturyzowane. Podchodzili do każdego przypadku osobno, działali podobnie do wielu klubów, opierali się na sieci kontaktów. Myślę, iż ustalili wewnętrznie, iż skuteczniejsza rekrutacja to ich priorytet, najważniejsze zadanie. Pasowaliśmy do tego równania.

Równania, którego wynik to…?

Kluby z większości lig na świecie muszą sprzedawać zawodników, żeby zachować zrównoważony rozwój. Żeby tak było, istotna jest inwestycja w rekrutację. Po to, żeby mieć większe prawdopodobieństwo wybrania adekwatnych piłkarzy.

Jak na wasz projekt zareagował Havard Sakariassen?

Zadzwonił do nas dziesięć minut później i powiedział: to idealnie do nas pasuje, zapraszam do Bodo! Stwierdził, iż będziemy działać razem i wiele zainwestują w ten projekt. Tak samo zareagował Frode Thomassen, dyrektor generalny Bodo/Glimt. Powiedzieli, iż pewne procesy już rozpoczęli, ale chcą to robić lepiej, więc zgłosiliśmy się do nich w idealnym momencie.

Bodo/Glimt i Fokus podczas spotkania przed meczem Ligi Mistrzów.

Gdy byłem w Bodo, lokalsi mówili mi, iż klub lubi opierać się na danych, pracować w ten sposób.

W Bodo/Glimt pracują ludzie młodzi, głodni sukcesów i wiedzy. Mają wiele pomysłów. Gdyby Havard Sakiarassen nie pracował w klubie, śmiało mógłby być dyrektorem kreatywnym jakiejś firmy, gdziekolwiek. Ma setki świetnych pomysłów na minutę. My po prostu pomagamy wcielić to w życie.

To ciekawe, iż w jednym momencie w jakimś klubie zebrało się grono takich fachowców. I to akurat w malutkim Bodo.

Kluczowe jest to, iż ci sami ludzie są w tym samym miejscu przez wiele lat. Osiem, czy choćby dłużej. Bardzo dobrze znają siebie nawzajem, mają podobną wizję i ideały, dlatego ciągną wózek w tym samym kierunku. Nie ma w tym polityki. Nie ma frakcji, podziałów. Pracowali w ciszy, rok po roku budując klub na swoją modłę, stawiając następne kroki. Rozwój, rozwój, rozwój… To samo widzimy na boisku i to sekret sukcesu Bodo/Glimt.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Lekcje od pilota, intensywność i oddana społeczność. Kulisy sukcesu Bodo/Glimt
Woda po parówkach, ubiór na cebulkę i piwny sukces. Odwiedziliśmy Bodo!
Bodo/Glimt i sukces z niczego. Dlaczego udało się choćby na końcu świata, ale nie w Polsce?

Fokus to część klubu?

Jak najbardziej. Myślimy o sobie jak o partnerach. Wiele ze sobą rozmawiamy, mam w Bodo dobrych przyjaciół. Wciąż jesteśmy bardzo mocno zaangażowani w procesy wewnętrzne, wciąż spotykamy się tak często, jak to możliwe – mimo iż mieszkam w innym mieście.

Jesteś z Oslo, byłeś kiedyś w Bodo? Zanim zaczęliście myśleć o współpracy?

Tak, dwukrotnie, na wakacjach. To wspaniała okolica, piękne krajobrazy, natura. Najbardziej lubię w Bodo to, iż z lotniska możesz dosłownie przejść się do hotelu, na stadion. Kwadrans spacerem i jesteś w centrum.

Uśmiecham się, bo też mi się to podobało! Ale chyba nie wszyscy tak mają, bo rywale zwykle straszliwie się w Bodo męczą. Z czego to wynika, to efekt specyficznej nawierzchni?

Składa się na to kilka czynników. Zawodnicy Bodo/Glimt na pewno przywykli do sztucznej nawierzchni, na której grają, więc są bardzo pewni tego, co robią. Przywykli też do warunków. Znają ten wiatr, ten chłód. Wszystko to pomaga grać ekstremalnie szybko. Ale Bodo/Glimt bardzo dobrze wygląda także na wyjazdach, więc to nie tylko murawa.

Silni głównie u siebie. Jak Bodo/Glimt oszukuje system w Europie?

Jak Fokus pomaga w transferach Bodo/Glimt? „Zbudowaliśmy platformę wokół procesu rekrutacji”

Co w Bodo/Glimt działało dobrze jeszcze przed współpracą z Fokus?

Wygrywali ligę, sprowadzali dobrych zawodników, ale niekoniecznie w sposób systemowy. Tu kogoś znaleźli, tam kogoś znaleźli… Bodo/Glimt gra w ten sam sposób od ośmiu lat. Ogólna kultura w klubie się nie zmienia, bardzo dobrze wiedzą więc, na jakich piłkarzy muszą stawiać. Zgadzam się, iż robili to znakomicie i bez nas, ale system pozwala nie tylko na działania lepsze, ale i na szerszą skalę. Przedtem mogli oglądać dwóch, trzech zawodników. Teraz mają dane na temat setek z nich. Mogą wybrać najlepszego – tego naprawdę najlepszego. Trzeba było profesjonalizacji tego procesu. Jak możesz lepiej filtrować rynek? Przed naszą współpracą klub korzystał z danych, ale w staromodny sposób. Chcieliśmy, żeby zawsze wiedzieli, którzy stoperzy, skrzydłowi czy boczni obrońcy, pasujący do ich modelu gry, wyglądają najlepiej.

Wiedzą, i jak to dalej wygląda?

Wprowadziliśmy do procesu transferowego dane, które pozwalają porównać każdego piłkarza w Europie na bazie konkretnych kryteriów. Nie ma klubu, który robi transfery tylko w oparciu o dane, więc uzbrojeni w taką wiedzę mogliśmy zacząć piłkarski „due diligence” – sprawdzić historię, wysłać skauta na obserwację. I tu także wkraczamy do akcji – zbudowaliśmy platformę dookoła całego procesu rekrutacji, która pomaga uporządkować wiedzę, odpowiedzieć na najważniejsze pytania.

Jakie?

Jakie są nasze potrzeby? Jaka jest strategia klubu? Jacy piłkarza pasują do naszego modelu gry? Co musimy sprawdzić, żeby upewnić się, iż do niego pasują? Czy są osiągalni w ramach naszych możliwości? I tak dalej… Na rynku nie było narzędzia, które pozwalałoby to zebrać i zarządzać tym w taki sposób. jeżeli chodzi o skautingowy „software”, mamy wiele firm, które oferują bardzo dobre narzędzia wspierające ocenę piłkarzy. Tyle iż często są one bardzo skomplikowane, przeznaczone dla zaawansowanego, wyspecjalizowanego pracownika – analityka, skauta. Dyrektor sportowy takiego narzędzia już nie miał. Zbudowaliśmy Fokus z perspektywy umysłu i potrzeb dyrektora sportowego, pionu zarządzającego klubem. To była idea, która nam przyświecała.

Tak wygląda platforma Fokus od wewnątrz – wgląd na finanse (liczby są przypadkowe, do celów prezentacji).

Havard Sakiarassen chwalił waszą platformę za to, jak przyspieszyła i usprawniła procesy w klubie.

To istotne. Research oraz decyzje były dobre, ale teraz są nie tylko dobre – są też szybsze. Oglądanie wielu zawodników jednocześnie, magazynowanie danych to sprawy bardzo istotne. Wiedza zostaje w klubie choćby gdyby ktoś z niego odszedł, bo nie mają jej konkretne osoby – ma ją platforma. Pamiętajmy, iż Fokus to dziś narzędzie dostępne dla wszystkich na rynku. Więc ok, w Bodo/Glimt pracownicy się nie zmieniają, ale wiele klubów zmienia prezesów, dyrektorów. jeżeli korzystają z naszej platformy, wiedza z nimi zostanie. Dlatego uważam, iż kluby naprawdę potrzebują scentralizowanego narzędzia do zarządzania.

Właściwie dlaczego Bodo/Glimt jest w stanie zatrzymać wszystkich tych ludzi? Praca trenera czy dyrektora muszą przyciągać uwagę klubów zagranicznych.

Tak, oferty są, ale jak długo Bodo/Glimt się rozwija, ma nowe, ambitne cele do osiągnięcia, tak długo ci ludzie chcą zdobyć kolejne kamienie milowe. Dlaczego opuszczać klub, który zagra w Lidze Mistrzów? Piłkarze odchodzili i spora część wróciła. Wielu z nich to zresztą lokalsi, wychowankowie. Mówię nie tylko o zawodnikach, ale o pracownikach. Chcą budować siłę swojego klubu. I chcą się rozwijać, a tu z roku na rok wchodzą wyżej, niektórzy dotarli w ten sposób do drużyny narodowej.

Mam teorię, iż kluczem do sukcesu klubu piłkarskiego jest to, jak dobrze potrafi trzymać się planu. Bo łatwo coś sobie określić, rozpisać, ale trudniej nie wywrócić planu w gorszym momencie.

Myślę, iż to wyróżnia Bodo/Glimt. Szukają innowacji, ale trzymają się swojej strategii, powtarzają pewne rzeczy do znudzenia i wierzą, iż to, co robią, ma sens. Więcej – jeżeli ktoś się nie sprawdza, nie pasuje, to wymieniają ten element bez wahania i budują dalej.

Nie brakowało jednak trudnych momentów. Jakby nie patrzeć Bodo/Glimt to nie tylko historia sukcesu, to też wiele nieudanych prób wejścia do Ligi Mistrzów. Mogli zwątpić.

Wszystko jest kwestią wiary. Ufasz, iż to, co robisz, jest dobre i zaprowadzi cię wyżej, pozwoli osiągnąć więcej. Bo droga Bodo/Glimt była bardzo naturalna – Liga Konferencji, Liga Europy, Liga Mistrzów. Natomiast różnica pomiędzy klubem sportowym i zwykłym biznesem to emocje oraz presja. To dlatego ludzie i kluby często zmieniają kierunek, strategię. najważniejsze jest to, jaką masz na to odporność, jak filtrujesz ten hałas. jeżeli nie masz silnego pionu zarządzającego, który nie będzie na to podatny, będziesz podejmował złe decyzje.

Alerty transferowe i ocena zawodników na platformie Fokus

Lars Gundersen: Większością odnoszących sukcesy zespołów zarządzają ludzie patrzący w tym samym kierunku. Nie ma tam polityki.

Najważniejsi są ludzie.

Szanuję ludzi pracujących w piłce, bo to trudna praca, ale myślę, iż większością zespołów odnoszących sukcesy zarządzają ludzie bardzo zaangażowani, patrzący w tym samym kierunku. Nie ma tam polityki.

Dane pomagają unikać emocji, bo są obiektywne. jeżeli dane potwierdzają, iż idziesz we adekwatną stronę, łatwiej się tego trzymać.

Jedną z najważniejszych i najcięższych decyzji jest wybranie piłkarza, którego ściągniesz. Ten czy ten, jak to określić? Dostarczamy klubom informacje, których potrzebują do podjęcia adekwatnej decyzji. Spójrzmy na to w skali roku, sezonu. Podejmujesz dwadzieścia decyzji, jeżeli choć trochę poprawisz skuteczność przy każdej z nich, może to mieć ogromny wpływ na cały klub.

Dr Ian Graham, który budował dział danych w Liverpoolu, tłumaczył to właśnie tak – stuprocentowej pewności nigdy nie będzie, ale jeżeli dane choć trochę zwiększają szanse na udany deal, to znaczy naprawdę wiele.

Jeśli czytałeś „Jak wygrać Premier League”, to załapiesz część naszych pomysłów i rozwiązań. adekwatnie to staramy się zaimplementować i wdrożyć struktury, które rekomenduje Graham. To mądry człowiek.

Czyli był waszą inspiracją?

W stu procentach. Pięć, sześć lat temu zyskał szerszą sławę. Właśnie wtedy rozkręcaliśmy Fokus, zaczęliśmy nad tym pracować. Potem wydał książkę. Jego metody miały ogromny wpływ na nasze działania. Liverpool bardzo wcześnie zaczął identyfikować i oceniać piłkarzy według zaawansowanych danych, w sposób, w który chcemy to robić na naszej platformie.

Korzystacie ze znanych dostawców danych, jak Hudl StatsBomb?

Mamy własne modele, chcemy wyceniać wszystkie działania na boisku. Wiele rzeczy krąży wokół – przykładowo – przewidywanych goli. Tyle iż to oznacza, iż skupiamy się tylko na akcjach, w których w ogóle padł strzał. To jakieś… dwa procent meczu. Co z pozostałymi informacjami? jeżeli boczny obrońca odebrał piłkę na własnej połowie, w efekcie czego rozwinął się atak z szansą bramkową, to też ma to swoją wartość. Coraz więcej klubów rozumie, iż dane mogą opowiedzieć historię o wiele konkretniejszą niż samo xG, liczba podań czy ich skuteczność.

Coraz większe znaczenie mają teraz dane fizyczne.

Na nich także pracujemy. Oceniamy piłkarzy zarówno pod względem umiejętności technicznych, piłkarskich oraz możliwości motorycznych. Coraz więcej klubów oczekuje danych fizycznych, pyta o nie, bo to znacznie powiększa wiedzę o zawodniku.

Bodo/Glimt przywiązuje ogromną uwagę do intensywności gry.

Dużo mówią o intensywności, poruszaniu się na boisku. Gdy spojrzysz w dane z meczów Ligi Mistrzów, zauważysz, jak dużo biegają. To imponujące i bardzo istotne.

Patrick Berg czołowym pomocnikiem w Lidze Mistrzów? Jak Fokus ocenia piłkarzy

Odnośnie „wyceny” poszczególnych akcji – ciekawie wygląda wasze zestawienie najlepszej jedenastki Champions League. Jak znalazł się w niej Patrick Berg?

Pokażę to na przykładzie. W naszym systemie możemy wybrać, na co zwracamy uwagę. Arda Guler to bardzo ofensywny, kreatywny zawodnik, ale niekoniecznie świetnie broniący. Patrick Berg to pomocnik bardziej kompletny – to znaczy bardzo dobrze radzi sobie także w obronie. Dlatego trzeba obrać inne kryteria, żeby ich ocenić. Mamy jednak i taki, który pozwala porównać wszystkich i wypluwa spójną ocenę. Według niego w Lidze Mistrzów najlepszymi pomocnikami są Vitinha, Ibrahima Maza, Pierre-Emile Hojbjerg i Patrick Berg.

Jak wyjaśnić tak świetny wynik Berga?

To środkowy pomocnik typu „all-round” czy „box-to-box”. Bardzo dobry w defensywie, ale zaangażowany także w ofensywę. Takie połączenie winduje go w łączonych statystykach. Wszystko rozbija się o zestaw kluczowych umiejętności. Musisz mieć kilka istotnych umiejętności na wysokim poziomie, żeby twoja ocena wyglądała w ten sposób. I w ten właśnie sposób dobrze zarządzane kluby dokonują dziś wyborów – nasza „szóstka” czy „ósemka” musi mieć taki i taki zestaw konkretnych cech, na oczekiwanym przez nas poziomie. Gdy filtrujesz dane w ten sposób, będzie to bardzo efektywne, będą potężnym narzędziem i przewagą. jeżeli nie wiesz, na jakich umiejętnościach ci zależy, dane ci nie pomogą.

Możesz zdradzić, jakie są najważniejsze umiejętności w przypadku Berga?

Patrick ma wybitne wyniki pod względem bronienia w środkowej strefie. Notuje mnóstwo istotnych odbiorów i przejęć. W Lidze Mistrzów ma bardziej defensywną rolę, więc w porównaniu z innymi wypada topowo. Widzimy jednak, iż jest bardzo wysoko także pod względem dryblingów czy napędzania akcji poprzez prowadzenie piłki. Potrafi więc sam minąć rywala w środku boiska, podczas gdy przykładowo Vitinha częściej robi to poprzez podania. Vitinha zawsze znajdzie najważniejsze podanie, ale nie broni tak nisko.

Wiadomo, gra w PSG.

To właśnie różnice, które musisz uwzględnić porównując piłkarzy. Zestawmy więc piłkarzy, którzy mają na wysokim poziomie i drybling, i grę w obronie. Khephren Thuram wypada dobrze w obydwu statystykach. Berg ma ocenę 8.9 w rankingu globalnym. Gdy zmieniamy ranking pod pozycję „holding midfielder”, jest już nie czwarty, ale drugi, bo zwracamy uwagę na inne cechy przewodnie. To użyteczne, gdy możesz zestawić to i porównać w taki sposób.

Oczywiście Patrick Berg będzie miał inne atuty w Lidze Mistrzów i inne w Eliteserien.

Porównajmy to przy pomocy radarów. Widać, iż w lidze Berg gra bardziej ofensywnie. Więcej goli, asyst, podań. Częściej prowadzi piłkę, częściej drybluje. W Lidze Mistrzów gra bezpieczniej, rzadziej traci piłkę, jego działania defensywne są ważniejsze. I teraz, zakładając, iż Bodo/Glimt szuka piłkarza na jego pozycję – to pomaga zrozumieć, iż musi to być piłkarz łączący atuty ofensywne, kreatywne pod grę w lidze i bardzo dobry poziom gry w obronie pod grę w Europie.

Niełatwo kogoś takiego znaleźć.

Można tak powiedzieć, ale widzisz, iż radary Berga nie są tak kompletnie różne. Bodo/Glimt chce grać swoją piłkę także w Europie, próbować dominować. Musisz jednak uwzględnić to, iż gra w lidze i w pucharach wymaga nieco innego zestawu atutów. Trzeba poszukać balansu i adekwatnych rozwiązań. Wielu zawodników wystarczająco dobrych i inteligentnych na poziom ligi norweskiej nie będzie miało odpowiednich możliwości fizycznych, żeby rywalizować na poziomie Ligi Mistrzów. Dlatego tak istotne są różne zestawy cech, których oczekujesz na każdej pozycji. Musisz mieć własne metryki, profile, żeby adekwatnie dopasować piłkarzy do swoich oczekiwań.

Jak wygląda skauting Bodo/Glimt? „Intensywność środkowego pomocnika jest nienegocjowalna, musi mieć wynik 10/10”

Jakie są więc profile idealne dla Bodo/Glimt? Możemy podać jakiś przykład?

To nie sekret: kto widzi, jak gra Bodo/Glimt, ten gwałtownie załapie, czego oczekują na poszczególnych pozycjach. Przykładowo – boczni obrońcy to dość unikalny temat. I Fredrik Bjorkan i Fredrik Sjovold mają drybling na wyjątkowo dobrym poziomie. jeżeli rywal założy pressing, mogą łatwo spod niego wyjść. Są więc bardzo pomocni w fazie budowania ataku. jeżeli trzeba będzie kupić kogoś, kto ich zastąpi, będą szukali piłkarza o podobnych atutach.

Komu jeszcze się przyjrzymy?

Środkowi pomocnicy. Bodo/Glimt wymaga profilu o świetnych zdolnościach motorycznych, bardzo intensywnego, potrafiącego dużo biegać. I to jest nienegocjowalna cecha, czyli musi być wyceniona na 10/10, bo bez tych atrybutów nie poradzi sobie przy takim stylu gry.

10/10? To kosmiczny wynik.

Spójrzmy na ocenę dryblingu Fredrika Bjorkana w poszczególnych sezonach. 10, 9.8, 9.9. Elitarny, topowy poziom. jeżeli będzie trzeba go zastąpić, to tylko kimś o zbliżonych umiejętnościach.

A w jaki sposób Fokus pomaga w zarządzaniu kadrą zespołu?

Kluby mogą wewnętrznie nadawać każdemu piłkarzowi status, określać, co o nim myślą. W kontekście planowania kadry mogą ustalić, ilu chcą mieć piłkarzy młodych, ilu w szczytowym momencie kariery, ilu wychowanków. Od wewnątrz wygląda to trochę jak Football Manager. Możesz zaplanować np. budżet transferowy na kolejny rok. Śledzimy każdy transfer, każdy bonus, ratę, wszystko jest aktualizowane na bieżąco. Przykładowo Sanderfjord może wrzucić do bazy danych umowę transferową ze sprzedaży Christophera Chenga do Widzewa Łódź. Platforma uwzględni wszystkie zapisy, daty, szczegóły, kiedy i za co otrzymają pieniądze. Będziesz mógł to śledzić, ustawić sobie alerty. Wiele klubów nas o to pyta, bo z ich punktu widzenia to naprawdę ułatwia życie, pozwala kontrolować sytuację.

Planowanie kadry zespołu na platformie Fokus

„Nie byłoby Fokus bez Bodo/Glimt”. Jak klub rozwinął platformę technologiczną?

Mówimy o tym, jaki mieliście wpływ na Bodo/Glimt, ale jaki był wpływ klubu na was? Są choćby waszym udziałowcem.

Ciężko to wycenić, bo Fokus nie istniałoby bez Bodo/Glimt. Narodziliśmy się wewnątrz klubu, z jego udziałem. Jak wspomniałem – to Havard Sakariassen miał wizję, my wcieliliśmy ją w życie. Weszliśmy na rynek, nawiązujemy nowe współprace, ale przez cały czas ściśle współpracujemy. Ich wpływ był ogromny i jesteśmy za to bardzo wdzięczni.

Oczywiste pytanie, które się nasuwa – czemu pozwolili wam pracować z innymi, często z konkurencją?

Stworzenie platformy dostarczającej dane klubom było naszym marzeniem. Chcieliśmy mierzyć wyżej. Wspólnie z Bodo/Glimt uzgodniliśmy, iż to będzie kolejny krok, w końcu oni też zawsze kierowali się ambicjami.

Jasne, ale teraz Viking wygrał z Bodo/Glimt walkę o mistrzostwo. Viking, z którym też współpracujecie. To im nie przeszkadza?

Każdy klub chce mieć jak najlepszy system i – jak mówi Ian Graham – dane to tylko część całego procesu. Tworzymy narzędzie, które pomaga klubom podjąć decyzje, ale… na końcu to klub je podejmuje, to klub musi wykorzystać swoje możliwości. Natomiast to faktycznie ciekawe, iż pracujemy także z Vikingiem. Oraz Rosenborgiem, Tromso IL, Brann i całą resztą.

Lekcje od pilota, intensywność i oddana społeczność. Reportaż o Bodo/Glimt!

Co w ogóle stoi za sukcesem Vikinga? To kolejny norweski klub, który rośnie?

Mistrzostwo Vikinga było niespodzianką dla wielu osób, ale to nie przypadek. To dobrze zarządzany klub, który od dawna zachowuje ciągłość wizji. Ci sami ludzie od kilku lat wspólnie pracują nad rozwojem klubu, własnego stylu gry, lokalnych talentów. Bardzo dobrze wprowadzają młodzież. To całkiem podobny przypadek do Bodo/Glimt, byli w czołówce od kilku lat i teraz postawili kolejny krok. Zbudowali silną kulturę wewnątrz klubu, to interesująca historia.

Fokus współpracuje z klubami w Norwegii, Szwecji i Polsce. „Wisła Kraków ma ogromny potencjał”

Jak ocenić, czy kluby, z którymi pracujecie, robią progres?

KPI, który może prześwietlić każdy, są transfery na przestrzeni ostatniego roku czy dwóch. Jasne, w tym też jest trochę szczęścia. choćby dobre dane nie są gwarancją sukcesu. Myślę jednak, iż kluby rozumieją, iż mogą być bardziej profesjonalne pod kątem skautingu, tworzyć struktury, rozumieć model gry i zawodników, których do niego potrzebują. Nie tylko to, kogo podpisać, ale kogo w ogóle oglądać. Czuję, iż poniekąd edukujemy kluby, uczymy je podejmowania mądrzejszych decyzji.

Chęć do pracy z wami wzięła się z tego, iż każdy chce być jak Bodo/Glimt?

Gdy pracujesz w klubie i rywal robi udane transfery, ściąga piłkarzy, o których nie wiedziałeś, to powinieneś zastanowić się nad tym, czy nie warto pracować inaczej. Przynajmniej znać tych zawodników, choćby jeżeli nie będziesz w stanie o nich rywalizować czy ocenisz ich jako niepasujących do twojego modelu gry. Porównując to na przestrzeni lat, widać, iż kluby, z którymi współpracujemy, prowadzą rekrutację w bardziej dojrzały sposób. I tak, oczywiście, chcą być jak Bodo/Glimt.

Jak sukces Bodo/Glimt wpłynął na ligę norweską?

Różnica pomiędzy tym, jak Eliteserien wygląda dziś i pięć lat temu, jest… znacząca. Bardzo dobrze widoczna. W Europie dobrze spisuje się nie tylko Bodo/Glimt, ale i Brann. Zmieniło się zarządzanie, zmieniła się kultura. Poziom ligi norweskiej idzie w górę. Nasze kluby to coraz bardziej profesjonalne organizacje, dobrze prowadzone i trenowane. Widzimy też, iż choćby kluby środka stawki robią coraz lepsze transfery, co przekłada się na jakość całej ligi. Nie masz tylko dwóch klubów, które rosną, wiele mniejszych drużyn korzysta na tym, iż ktoś popchnął domino. Mądrzejsze transfery, lepsi piłkarze, więcej jakości, więcej młodych piłkarzy, których można sprzedać po to, żeby reinwestować zarobione pieniądze…

To sporo pozytywnych zmian.

W Norwegii wiele mówi się teraz o tym, jak zbudować model biznesowy klubu. Oczywiście wynik na boisku jest najważniejszy, ale strategia nabiera znaczenia. Kluby chcą stawiać na młodszych piłkarzy, pomagają pomysły i inicjatywy federacji.

Na tym poziomie też zresztą współpracujecie – z ligą kobiet.

Tak, to nowy projekt, na ten sezon. Bardzo ekscytujący, dotyczy rekrutacji i kilku innych spraw. Kobieca kadra w ostatnich latach radziła sobie gorzej. Jest w miejscu, w którym parę lat temu była kadra mężczyzn. Myślę, iż możemy im pomóc wejść na wyższy poziom. W przeszłości kadra kobiet należała do czołówki. Liga zaczyna rosnąć, czołowe zespoły grają w Europie, notują dobre wyniki.

Współpracujecie również z Wisłą Kraków. Skąd taki pomysł?

Skontaktował się z nami Jarosław Królewski, skłonił go do tego przykład Bodo/Glimt. Krok po kroku rozszerzamy zasięg. Nie mamy budżetu na reklamę czy marketing, to dzieje się organicznie. Poznajemy ludzi pracujących w futbolu, budujemy zaufanie. Zainteresowały się nami media, to pomaga. Myślę, iż Jarosław Królewski zwrócił na nas uwagę po artykule portalu „Off The Pitch”. To taki branżowy magazyn, który można subskrybować.

Tak, znam go. Też czytałem ich tekst o Fokus.

Opisali, jak pracujemy z Bodo/Glimt i odczuliśmy wtedy skok zainteresowania ze strony nowych klubów.

W czym możecie pomóc Wiśle?

W zbudowaniu struktur, zarządzaniu finansami, składem. Mam nadzieję, iż z tego skorzystają, iż osiądą w Ekstraklasie, w czołówce, bo Wisła Kraków to bardzo ciekawy, zasłużony klub, z ogromnym potencjałem. Starają się działać bardzo innowacyjnie. Mają ogromny potencjał. Spotkaliśmy się w Krakowie, rozmawialiśmy o tym, co możemy wspólnie zbudować. Byłem pod wrażenie tego, co Wisła zbudowała samodzielnie, wewnętrznie.

To znaczy?

Mają bardzo wyszukaną wewnętrzną platformę. W klubie pracują bardzo inteligentni ludzie. Byłem wręcz nieco zaskoczony, jak dobrą technologią dysponują, bo pod tym względem na pewno nie pasują do zaplecza Ekstraklasy, przerastają ten poziom.

To pierwszy klub spoza północy z Europy, z którym pracujecie.

Większość czasu i skupienia poświęcaliśmy rynkowi nordyckiemu, bo byliśmy blisko tamtejszych klubów. Chcieliśmy dać im jak najwięcej, teraz uczymy się nowych rynków. Może liga w Polsce jest podobna do ligi norweskiej, może i tu możemy pomóc? Wciąż jesteśmy na etapie poznawczym. Chcielibyśmy stanowić dla klubów wartość, bo w futbolu jest dużo pieniędzy, ale nie zawsze są one mądrze inwestowane. Mam świadomość tego, co dzieje się w Ekstraklasie. Widzew Łódź w tym sezonie kupił dwóch najciekawszych piłkarzy Eliteserien na swoich pozycjach – Christophera Chenga i Emila Kornviga.

W komunikacie o współpracy z Wisłą Kraków stało, iż i wy chcecie się uczyć od nich. Co Wisła może dać wam?

Jak wspomniałem, mają w klubie bardzo zdolnych ludzi. Jesteśmy ekspertami na rynku nordyckim, więc to kwestia tego, jak być ekspertami na rynku europejskim. kooperacja i nauka od klubów takich jak Wisła będzie w tym pomocna.

POZOSTAŁE ROZMOWY Z CYKLU „SEKRETY FUTBOLU”:

  • Tworzył akademię Legii, wskazuje problemy. „Brakuje spójnego systemu”
  • Jak Wisła analizuje piłkę? „Praca na liczbach wymaga konsekwencji”
  • Odkrywamy tajemnice pracy nowych trenerów Rakowa. „Lubimy ryzykować”
  • Cała prawda o transferach Jagiellonii. Szef skautów odsłania kulisy!

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

fot. archiwum prywatne/Fokus/Lars Gundersen LinkedIn

Idź do oryginalnego materiału