Błysk Polaków nie wystarczył na PSG. Torres uratował punkt z Rennes

13 godzin temu

Rennes z Przemysławem Frankowskim i Sebastianem Szymańskim w składzie było niezwykle blisko, by pokonać PSG w meczu pierwszej kolejki Ligue 1. Co więcej, to właśnie reprezentanci Polski sprawili, iż zwycięstwo było wręcz na wyciągnięcie ręki. Szymański przepięknym golem otworzył wynik, a Frankowski zaliczył ostatnie podanie przy trafieniu na 2:0. Nie wystarczyło to jednak na mistrzów Francji. Kapitalny debiut zaliczył Ferran Torres, którego dwa gole po wejściu z ławki uratowały Paryżanom punkt.

Zacznijmy od tego, iż ten mecz miał się odbyć w Paryżu. Upały dały się jednak we znaki murawie na Parc des Princes na tyle, iż rozegranie tam meczu nie wchodziło w grę. Zmieniono więc gospodarza i miejsce rozegrania spotkania. Tak oto Rennes zaliczyło ligową inaugurację przed własną publicznością.

PSG zremisowało z Rennes. Błysnęli reprezentanci Polski

I kilka brakło, by była to inauguracja wymarzona, bo tak należałoby nazwać wygraną z aktualnym mistrzem kraju i zdobywcą Ligi Mistrzów. Po pierwszej połowie taki scenariusz wydawał się naprawdę realny. Co najistotniejsze z naszej perspektywy, przyczynili się do tego reprezentanci Polski.

Zawodnicy Francka Haise od początku z odwagą ruszyli na faworytów z Paryża i jedna z ich bardzo dobrych akcji już w dziewiątej minucie zakończyła się golem Sebastiana Szymańskiego. I to golem, po którym można było złapać się za głowę niczym Apoloniusz Tajner w Trondheim.

Fenomenalnie to zrobił polski pomocnik – po przyjęciu piłki około dwadzieścia metrów od bramki przygotował sobie strzał, a następnie uderzył tak, iż piłka w locie skręciła w kierunku słupka i po odbiciu od niego wpadła do bramki. Safonow wyciągnął się jak struna, ale nic nie mógł już zrobić.

𝐆𝐎𝐎𝐎𝐋!

Sebastian Szymański z pięknym golem przeciwko PSG!

Ależ trafienie Polaka! Mecz trwa w Eleven Sports 4. #modanafrancję pic.twitter.com/axdzeB4eBa

— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) August 23, 2026

Oczywiście PSG to drużyna zbyt jakościowa, by Rennes miało ją zdominować. Po zdobyciu gola to Paryżanie doszli do głosu i zaczęli coraz częściej dochodzić do głosu pod bramką rywala. kilka jednak z tego wychodziło – Chwicza Kwaratskhelia ani razu poważnie nie zagroził bramkarzowi gospodarzy, Dembele miał jedną bardzo dobrą okazję, ale huknął wysoko nad bramką. Nie ma przypadku w tym, iż obaj po przerwie nie wyszli już na boisko.

Rennes za to jeszcze przed przerwą podwyższyło prowadzenie i trzeba zaznaczyć, iż kapitalną robotę wykonał Mousa Al-Tamari. W jego akcji trzeba docenić trzy elementy – to, jak Jordańczyk wygrał pojedynek biegowy z Pacho, następnie przytrzymał piłkę w oczekiwaniu na podłączenie się Frankowskiego i wreszcie sprytnie odegrał piętką do Polaka. Kompletnie zaskoczony gracz PSG mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem, podczas gdy Frankowski idealnie wystawił futbolówkę Estebanowi Lepaulowi. Francuz świetnie wykorzystał to mocne zagranie i bez przyjęcia umieścił ją tuż przy bliższym słupku bramki Safonowa. Bramkarz mistrzów Francji przy tej sile i precyzji nie miał nic do powiedzenia.

POLACY ROZMONTOWUJĄ PSG!

Tym razem Przemysław Frankowski z asystą przy golu Estebana Lepaula na 2:0!

Wcześniej do siatki mistrzów Francji trafił Sebastian Szymański #modanafrancję pic.twitter.com/wnEnYjJmgf

— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) August 23, 2026

Podkreślmy, iż prowadzenie gospodarzy było w pełni zasłużone – poza strzelonymi bramkami wykonywali kawał roboty w obronie, zawodnicy ofensywni zasuwali na całej długości boiska i agresywnie doskakiwali do rywala. Świetną pracę wykonywał tu Szymański, ale też Al-Tamari, który niejednokrotnie wspomagał Frankowskiego na własnej połowie.

Trudno jednak przez cały mecz przeciwstawiać się drużynie dysponującej tak olbrzymiej sile rażenia jak PSG. Zwłaszcza gdy dołożymy do tego głębie składu drużyny Luisa Enrique. Hiszpan bez wahania zdjął w przerwie Kwaratskhelię i Dembele, a w ich miejsce wprowadził debiutantów – sprowadzonego z Barcelony bohatera finału MŚ Ferrana Torresa i kupionego z Ajaksu Mikę Godtsa. Wejście tego pierwszego było strzałem w dziesiątkę, podobnie jak wprowadzenie jego kumpla z kadry Hiszpanii, Fabiana Ruiza, kilkanaście minut później.

To właśnie duet mistrzów świata rozmontował wreszcie nieźle dysponowaną obronę Rennes. Pierwszy gol? Kapitalne, kilkudziesięciometrowe zagranie Ruiza do Torresa za plecy obrony i znakomite wykończenie napastnika w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Drugie? Znów górna piłka od Ruiza i gol Torresa, tym razem po strzale głową. To wszystko w ciągu około dwudziestu minut wspólnego pobytu tej dwójki na boisku.

Końcówka stała już pod znakiem oblężenia pola karnego Rennes przez gości, a jednak to gospodarze mieli doskonałą okazję do zdobycia gola. Gości uratował wówczas fenomenalną interwencją Pacho. Z kilku metrów głową na bramkę uderzył Blas, a obrońca PSG zablokował piłkę klatką piersiową na linii bramkowej.

Przed meczem Rennes pewnie z pokorą przyjęłoby remis, natomiast po tym spotkaniu pewnie będą mieć spory niedosyt. Nas z pewnością cieszy, iż reprezentanci Polski dali solidne argumenty, by pozostać w wyjściowym składzie drużyny Francka Haise.

Rennes – PSG 2:2 (2:0)

  • 1:0 – Sebastian Szymański 9′ (asysta: Adrien Thomasson)
  • 2:0 – Esteban Lepaul 38′ (asysta: Przemysław Frankowski)
  • 2:1 – Ferran Torres 71′ (asysta: Fabian Ruiz)
  • 2:2 – Ferran Torres 82′ (asysta: Fabian Ruiz)

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Zimna krew Szoboszlaia! Niesamowita końcówka Liverpoolu z Newcastle
Nowy sezon, stary Mateusz Żukowski. Polak dalej strzela
Matty Cash dostał baty. Po 30 minutach było 0:4, potem rywal się zlitował

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału