Biało-Czerwone bez awansu do Final4 EHF EURO Cup 2026

3 godzin temu

Reprezentacja Polski kobiet pod wodzą selekcjonera Arne Senstada przegrała z Rumunią (34:38) w ramach ostatniej kolejki fazy grupowej EHF EURO Cup 2026. Przyjezdne świetnie rozpoczęły spotkanie, a później korzystały z wypracowanej przewagi. Taki wynik oznacza, iż Biało-Czerwone nie zagrają we wrześniowym turnieju finałowym tych rozgrywek.

Polska – Rumunia 34:38 (15:21)

Polska: Płaczek, Wdowiak – Polańska, Gadzina, Noga 2, Kobylińska 3, Rosiak 8, Cygan 4, Balsam 2, Głębocka, Pankowska, Granicka 4, Nosek 1, Michalak 7, Górna 3, Uścinowicz.

Rumunia: Curment, Ciuca, Hosu – Burlachenko 1, Elghaoui 3, Stoica 3, Laslo, Bazaliu, Szoke 1, Raicea 4, Boiciuc 6, Ostase 6, Dumitrascu, Seraficeanu 6, Rosu 7, Gogirla 1.

Reprezentacja Polski kobiet po raz pierwszy w historii wystąpiła w rozgrywkach EHF EURO Cup, czyli turnieju towarzyszącym eliminacjom do mistrzostw Europy. Udział Biało-Czerwonych wynikał z faktu, iż już w grudniu tego roku będą one współgospodyniami finałów EHF EURO 2026 i tym samym mają zagwarantowane miejsce w turnieju głównym.

Po środowym, przekonującym zwycięstwie nad Słowacją (34:21), podopieczne selekcjonera Arne Senstada wciąż liczyły się w walce o awans do turnieju Final4, do którego kwalifikowały się po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy EHF EURO Cup 2026. Warunkiem było jednak niedzielne zwycięstwo nad Rumunią różnicą co najmniej pięciu bramek.

Norweski szkoleniowiec, który wrócił na ławkę reprezentacji po problemach zdrowotnych, zdecydował się wystawić w niedzielnym spotkaniu tę samą szesnastoosobową kadrę, która kilka dni wcześniej rywalizowała na Słowacji.

Niestety, początek spotkania nie ułożył się po naszej myśli, bo aż pięć pierwszych bramek zdobyły Rumunki, które od początku zdominowały mecz. Bardzo dobrze w spotkanie weszła Elena Roșu, a skutecznie między słupkami spisywała się Diana Ciucă, która obroniła m.in. rzut karny Magdy Balsam. Dopiero w 6. minucie wynik dla naszej drużyny, po przebojowej akcji, otworzyła Katarzyna Cygan. Niedługo później o czas poprosił selekcjoner reprezentacji Polski, Arne Senstad.

Rumunki ani myślały jednak zwalniać tempa i wyglądały na bardzo zmotywowane po wysokiej porażce 25:45 sprzed kilku dni z Norweżkami. W dalszym ciągu świetnie broniła Ciucă, a w ataku zaczęła błyszczeć Sonia Seraficeanu, dzięki czemu przewaga rywalek wzrosła do 13:5 w 15. minucie. Rumunki bezwzględnie wykorzystywały każdy nasz błąd.

Z czasem nasz zespół wreszcie przełamał początkową niemoc. Impuls do ataku dały Katarzyna Cygan, Daria Michalak, a przede wszystkim bardzo aktywna Aleksandra Rosiak. Efekt? Przewaga Rumunii ustabilizowała się na poziomie około pięciu bramek, choć to wciąż przyjezdne miały wyraźną inicjatywę.

Gdy już wydawało się, iż Polki mogą realnie odrobić straty, końcówka pierwszej połowy ponownie należała do Rumunek. Nie do zatrzymania była Elena Roșu, a największym problemem naszej drużyny były straty w ataku, które kończyły się kontratakami i łatwymi bramkami dla rywalek. Między innymi dlatego do szatni przyjezdne schodziły z prowadzeniem 21:15.

Po zmianie stron Biało-Czerwone przez cały czas napierały, jednak Rumunki dobrze radziły sobie pod presją. W 40. minucie, po lepszym fragmencie gry naszego zespołu, Daria Michalak zdobyła bramkę na 23:26, ale mimo to, na kwadrans przed końcem spotkania Rumunia prowadziła 30:25. W naszym zespole wciąż najskuteczniejsza była Aleksandra Rosiak.

Po przerwie do rumuńskiej bramki po raz pierwszy w niedzielę trafiła Monika Kobylińska. Było to trafienie absolutnie wyjątkowe, bo numer 500 w karierze naszej kapitan w barwach reprezentacji Polski.

W końcówce selekcjoner Arne Senstad rotował składem, szukając optymalnego ustawienia naszego zespołu, ale obraz meczu pozostawał niezmienny. Z dobrej strony pokazała się m.in. Joanna Granicka czy Adrianna Górna, ale to było za mało, żeby odwrócić losy spotkania.

Ostatecznie Rumunia wygrała rezultatem 38:34, a tytułem MVP spotkania wyróżniono rumuńską bramkarkę Dianę Ciuca.

Niedzielny wynik oznacza, iż Polki nie wezmą udziału w zaplanowanym na wrzesień turnieju finałowym EHF EURO Cup 2026. W tym czasie – najprawdopodobniej – rozegrają mecze towarzyskie.

Idź do oryginalnego materiału