Lublinianie wpadli w niemały kryzys. Jedna porażka byłaby jeszcze do przyjęcia, dwie to już alarm. Trzy, to już niemały problem. Szczególnie, iż polegli na własnym obiekcie w walce o fotel lidera. Historyczny wynik osiągnęła bowiem ekipa GKM-u Grudziądz wygrywając 46:44 i zachowując tym samym pozycję numer jeden w najlepszej żużlowej lidze świata. Dla grudziądzan to nieprawdopodobne osiągnięcie, jednak trzeba otwarcie przyznać, iż ten sukces ma jedną twarz. Jest nią brak 40-letniego Szweda – Fredrika Lindgrena.
Doświadczony uczestnik Speedway Grand Prix może nie stanowił pierwszoplanowej postaci w zespole Macieja Kuciapy. Jednak jego obecność w zespole ewidentnie była kluczowa jeżeli chodzi o osiągane przez wicemistrzów Polski wyniki. Przypomnijmy, Lindgren na początku spotkania z FOGO Unią Leszno doznał kontuzji do złamania kostki bocznej lewej nogi z uszkodzeniem więzozrostu piszczelowo-strzałkowego oraz więzadeł stawu skokowego. Kontuzja okazała się na tyle poważna, iż opuścił on mecze również z ekipami z Gorzowa i Grudziądza.
Lindgren kluczową postacią?
Początkowo przekonanie było takie, iż i bez niego ekipa wicemistrzów Polski poradzi sobie w ligowej rywalizacji. gwałtownie jednak okazało się, iż jego absencja jest większym problemem niż można było się spodziewać. Choć jak już wspomnieliśmy Szwed nie jest pierwszoplanową postacią w drużynie, jednak dawał on pewność i spokój w najtrudniejszych momentach. Dobitnie pokazały to ostatnie spotkania po których już śmiało można chyba mówić o rosnącym kryzysie lublinian. Orlen Oil Motor musi więc liczyć na jak najszybszy powrót do zdrowia swojego doświadczonego zawodnika.
Szczególnie, iż ich sytuacja może się jeszcze pogorszyć. W kolejnym spotkaniu co prawda zmierzą się z „czerwoną latarnią” ligi – Krono-Plast Włókniarzem, jednak później czeka ich rywalizacja z ekipą PRES Toruń. Ta może już wpłynąć na końcowy układ tabeli w rundzie zasadniczej PGE Ekstraligi. jeżeli do tego czasu Szwed nie będzie w pełni zdrowia to może to oznaczać niemałe kłopoty dla faworyta najlepszej żużlowej ligi świata. To chyba jasno pokazuje jak istotną postacią dla lublinian był, i wciąż jest, stały uczestnik cyklu Grand Prix.















