Będzie gorąco! Tylko zobacz, jak Piesiewicz zwrócił się do Bońka

2 godzin temu
Radosław Piesiewicz nie pozostał dłużny Zbigniewowi Bońkowi, który w czwartek popołudniu otwarcie skrytykował przewodniczącego Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Były prezes PZPN nie gryzł się w język komentując wypowiedź działacza. Na odpowiedź zainteresowanego nie musieliśmy długo czekać.
Pierwszy medal dla Polski podczas trwających we Włoszech zimowych igrzysk olimpijskich zdobył Kacper Tomasiak. 19-letni skoczek rodem z Bielska-Białej wywalczył srebrny medal w konkursie indywidualnym na normalnej skoczni w Predazzo. Tuż po nim, na jednym z materiałów wideo Radosław Piesiewicz, przewodniczący PKOl błędnie wymawiał nazwisko skoczka: zamiast Tomasiak użył słowa Tomasik. Tę wpadkę podchwycił na portalu "X.com" Zbigniew Boniek, który dosadnie skomentował sytuację z działaczem.

REKLAMA







Zobacz wideo Katia Kurakowa dostawała pogróżki? Tasher: "Politycy robią dużo, żeby nas skłócić"



Boniek wytyka przejęzyczenie Piesiewiczowi
"Przejęzyczenie rzecz normalna. Natomiast pomylenie nazwiska cztery razy w jednym wywiadzie to wstyd. Ale co tam, nam choćby nie przeszkadza, iż nasze zawodniczki muszą startować na 9letnich sankach. Banda dyletantów" - napisał były prezes PZPN. Krytykę wystosowaną przez byłego piłkarza m.in. Juventusu szerzej opisała Aleksandra Piskorz na łamach Sport.pl.


Na odpowiedź Piesiewicza nie musieliśmy długo czekać. 44-latek również za pośrednictwem portalu "X.com" odpowiedział Bońkowi. Odpowiedź działacza przybrała jednocześnie formę kontrataku w kierunku 69-latka. Przewodniczący PKOl wypomniał mu pomylenie Nicoli Zalewskiego z Piotrem Zielińskim w kontekście absencji jednego z nich podczas barażowego spotkania o awans na MŚ 2026 z Albanią. "Zibi" wskazał na brak Zielińskiego, podczas gdy to Zalewski nie zagra na PGE Narodowym z powodu żółtych kartek.



Piesiewicz nie pozostał dłużny
"Panie Boniek - interesujące kogo miał Pan na myśli pisząc „banda dyletantów" - związek sportowy, czy ministerstwo sportu? Bo chyba nie PKOl… Rozumiem, iż Pan, myląc kiedyś reprezentantów Polski w piłce nożnej, tym bardziej może pomylić instytucje odpowiedzialne za finansowanie sprzętu dla związków sportowych… Choć Prezesem związku też Pan był. Wiedzieć zatem wypada, iż to ministerstwo jest odpowiedzialne za finansowanie związku, związek natomiast za zakup - w tym wypadku saneczek, a nie PKOl. Proszę zatem, albo zaciągnąć wiedzy, albo nie pisać głupot, bo to ludzie czytają i się za głowę łapią. Bo jak widzę znawcą olimpizmu jest Pan takim, jakim był selekcjonerem" - brzmi wpis Radosława Piesiewicza.
Zobacz też: Afera alkoholowa! Trener skoczków natychmiast wyrzucony z igrzysk











Znając temperament obydwu panów, można się spodziewać, iż to nie koniec ich wzajemnych utarczek słownych, kierowanych za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Idź do oryginalnego materiału