
Niespodziewane wyznanie Justina Gaethje. Gwiazda organizacji UFC szczerze o fenomenalnym mistrzu kategorii lekkiej.
Ilia Topuria, czyli aktualny mistrz dywizji lekkiej UFC, nie pojawi się w oktagonie podczas gali UFC 324. Wywołało to spore poruszenie wśród kibiców, bowiem pierwotnie miał być on bohaterem walki wieczoru tego wydarzenia, choć nie zostało to nigdzie oficjalnie potwierdzone. Składa to się jednak w spójną całość, bowiem „El Matador” pozostanie nieaktywnym zawodnikiem w najbliższych miesiącach, czego wcześniej nie zakładano. Gruzin z hiszpańskim paszportem miał w najbliższym czasie bronić tytułu, jednak federacja zdecydowała się na inne rozwiązanie w związku z jego wymuszoną absencją, która podyktowana jest rozwodem. W obliczu jego nieobecności dywizja nie została zamrożona – UFC ogłosiło kontrowersyjną walkę o pas tymczasowy, który trafi do zwycięzcy starcia Justin Gaethje vs. Paddy Pimblett. Zestawienie to jest dość kontrowersyjne, bowiem obaj nie za bardzo zasługują na pojedynek o taką stawkę, a w szczególności Pimblett.
Mimo wszystko ich zestawienie budzi ogromne emocje. Z jednej strony Gaethje, doświadczony weteran i były pretendent do pasa, znany z brutalnego stylu walki. Z drugiej Paddy „The Baddy” Pimblett, medialna gwiazda i jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodników. Stawka jest jasna – tak przynajmniej wynika ze słów szefa organizacji – zwycięzca ustawi się w kolejce do bezpośredniej walki z Topurią o pełnoprawny tytuł.
ZOBACZ TAKŻE: Legenda UFC krytycznie o polityce organizacji. W tle sprawa rosyjskich zawodników
Oczywiście za tak sporym zainteresowaniem tym starciem nie stoi jedynie samo zestawienie oraz jego stawka. Z pewnością ma to bardzo duży udział, natomiast istotne na pewno jest również to, iż gala UFC 324 będzie pierwszym wydarzeniem tej federacji w 2026 roku, a w dodatku odbędzie się aż 6 tygodni po ostatnim widowisku. Głód kibiców już jest wielki, a za trzy tygodnie się zwielokrotni, co jeszcze bardziej się przełoży na wyniki oglądalności nie tylko show w klatce, ale także materiałów promujących wydarzenie. Przypomnijmy, iż będzie to inauguracyjna gala UFC w kontekście współpracy z Paramount.
Gaethje o mistrzu UFC
Co gdyby jednak Topuria nie mierzył się z problemami rodzinnymi i to on bronił pasa mistrzowskiego 24 stycznia? Ciężko przewidzieć, kto by był jego rywalem. Co prawda „Baddy” jest kurą znoszącą złote jaja, a ich pojedynek byłby niezwykle medialny, natomiast Justin Gaethje na brak szumu medialnego nie narzeka, a ponadto zdecydowanie bardziej zasługiwałby na taką szansę.
„Highlight” po porażce z Maxem Hollowayem odniósł tylko jedno zwycięstwo i to w dodatku nieszczególnie ważne. Mianowicie pokonał on Rafaela Fizieva, który wskoczył do zestawienia na ostatnią chwilę, w miejsce kontuzjowanego Dana Hookera. Warto odnotować, iż następnie Amerykanin zagroził, iż jeżeli nie otrzyma pojedynku o pas, to zakończy karierę. Informował o tym zresztą choćby jego menadżer, Ali Abdelaziz.
ZOBACZ TAKŻE: Nowe wieści po wypadku z udziałem Joshuy
Co gdyby doszło do walki Topuria kontra Gaethje? W styczniu jej świadkami nie będziemy, natomiast może do niej dojść w 2026 roku. Jak na takie zestawienie zapatrywałby się były właściciel pasa „BMF”? Zawodnik zabrał głos na temat w wywiadzie dla „ESPN Deportes”:
Sprowadza się to do tego, żeby nie popełniać błędów przeciwko komuś takiemu. Żeby nie nadziać się na jego prawą rękę, nie wchodzić w jego prawą. Jego lewy sierpowy, kombinacja dwa–trzy, to jedna z najlepszych sekwencji, jakie widziałem w tym sporcie. To piękne wyzwanie i już mi się podoba, jak bardzo będę się bał…
– oznajmił Justin Gaethje w rozmowie z Carlosem Contrerasem Legaspim.
Niewątpliwie to niepokonany „El Matador” byłby faworytem w ich starciu. Mimo wszystko Gaethje mógłby mu sprawić nie lada problem, bowiem niewątpliwie i on dysponuje wielką siłą rażenia. Pytanie jednak, czy nie ma on swoich najlepszych lat już za sobą…

2 godzin temu
















