Ubiegły sezon Barcelona zakończyła z dość sporymi zobowiązaniami wobec innych zespołów. Łączna kwota zaległości wynosi… 167 milionów euro, z czego 115 milionów przypada na zobowiązania krótkoterminowe. Duma Katalonii zalega za m.in. transfery Anthony’ego Gordona, Daniego Olmo, Roberta Lewandowskiego, Julesa Kounde czy Raphinhi.
Barcelona ma ogromne zaległości
O całej sprawie dowiedzieliśmy się dzięki dokumentacji finansowej przekazanej dla socios. Przed zaplanowanym na 19 września Zgromadzeniem Barcelony grupa otrzymała dokumenty, które dotyczyły finansowych spraw związanych z klubem. Dzięki temu wiemy, iż Barcelona zalega innym podmiotom sportowym aż 115 milionów euro.
Ta kwota to jedynie zaległości, jakie „Blaugrana” ma wobec klubów, z których pozyskiwała piłkarzy. Reszta kosztów, czyli ponad 51 milionów dotyczy zaległości długoterminowych. W wielu transakcjach spłata ruchów transferowych została podzielona na raty. Zgodnie z ustalonym harmonogramem część z kwot ma zostać spłacona w najbliższym czasie. Reszta dopiero w późniejszych terminach. Mimo to sumy pieniężne robią wrażenie.
Warto też dodać, iż w zestawieniu nie zostały zawarte transfery Adeymiego, Rodriego, Bisiwu, Gabriela Jesusa czy Dominika Livakovicia. Te transakcje zostały przeprowadzone już po 30 czerwca i zostaną uwzględnione dopiero w sprawozdaniu za kolejny sezon, a więc za rozgrywki 2026/2027.
El Barça adeuda 115,8 millones de euros en fichajes.
El club, tal y como informó Culemanía, tenía que desembolsar 22,3 millones de euros por Anthony Gordon en julio de 2026, pero la tensión en la tesorería hizo que se aplazara el pago a julio de 2027. pic.twitter.com/hRf4Cqohms
— Albert Ortega (@AlbertOrtegaES1) September 9, 2026
Miliony dla ciebie, ciebie i ciebie!
Największą kwotę „Barca” wisi drużynie z Lipska za transfer Daniego Olmo. RB Lipsk oczekuje spłaty ponad 34 milionów euro. Drugi klub, który czeka na ogromne pieniądze płynące z Katalonii, to Newcastle United. W tym przypadku sprawa jest jednak świeża, bo chodzi o przenosiny Anthony’ego Gordona, który trafił do Hiszpanii zaledwie kilka tygodni temu. Na trzeciej pozycji w rankingu zespołów oczekujących na kasę z Barcelony znajduje się Leeds United. Pawie czekają jeszcze na prawie 20 milionów euro za Raphinię.
Na dalszych miejscach znajdują się chociażby Sevilla (Jules Kounde), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), czy Club Athletico Paranense (Vitor Roque). Co ciekawe, Barcelona zalega „ogromną” kwotę w stosunku do A.D. Alcoron. Chodzi… o 30 tysięcy euro. Pani Grażynce przykleiła się kartka z fakturą do innej? Oczywiście można się śmiać, ale taka kwota dla zespołu z trzeciego poziomu rozgrywkowego w Hiszpanii naprawdę robi różnicę, choć dla „Blagrany” to waciki.
Finansowe nieścisłości nie wpływają jednak na zawodników Dumy Katalonii, którzy fantastycznie rozpoczęli sezon. W czterech pierwszych kolejkach zanotowali komplet zwycięstw. Ponadto strzelili aż 17 goli, co daje ponad cztery na mecz. Oprócz świetnego startu w lidze, od pokaźnego zwycięstwa podopieczni Hansiego Flicka pokazali się w Champions League. Feyenoord na Camp Nou został bowiem rozbity aż 5:1.
𝐅𝐈𝐕𝐄 𝐏𝐋𝐀𝐘𝐄𝐑𝐒 𝐕𝐒 𝐎𝐍𝐄.
Barcelona could field five players for the price Real Madrid paid for Yan Diomande.
Which Spanish giant got the better deal? #Barcelona #RealMadrid #YanDiomande #Spain #Transfers pic.twitter.com/oqkgpCtGtW
— Sportskeeda Football (@skworldfootball) September 3, 2026
Fot. Newspix
ZOBACZ RÓWNIEŻ

5 godzin temu















