
Jednocześnie dobre i złe wiadomości dla polskich fanów MMA. Iwo Baraniewski zaakceptował walkę na zastępstwo na UFC 328, ale mimo to nie będzie to miało miejsca.
W ostatnich dniach sytuacja wokół Iwo Baraniewskiego nabrała ogromnego tempa i pokazała, jak ceni go sobie największa organizacja MMA na świecie. Polak otrzymał propozycję wejścia na zastępstwo za Jana Błachowicza i zmierzenia się z Bogdanem Guskovem, do czego miało dojść już 9 maja na gali UFC 328. Co kluczowe, nie była to byle jakaś sugestia, ale konkretna oferta, którą Baraniewski wraz ze swoim sztabem bardzo poważnie przeanalizowali.
Jak się okazało, decyzja zapadła gwałtownie i była jednoznaczna. Mimo krótkiego czasu przygotowań i znacznie wyższego poziomu sportowego przeciwnika od poprzednich rywali, Polak był gotowy podjąć wyzwanie i wejść do oktagonu w zastępstwie za byłego mistrza. Taki stan rzeczy pokazuje nie tylko jego ambicję, ale też ogromną pewność siebie oraz gotowość do wykorzystania każdej szansy, jaka pojawia się na horyzoncie, co jest fantastyczną wiadomością dla polskich kibiców Mieszanych Sztuk Walki.
Ostatecznie jednak do walki Guskov kontra Baraniewski nie dojdzie. Jak przekazał dziś sam zawodnik, druga strona nie wyraziła zgody na takie zestawienie. Tym samym temat zastępstwa upadł, a Baraniewski wraca do pierwotnego planu, czyli przygotowań do czerwcowego pojedynku.
Wiem, iż z niecierpliwością czekacie na to, czy będę się bił za Janka, czy nie będę, także chciałbym wam już powiedzieć, na czym stanęło. A więc, jak przeanalizowaliśmy z moim sztabem tę propozycję, to ją zaakceptowaliśmy. No niestety trafiła już do nas odpowiedź zwrotna, iż Bogdan nie zgodził się na walkę, także zostaje 6 czerwca, Billy Elekana – idziemy po zwycięstwo.
– oświadczył Iwo Baraniewski na swoim Insta Story.
ZOBACZ TAKŻE: Paddy Pimblett nie dla Mateusza Gamrota. Brytyjczyk poznał rywala na UFC 329
Powyższe słowa „Rudego” potwierdził zresztą jego menadżer:
Tak jest, jak mówi.
– napisał Artur Gwóźdź w serwisie „X”.
Tak jest jak mówi @IwoBaraniewski https://t.co/0EOcBaUb72
— Artur Gwóźdź (@ArtnoxArtur) April 20, 2026Cała sytuacja odbija się szerokim echem w środowisku, bowiem jasno pokazuje, iż Polak był gotowy wskoczyć na głęboką wodę i zmierzyć się z rywalem z wyższej półki bez pełnego obozu przygotowawczego. Co więcej, decyzja Uzbeka rzecz jasna nie była przypadkowa. W starciu z rozpędzonym i nieprzewidywalnym Baraniewskim mógł on kilka zyskać, a bardzo dużo stracić. Szczególnie iż Polak już zdążył pokazać, jak groźnym jest zawodnikiem i jak gwałtownie potrafi kończyć walki. W związku z tym można odnieść wrażenie, iż ryzyko było dla niego po prostu zbyt duże, a potencjalna porażka mogłaby mocno skomplikować dalszą karierę Guskova, który przecież jest numerem 10 dywizji półciężkiej, a w ostatnim starciu odniósł remis ze wspomnianym już Janem Błachowiczem.
Pozycja Iwo Baraniewskiego w UFC
Baraniewski w bardzo krótkim czasie zbudował swoją rozpoznawalność w UFC. Wszystko zaczęło się od kapitalnego występu w Dana White’s Contender Series, gdzie w efektownym stylu rozprawił się ze swoim rywalem, zapewniając sobie kontrakt i uścisk dłoni sternika Ultimate Fighting Championship. Było to zwycięstwo nie tylko szybkie, ale też niezwykle widowiskowe, czyli dokładnie takie, jakich pożąda organizacja.
Prawdziwy rozgłos przyniosła mu jednak dopiero walka z Ibo Aslanem na gali UFC 323: Dvalishvili vs. Yan 2 w Las Vegas. Pojedynek ten miał wszystko, czego oczekują kibice, bowiem byliśmy świadkami niezwykłej brutalności i wymian, które dostarczyły emocji co nie miara. Nasz rodak wówczas nie tylko wygrał, ale zrobił to w sposób, który błyskawicznie obiegł internet i stał się viralem. To był moment, w którym wielu fanów na całym świecie po raz pierwszy naprawdę zapamiętało jego nazwisko.
ZOBACZ TAKŻE: Gorąca wymiana zdań na konferencji freak fight. Poszło o zaufanie do służb mundurowych
Kolejnym krokiem było potwierdzenie klasy na dużej scenie. Otóż podczas gali w Londynie Polak zmierzył się z Austenem Lanem i ponownie nie pozostawił nikomu złudzeń. Szybki nokaut i w zasadzie tyle, bowiem było to 20 sekund – występ ten tylko utwierdził wszystkich w przekonaniu, iż mamy do czynienia z zawodnikiem o ogromnym potencjale.
Kolejna walka Iwo
Po zamieszaniu związanym z UFC 328 wszystko wraca na swoje tory. Przed Baraniewskim stoi teraz konkretne zadanie, a jest nim oczywiście wcześniej już ogłoszona walka z Billym Elekaną, która zaplanowana jest na 6 czerwca. To starcie może być kolejnym krokiem w budowaniu jego pozycji w organizacji i dalszym marszu w kierunku rankingu dywizji do 205 funtów.
Mimo wszystko trochę szkoda, ale nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre. kilka brakowało, aby Polak stanąłby przed ogromną szansą na jeszcze szybsze wybicie swojego nazwiska na globalnej scenie. Mimo wszystko jednak sam fakt, iż UFC rozważało go jako zastępstwo w tak ważnym pojedynku, mówi bardzo wiele. To jasny sygnał, iż Baraniewski znajduje się na radarze matchmakerów, którzy de facto nie spuszczają go z oka.
ZOBACZ TAKŻE: Groźny incydent na zawodach. Telewizor nie wytrzymał starcia z zawodnikiem KSW
Wszystko wskazuje na to, iż to dopiero początek jego drogi. Ma umiejętności, ma styl, który przyciąga uwagę, i – co najważniejsze – ma mentalność zawodnika gotowego na największe wyzwania. Z pewnością jeszcze nadarzy się okazja, aby zmierzyć się z kimś pokroju Guskova, a być może i zawodnikiem jeszcze większego kalibru.

10 godzin temu















