Arka grała jak nigdy, skończyła jak zwykle

4 godzin temu

Arka Gdynia jest w tym sezonie u siebie tak znakomita, iż gdyby stworzyć tabelę wyłącznie z meczów domowych, to stanęłaby na jej czele. Ale choćby to za mało, by wygrała pierwsze w historii derby Trójmiasta na poziomie Ekstraklasy. Ekipa Szwargi prowadziła już 2:0, ale skończyło się jak zwykle.

Bilans spotkań pomiędzy Arką i Lechią w Ekstraklasie wygląda więc po dzisiejszym wieczorze następująco:

  • 0 zwycięstw Arki,
  • 5 remisów,
  • 12 zwycięstw Lechii.

Pewne jak śmierć, podatki, bla, bla, bla.

Arka – Lechia 2:2. Siedemnaste derby w ESA bez wygranej gdynian

Mecz dowiózł poziom i emocje. Strach myśleć, jak dobrze mógłby wyglądać, gdyby zawodnicy biegali po murawie. I nie, w poprzednim zdaniu nie brakuje przymiotnika – nie chodzi nam o dobrą murawę, równą murawę, zieloną murawę, a po prostu murawę. Trzeba byłoby wykonać dużego fikołka reotrycznego, żeby klepisko w Gdyni nazwać boiskiem. Jedynym słusznym obuwiem na to kartoflane pole nie są korki, a gumiaki.

To zupełnie niepoważne – inwestujemy w piłkę coraz więcej, płacimy piłkarzom po setki tysięcy złotych, ludzie chodzą na stadiony najchętniej w XXI wieku, liga chce około 1,4 mln zł za prawo do pokazania jednego spotkania. I przy tym całym rozwoju rozgrywek nie potrafimy dowieźć tak podstawowej sprawy jak murawa. Trochę to śmieszne, trochę smutne, a trochę – napiszmy wprost – wkurwiające.

Te warunki chyba trochę bardziej podobały się Arce. Ta grała jak zwykle – charakternie z tyłu, z niezła organizacją i prostymi środkami z przodu. Oba gole gospodarzy to trafienia z gatunku „huknę bez zastanowienia”. Efektowniejsze było to Oskara Kubiaka, który pięknie przedstawia się szerszej publiczności. 19-latek spędził jesień w drugiej lidzie, konkretnie w Sokole Kleczew, gdzie jako skrzydłowy zdobył czternaście bramek w osiemnastu meczach. Na premierowego gola wystarczyły mu trzy spotkania w Ekstraklasie. Imponuje dynamiką i zadziornością, takiego Dawida Kocyłę zjada już teraz, a przecież ma jeszcze całą karierę przed sobą.

Ale to trafienie Navarro też miało swój urok – raz, iż Hermoso asystował przewrotką, dwa, iż wahadłowy nabiegł z agresją godną meczu derbowego, a bramkarz nie miał nic do powiedzenia.

Niebezpieczny wynik

Arka miała 2:0, a więc wynik wymarzony, ale też, jak wiadomo, niebezpieczny, o czym przekonała się niedawno w końcówce meczu z Legią. Bliżej zwycięstwa w historii derbów Trójmiasta w Ekstraklasie była tylko raz – w 2011 roku, gdy w 88. minucie prowadziła dwoma bramkami, ale zdążyła jeszcze stracić dwie.

Dziś czasu było o wiele więcej, ale efekt ten sam – dwie bramki w plecy, mecz kończy się remisem 2:2, a do siatki trafili Sezonienko (duży błąd we własnej szesnastce zaliczył Kubiak, co trochę kładzie się cieniem na jego występie) i Żelizko (jak zwykle: sprzed szesnastki, choć tym razem pomógł mu rykoszet). Miałaby Lechia jeszcze trzecią bramkę, ale interwencję z gatunku niemożliwych zaliczył Hermoso, w ostatniej chwili czubkiem głowy zbijając pewnie zmierzającą do bramki piłkę zagraną przez Bobceka.

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Oczywiście, Arka też miała swoje akcje. Kerk trafił w słupek w takiej okazji, iż aż przecieraliśmy oczy z niedowierzania. Przecież to trzeba uderzyć jakkolwiek, byle celnie, a Niemiec szukał idealnego strzału, jakby zapomniał, iż stoi niepilnowany na piątym, a nie piętnastym metrze. W słupek trafił też Rusyn, ale to pudło Kerka będzie powracało znacznie częściej. Podobne gatunkowo zagranie zaliczył tylko Wjunnyk, który strzelił z dwóch metrów w kierunku autu.

To Arka podobała nam się bardziej, więc debry Trójmiasta kończą się klasycznym remisem ze wskazaniem. jeżeli nie udało się wygrać dziś – mając 2:0 i będąc najlepszą ekipą w stawce u siebie – to obawiamy się, iż może nie udać się już nigdy. Piłkarze Arki wracają do domów z niesmakiem, który może jeszcze się powiększyć – Widzew i Legia otrzymały szansę na wydostanie się ze strefy spadkowej.

Noty wkrótce.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

  • Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, iż przy Kałuży nie było nudy
  • Szacunek dla arbitra tak, ale dla piłkarza to akurat nie
  • Miliony na tor, kontrowersje sędziowskie i walka Jagiellonii [Zibi Top]

Fot. newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału