Arcyważne zwycięstwo Industrii ze Sportingiem

3 godzin temu

To była piękna wygrana w świetnym stylu! Industria Kielce zdominowała Sporting Lizbona w ramach 13. kolejki Ligi Mistrzów i wygrała pewnie 39:33, robiąc tym samym kolejny krok, aby do fazy play-off przystąpić z trzeciego miejsca.

Pierwsze minuty środowego meczu upłynęły w tempie gol za gol. W 8. minucie Dylan Nahi wykorzystał gapiostwo graczy Sportingu, którzy odzyskali piłkę po błędzie kroków Daniela Dujshebaeva. Portugalczycy niedokładnie podali sobie piłkę, a tę przechwycił Francuz i pokonał Andre Kristensena. Niedługo później Szymon Sićko poprawił z drugiej linii, a Industria po raz pierwszy prowadziła 8:6. Goście w obronie grali w ustawieniu 5-1, a tym wysuniętym obrońcą był Salvador, jednak w ataku przyjezdni popełniali kolejne błędy.

W 14. minucie sędziowie z Turcji musieli reagować na niezgodne z duchem sportu zachowania sztabu szkoleniowego przyjezdnych. Za protesty karę dwuminutową zarobił drugi trener Carlos Carneiro, a chwilę później za faul wyleciał Yahoza Moga. W efekcie kielczanie grali aż w potrójnej przewadze, która jednak nie trwała długo, bo karę otrzymał też Benoit Kounkoud. Portugalczycy grę zwalniali i udało im się przetrwać ten okres bez większych strat bramkowych.

Po nieco ponad kwadransie trener Talant Dujshebaev na boisko wprowadził Aleksa Vlaha i Michała Olejniczaka, na prawym skrzydle występował Kounkoud, a po przeciwległej stronie boiska Piotr Jarosiewicz. Żółto-biało-niebiescy łapali wiatr w żagle, grali ładnie dla oka i przede wszystkim skutecznie. Prowadzili już 13:9, a przy takim wyniku w 19. minucie o czas poprosił trener Talant Dujshebaev.

Przerwa podziałała na jego graczy dobrze, bo zdobyli kolejne trzy bramki i nie stracili żadnej przez ponad cztery minuty. Ferlina pokonał dopiero Martim Costa w 23. minucie, ale była to bramka na 10:16, co pokazuje, jak dużą przewagę zbudowała Industria.

Trener Ricardo Costa zmienił choćby bramkarza – Kristensena zastąpił potężnie zbudowany Mohamed Aly, który pierwszą skuteczną interwencję zanotował w 26. minucie, gdy obronił rzut Aleksa Vlaha. Portugalczycy podwyższyli obronę, co początkowo wytrąciło kielczan z rytmu, ale doświadczony Jorge Maqueda ładnie rozrzucił akcję do Jarosiewicza, którego przy rzucie faulował Kike Costa, za co Portugalczyk został wykluczony na dwie minuty. Rzut karny na bramkę zamienił Vlah i żółto-biało-niebiescy przez cały czas mieli pięć bramek przewagi. Na 60 sekund przed końcem pierwszej połowy Sporting zmniejszył stratę do trzech bramek (16:19), ale Industria prowadziła do przerwy 20:16.

Początek drugiej odsłony w wykonaniu Industrii był piorunujący! Bramki zdobywali kolejno Szymon Sićko i dwie Dylan Nahi. Goście jednak nie dawali za wygraną i odpierali ataki kielczan. Pomógł też bramkarz Aly, który zanotował trzecią udaną interwencję, ale lepszą popisał się Adam Morawski! Popularny “Loczek” pojawił się w bramce na rzut karny i obronił go! Zatrzymał Kikę Costę, a choćby zanotował double-save, ale ta druga próba nie była już liczona, bo Portugalczyk przekroczył linię szóstego metra!

Kielczanie za to kontynuowali koncert w ataku i prowadzili znów sześcioma bramkami (25:19) w 37. minucie. Stratę o jedno „oczko” zmniejszył Francisco Costa, który tym razem Morawskiego pokonał pewnym rzutem w róg bramki. W następnej akcji z jednym z rywali kolanami zderzył się Daniel Dujshebaev, którego zastąpił Aleks Vlah, a Hiszpanowi za linią końcową pomocy udzielali kieleccy fizjoterapeuci.

Pomocy potrzebował też Artsem Karalek, ale Białorusin na boisku został. Na dwie minuty kary opuścił je Jan Gurri – właśnie za faul na Karaleku. Kołowy dosłownie chwilę później znów był faulowany, bo w ferworze walki o piłkę w parterze w twarz kopnął go któryś z rywali. Prowadzenie do siedmiu bramek podwyższył ten, który Karaleka na boisku chwilowo zastąpił, czyli Theo Monar, który wykorzystał efektownie podkręcone podanie od Sićki.

Na kwadrans przed końcową syreną o czas poprosił trener Ricardo Costa. Szkoleniowiec przyjezdnych postanowił uspokoić trochę szalone tempo tego meczu oraz przegrupować szyki w obronie. Portugalczycy do żółto-biało-niebieskich wyszli wyżej, ale ci kilkoma podaniami i tak potrafili przedrzeć się pod bramkę Kristensena.

Przerwa miała miejsce przy wyniku 30:25 dla Industrii, a stratę do czterech bramek zmniejszył Edney Oliviera. Trener Dujshebaev zdecydował się na zmianę w bramce. Kolejne dwie akcje nie przyniosły trafienia dla żadnego zespołu, a w 48. minucie (przy wyniku 20:26) czas wziął szkoleniowiec gospodarzy. W 50. minucie po wideoweryfikacji tureccy sędziowie zdecydowali się ukarać czerwoną kartką Yahoza Mogę za uderzenie w twarz Maquedy. Świetnie w mecz wprowadził się Morawski, który ponownie obronił rzut karny Francisca Costy, a po drugiej stronie parkietu Szymon Sićko znów pokonał Kristensena i Industria prowadziła już 32:26.

Wydaje się, iż właśnie to był najważniejszy moment tego meczu. Portugalczycy jeszcze próbowali zbliżyć się od Industrii, ale ponownie w bramce kluczową interwencję zanotował Morawski. 30. bramkę dla Sportingu zdobył z karnego Carlos Alvarez, ale Industria i tak prowadziła wówczas sześcioma golami. Ostatecznie wynik meczu na 39:33 ustalił Arkadiusz Moryto.

Industria Kielce – Sporting Lizbona 39:33 (20:16)

Industria Kielce: Morawski 4/16, Ferlin 3/24 – Sićko 9, Jarosiewicz 5, Nahi 5, Vlah 4, Maqueda 3, Moryto 3, Monar 3, Kounkoud 2, Dujshebaev 2, Karalek 2, Olejniczak 1, Jędraszczyk, Latosiński, Rogulski.

Sporting Lizbona: Kristensen 7/32, Aly 4/18 – M. Costa 10, F. Costa 6, Gurri 6, Salvador 4, Oliviera 3, Alvarez 3, Torkelsson 1, Berlin, Martinez, Gassama, Branquinho, Monteiro, Moga, Romero.

źródło: kielcehandball.pl.

Idź do oryginalnego materiału