Antybohater finału MŚ grał z pękniętym żebrem. Szokujące kulisy

11 godzin temu

Po finale mistrzostw świata bardzo dużo się o nim mówiło. Jednak z pewnością nie w takim kontekście, w jakim by tego oczekiwał. Po finale wyszło na jaw, iż przez trzy ostatnie mecze grał z poważną kontuzją, a w niektóre dni miał choćby problemy z oddychaniem. Kilkadziesiąt minut po przegranym meczu znalazł się natomiast w centrum wielkiej awantury.

Trzy mecze z pękniętym żebrem

Leandro Paredes miał rozegrać trzy ostatnie spotkania mistrzostw świata z pękniętym żebrem. Informację ujawnił argentyński dziennikarz Martin Arevalo, który przekazał, iż pomocnik zmagał się z urazem podczas meczów ze Szwajcarią, Anglią i Hiszpanią. Według jego relacji kontuzja była na tyle bolesna, iż zdarzały się dni, w których zawodnikowi trudno było choćby oddychać.

Problem miał być utrzymywany w tajemnicy z bardzo konkretnego powodu. Argentyńczycy obawiali się, iż rywale będą próbowali celowo atakować kontuzjowane miejsce i wykorzystywać słabość Paredesa. Nie chodziło więc wyłącznie o ochronę informacji przed mediami, ale również o to, by przeciwnicy nie dostali jasnej wskazówki, gdzie można szczególnie mocno uderzyć.

Leandro Paredes disputó los ÚLTIMOS TRES PARTIDOS con una FISURA EN UNA COSTILLA.

Hubo días donde incluso le COSTÓ RESPIRAR.

Esta noticia NO TRASCENDIÓ para evitar que los rivales vayan a buscarlo.

vía @arevalo_martin pic.twitter.com/biWoy40ywX

— JS (@juegosimple__) July 20, 2026

Antybohater finału

W przegranym 0:1 po dogrywce finale z Hiszpanią Paredes rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na boisku pojawił się na początku drugiej połowy, zmieniając Nico Gonzaleza. Sama obecność pomocnika w tak trudnym momencie turnieju pokazuje, jak dużą rolę miał u trenera Scaloniego.

Kontuzja nie sprawiła jednak, iż jego występ w finale przeszedł bez kontrowersji. Wręcz przeciwnie. Paredes był jednym z najbardziej widocznych uczestników awantury, do której doszło już po końcowym gwizdku.

Utrata kontroli i awantura z Hiszpanami

Po zwycięstwie Hiszpanii na murawie doszło do przepychanek między zawodnikami obu drużyn. Paredes starł się z Erikiem Garcią, a później włączył się również w konflikt z Gavim.

Jego zachowanie spotkało się z ostrą krytyką. Byli piłkarze i eksperci podkreślali, iż porażka w finale może boleć, ale nie usprawiedliwia przemocy po zakończeniu spotkania. Trudno się dziwić takim komentarzom. Paredesowi po prostu „odcięło prąd”.

Nic nie usprawiedliwia jego zachowania

nformacja o grze z pękniętym żebrem bez wątpienia zmienia spojrzenie na wysiłek Paredesa podczas końcówki mundialu. Trudno ignorować fakt, iż przez trzy mecze miał występować z poważnym urazem, który według relacji momentami utrudniał mu oddychanie. To pokazuje ogromne poświęcenie dla reprezentacji.

Nie można jednak używać kontuzji jako usprawiedliwienia dla wydarzeń po finale. Paredes mógł zagrać z bólem i dać z siebie wszystko na boisku, ale po końcowym gwizdku jego zachowanie było osobną sprawą. Jedno nie kasuje drugiego.

Dwa oblicza Paredesa

W efekcie mundial Paredesa ma dziś dwa zupełnie różne oblicza. Z jednej strony jest historia zawodnika, który miał przez trzy spotkania grać z pękniętym żebrem i mimo problemów fizycznych pomagać Argentynie w walce o tytuł. Z drugiej, widzimy obraz piłkarza, który po przegranym finale dał się wciągnąć w przepychanki i zakończył turniej w fatalnym stylu, tak jak i jego kadra.

Fot. Newspix

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Paredes choćby po meczu nie miał dość. Bandyckie zachowanie
Lionel Messi i jego 10 ochroniarzy. Skąd się wziął tak wielki kult?
Otamendi zaczepił Rodriego. „Zacznij mówić mniej, idioto”
Idź do oryginalnego materiału