Wygląda na to, iż po – póki co – nieudanym eksperymencie z jednostkami napędowymi w połowie elektrycznymi, Formuła 1 zamierza wrócić do silników V8. Nie stanie się to jednak szybko.
Od 2014 roku w Formule 1 mamy do czynienia z silnikami V6 z elementem hybrydowym i turbiną. Od tego roku rola części elektrycznej znacznie wzrosła i w tej chwili generuje ona prawie połowę mocy dostępnej kierowcom.
Jak wiemy, po 3 rundach na nową formułę silnikową lecą gromy, ale o tym, iż może okazać się ona niewypałem było wiadomo już od dawna. Od dłuższego czasu realizowane są więc rozmowy, jaki może być kolejny krok Formuły 1 w zakresie silników.
Wygląda na to, iż plany FIA i Formuły 1 mogą spodobać się kibicom. Jak informuje Auto Motor und Sport, Formuła 1 ma wrócić do silników V8, które będą z turbodoładowaniem. Co ważne, znacznie wzrośnie pojemność – z obecnych 1.6 do 2.4 litra.
Jednostki te mają być napędzane ekologicznymi paliwami, dzięki czemu spełniony ma zostać wymóg zrównoważonego rozwoju i ekologiczności jednostek.
Jeżeli chodzi o element elektryczny, to w teorii nie byłby już potrzebny, jednak na jego obecność będą naciskać producenci ze względu na obecność w ich autach drogowych jednostek elektrycznych. Udział energii elektrycznej ma być jednak znacznie mniejszy i ma ona pełnić jedynie element dodatkowy.
Bardzo ważnym pytaniem jest, kiedy możliwe byłoby wejście nowych silników. Raczej nie ma szans, żeby stało się to przed 2030 rokiem. Obecne przepisy muszą obowiązywać – na mocy porozumień z zespołami – do 2029 roku. Potem prawdopodobnie zostaną przedłużone o 2 lata, a następnie w 2031 mają wejść silniki V8.
Jeżeli jednak nie uda się poprawić obecnych jednostek i nadal ich działanie będzie zagrażało bezpieczeństwu oraz nie będzie atrakcyjne dla kibiców, może doczekamy się nowych silników nieco wcześniej.

2 godzin temu












