- Zginęli, ale ich głos jest tak donośny, iż MKOl się ich boi. Powiedziałem Coventry (Kirsty, szefowej MKOl - red.), iż ta decyzja wpisuje się w narrację Rosji. Szczerze wierzę, iż to właśnie dzięki ich ofierze te igrzyska mogą się dziś odbywać. Mimo iż MKOl chce zdradzić pamięć tych sportowców, ja ich nie zdradzę - tak Władysław Heraskewycz, ukraiński skeletonista, podsumował własną dyskwalifikację, otrzymaną za chęć startu w kasku upamiętniającym sportowców ze swojego kraju poległych w wyniku ataków Rosji. O sprawie jest głośno w Ukranie, ale i poza nią.
REKLAMA
Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"
Władysław Heraskewycz wykluczony z igrzysk olimpijskich. Podwójne standardy MKOl-u?
Mocne słowa padły w nagłówku komentarza opublikowanego na fińskim portalu iltalehti.fi. "Rosyjska flaga pojawiła się na stroju sportowca olimpijskiego - jakby Ukrainiec dostał mokrą szmatą" - czytamy. Samą decyzję MKOl-u określono jako "wątpliwą" oraz "skandaliczną".
Podkreślono, iż na kasku Heraskewycza nie było żadnego przekazu politycznego, a same zdjęcia poległych. "Uczczenie pamięci zmarłych na igrzyskach olimpijskich nie jest niczym niezwykłym. We wtorek łyżwiarz figurowy Maksim Naumow upamiętnił swoich zmarłych rodziców, eksponując ich zdjęcie z igrzysk" - czytamy. Zatem dlaczego gest Amerykanina został odebrany zupełnie inaczej? "Było to dozwolone, ponieważ rodzice zginęli w katastrofie lotniczej, a nie na wojnie" - dodano.
Jak zatem sklasyfikowano przypadek skeletonisty? "Powodem dyskwalifikacji Ukrainy było naruszenie art. 40.2 Karty Olimpijskiej. Zgodnie z tym przepisem igrzyska olimpijskie muszą być zgodne z 'wytycznymi dotyczącymi wyrażania poglądów przez sportowców'. Zgodnie z nimi sportowcom nie wolno wyrażać swoich poglądów politycznych na przykład podczas oficjalnych ceremonii, w wiosce olimpijskiej ani w trakcie zawodów" - wyjaśniono. Chociaż to nie rozwiewa wątpliwości co do sytuacji Heraskewycza, zwłaszcza mając na uwadze inne sytuacje z włoskiej imprezy.
"Decyzja MKOl wydaje się wątpliwa w świetle traktowania innych sportowców w podobnych sytuacjach" - zaznaczono. Przykładem jest izraelski skeletonista Jared Firestone, który na ceremonię otwarcia założył jarmułkę z nazwiskami 11 sportowców z jego kraju, którzy zginęli podczas igrzysk w Monachium 54 lata temu. Firestone z niczym się nie krył, ogłosił to też na Instagramie.
Sprawdź także: Cały świat widział, co zrobił Chińczyk na IO. I się zaczęło
"Podobnie jak Heraskewycz, powiedział, iż chce uczcić pamięć zmarłych sportowców. Firestone nie został jednak ukarany za swoje czyny. Dziwne, iż gest Heraskewycza został zinterpretowany jako nielegalna, polityczna ekspresja, podczas gdy gest Firestone'a nie." - oceniono.
Ma na kasku flagę Rosji, a MKOl nic z tym nie robi. "Wyraźne naruszenie zasad"
Następnie pojawia się wątek Rosji. "Włoski snowboardzista Roland Fischnaller nie został ukarany, mimo iż miał na kasku rosyjską flagę. Flagi oraz inne symbole Rosji i Białorusi są wyraźnie zakazane podczas igrzysk olimpijskich. Zakaz dotyczy zarówno widzów, jak i sportowców" - przypomniano. Fischnaller tłumaczy się tym, iż ma na kasku flagi wszystkich krajów, na których startował w igrzyskach (w tym Soczi 2014). Pytanie, czy to powód, aby przymknąć oko na naruszenie zasad? Zwłaszcza w kontekście wykluczenia Heraskewycza.
"Nie ma przepisu, który stanowiłby, iż flaga rosyjska może być eksponowana, jeżeli nie ma to celu politycznego. Zgodnie z pisemną interpretacją, działanie Fischnallera powinno stanowić wyraźne naruszenie zasad, ale pozwolono mu normalnie rywalizować z flagą rosyjską na głowie. To skandaliczne, iż zdjęcia martwych Ukraińców musiały zostać zakazane" - oburzają się Finowie.
Władysław Heraskewycz i jego zespół już zapowiedzieli odwołanie się od decyzji MKOl-u do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie. Sam zawodnik w swoim kraju jest bohaterem i został choćby odznaczony przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Może też liczyć na pewną rekompensatę finansową.

2 godzin temu








