Ależ burza po słowach Kubackiego. "To jest skandal"

1 dzień temu
Austriacka część 74. edycji Turnieju Czterech Skoczni przyniosła jedną zmianę w polskiej kadrze. Piotra Żyłę zastąpił nieobecny podczas zawodów w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen Dawid Kubacki. Reprezentant Polski zakwalifikował się do konkursu w Innsbrucku, ale jego forma pozostaje daleka od oczekiwań. Po kwalifikacjach na Bergisel skoczek ujawnił szokujące fakty odnośnie treningów.
74. edycja Turnieju Czterech Skoczni znajduje się na półmetku. Po niemieckiej części rywalizacji o Złotego Orła, w fotelu lidera wygodnie rozsiadł się triumfator konkursów w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen, Domen Prevc. Słoweniec jednak nie poradził sobie najlepiej w kwalifikacjach w Innsbrucku, zajmując w nich dopiero 30. miejsce.


REKLAMA


Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat


Do niedzielnych zawodów na Bergisel przystąpi czterech Biało-Czerwonych w składzie: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch, Maciej Kot i Dawid Kubacki. Początkowo awans uzyskał także Paweł Wąsek, ale po zakończeniu sesji kwalifikacyjnej został zdyskwalifikowany, o czym pisaliśmy na Sport.pl.
Powracający do kadry A pod wodzą Macieja Maciusiaka Dawid Kubacki zajął 39. miejsce. Jego skoki wciąż pozostają dalekie od pożądanych przez sztab szkoleniowy, kibiców i samego zawodnika. Ostatnio mistrz świata z 2019 roku rywalizował w Pucharze Kontynentalnym i trenował indywidualnie. Po słabych występach Piotra Żyły w Oberstdorfie i Ga-Pa, zdecydowano się przywrócić Kubackiego do rywalizacji w Pucharze Świata.
- Gdy walczy się o Złotego Orła, wiadomo, na czym się stoi i jak się potrafi skakać. Ja od dłuższego czasu się męczę i nie jest łatwo znaleźć dobrą dyspozycję. Nart nie odkładam. Walczę dalej z wiarą, iż pojawią się fajne skoki i dam euforia sobie, trenerom i kibicom - mówił na antenie Eurosportu.


Słowa Kubackiego wywołały burzę. "To jest skandal"
Kolejne słowa 35-latka wprawiły jednak w osłupienie uczestników studia z Sebastianem Szczęsnym na czele. Okazało się, iż skoki oddane przez Kubackiego na Bergisel były jego pierwszymi w tym roku. Początkowo miał trenować na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Tak się jednak nie stało i Kubacki trenował jedynie na siłowni.


- Skoczni nie udało się zaliczyć, bo nie zdążyli jej przygotować. Nie udało się w tym czasie skoczyć, dlatego dzisiaj oddałem pierwsze skoki w nowym roku - wyjawił reprezentant Polski, a po tych słowach momentalnie zawrzało.
- Dla mnie to jest szokujące. Wytłumaczcie mi, jak to jest możliwe, iż skocznia w Zakopanem nie działa? Co to ma znaczyć? - pytał wyraźnie zdziwiony Sebastian Szczęsny.


- Koniec listopada był tak mroźny, tak śnieżny, iż można było wszystko zrobić. A co się stało? W grudniu odwołano mistrzostwa Polski w biegach w Zakopanem, bo trasy były nieprzygotowane do biegania. Orlen Cup w Zakopanem został odwołany, bo nie dało się nic zrobić. A wszystkie komercyjne wyciągi wokół hulają w najlepsze, bo można je było przygotować. Szatnie na skoczniach zamykane, ochroniarze wyganiają trenerów i zawodników. To jest skandal, który pojawia się co roku - grzmiał były skoczek, Jakub Kot.


- Nam wszystkim po prostu mikrofony opadły - podsumował Damian Michałowski.


- Nie wiem, dlaczego skocznia była niedostępna. Funkcjonowaliśmy w takich realiach i skupiliśmy się na innym treningu - uzupełnił swoją wypowiedź Kubacki na łamach portalu "Skijumping.pl", dodając, iż praca na siłowni była wartościowa, choć teraz najważniejsze pozostaje "dogadanie się z techniką".
Konkurs indywidualny w Innsbrucku zaplanowano na niedzielę 4 stycznia o godz. 13:30. Polscy skoczkowie znają już swoich rywali w trybie KO, który obowiązuje w pierwszej serii podczas Turnieju Czterech Skoczni - więcej na Sport.pl.
Idź do oryginalnego materiału